29 września
czwartek
Michala, Gabriela, Rafala
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Fratres, jeszcze nie czas

Ocena: 0
3944

– Bóg nie będzie na ciebie patrzył – wskazywał ks. Sopoćko – przez twoje codzienne niezręczności. To umocniło we mnie optymizm i ufność – wspomina ks. Piotr Bożyk, uczeń błogosławionego apostoła Bożego miłosierdzia

Z ks. Piotrem Bożykiem rozmawia ks. Jan Sochoń

 

Po II wojnie światowej do Białegostoku przybyło wielu Polaków ze Wschodu, których majątki na skutek przesunięcia granic pozostały w państwie sowieckim. Jednym z nich był ks. Michał Sopoćko. A Ksiądz, z innej części Polski, w jakich okolicznościach znalazł się w tym mieście?

Rzeczywiście, urodziłem się w Wohyniu, a więc w województwie lubelskim, nieopodal Radzynia Podlaskiego. Ale czas wojny nie sprzyjał mojemu rozwojowi. Pracowałem wówczas w kolejnictwie i zasadniczo tę straszną zawieruchę przetrwałem w Ojcowie, gdzie schroniłem się ze swoimi kolegami. Właściwie nie mogłem zdecydować się, co mam dalej w swoim życiu robić. Podjąłem się pracy nauczycielskiej na Śląsku, starając się organizować w miarę normalne zajęcia z uczniami, uczulać ich na wszystko, co wiązało z polskością. Próbowałem tworzyć swego rodzaju koła patriotyczne. Nie bardzo mi się to jednak udawało, ponieważ w tym czasie o patriotyzmie było bardzo trudno mówić. Ludzie myśleli raczej o przetrwaniu w ciężkich komunistycznych warunkach. Mimo trudności poszukiwałem możliwości pogłębienia swojej wiedzy i dopytywałem się różnych ludzi, gdzie znajdę godne uwagi autorytety, by móc rozwijać swoje zainteresowania i ukształtowaną już w dzieciństwie wrażliwość religijną. Intuicyjnie poszukiwałem osób, które mają doświadczenie egzystencjalne i odznaczają się mądrością, by ewentualnie pójść za ich wskazaniami.

Wtedy jeden księży, bodaj ks. Jaworski z diecezji pińskiej, zwrócił moją uwagę na Białystok. Dowiedziałem się, że w 1945 r. wydział teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego przeniósł się z Wilna do Białegostoku właśnie, natomiast białostocka kuria z abp. Romualdem Jałbrzykowskim na czele tworzyła seminarium. Zgłosiłem się więc do abp. Jałbrzykowskiego. On popatrzył na mnie dobrotliwym wzrokiem i powiedział: „Seminarium duchowne archidiecezji jest dla księdza otwarte. Ale zastrzegam: niech ksiądz będzie kapłanem według Serca Jezusowego”. Tak sobie zażyczył. Dał mi błogosławieństwo i wyznaczył datę, kiedy mam przybyć do seminarium. To było wczesną jesienią.

 

Ksiądz Sopoćko nie od razu przyjechał do Białegostoku?

O ile pamiętam, zjawił się w Białymstoku dopiero w 1947 r., na wyraźne żądanie abp. Jałbrzykowskiego, i rozpoczął zajęcia z klerykami, roztaczając opiekę nad ich duchowo-intelektualną formacją. My, klerycy, zupełnie wówczas nie wiedzieliśmy o jego szczególnej więzi z s. Faustyną i problemami wiążącymi się z propagowaniem przez niego kultu Miłosierdzia Bożego. Wiedzieliśmy jednak, że jest omnibusem. Mieszkał przy ul. Złotej 9, skąd pieszo chodził na wykłady. Uczył bardzo wielu przedmiotów: pedagogiki, homiletyki, rosyjskiego, łaciny, a nawet psychologii i historii filozofii. Nie znosił pijaństwa; angażował się gorliwie w krucjatę antyalkoholową, współpracując (chyba za zgodą przełożonych) z założonym przez komunistów Komitetem Walki z Alkoholizmem.

Był wymagający, ale też niekiedy musiał się hamować, by nie powiedzieć tego, co rzeczywiście myśli. Pamiętam go jako kogoś więcej milczącego, choć często zaskakiwał nas różnymi propozycjami. Nigdy nam nie mówił, jaki skrywa się w tym cel. Zabiegał tylko, by móc duszpasterzować. Miał świadomość, że wciąż jest śledzony przez partyjnych urzędników; interesowano się nim, czy rzeczywiście jest księdzem, czy może uprawia, jak to dzisiaj nazywamy, działalność polityczną. Zresztą komuniści posuwali się tego stopnia się, że podejrzewali właściwie każdego. Nam, klerykom ciągle zwracał uwagę, żebyśmy byli wytrwali, żebyśmy to, co robimy, robili szczerze, ku chwale Bożej, wracał pamięcią do Miłosierdzia Bożego.

 

Czy mówił publicznie o potrzebie kultu Miłosierdzia Bożego?

W tych latach, kiedy byłem alumnem, ks. Sopoćko wspominał o Miłosierdziu podczas wykładów, rzadko w prywatnych rozmowach. Rozumiał, że nie nastały ku temu odpowiednie warunki. Wiedział, że kuria metropolitalna w Białymstoku sprzeciwia się rozpowszechnianiu wszystkiego, co wiązało się z objawieniami s. Faustyny i kultem Miłosierdzia Bożego. Chyba nie sprzeniewierzę się faktom, jeśli powiem, że ks. Sopoćko był wtedy przez własne duchowieństwo poniewierany. Bp Władysław Suszyński, choć niebywale wykształcony we Francji, gdzie u samego Maritaina pisał doktorat o idei Boga w myśli Kartezjusza, nie bardzo go honorował. Myśmy o tym właściwie wiedzieli. Ksiądz Sopoćko tą złą dla siebie sytuacją niezbyt się jednak przejmował. Uważał, że może propagować idee Miłosierdzia Bożego, głęboko przecież zakorzenione w myśleniu biblijnym, w patrystyce czy w liturgii Kościoła.

Wspomnę charakterystyczne wydarzenie. Z okazji imienin ks. Sopoćki (czy może jakiejś innej okazji, nie pamiętam dokładnie) zorganizowaliśmy małą akademię na cześć solenizanta. Któryś z kleryków napisał na tablicy zdanie: „Miłosierdzie Boże na wieki”. Kiedy ks. Sopoćko spostrzegł ten napis, powiedział: „Fratres, jeszcze nie czas. Wytrzyjcie to”. Myśmy wtedy zamilkli i w ciszy się rozeszli. Trochę nam było przykro.

Zauważaliśmy, że ks. Sopoćko czuł się w gronie profesorskim niezbyt dobrze, jakby na marginesie, jakby dyskryminowany. Przedrzeźniano go, kiedy wymawiał z przyciskiem ś zamiast s. Kiedy profesorowie zbierali się na obiad, bardzo często widziałem, że ks. Sopocko wcześniej z niego wychodził, jakby był trochę oburzony, przygnębiony. My jako klerycy trochę bazowaliśmy na tej sytuacji. Prosiliśmy go, że skoro głosi miłosierdzie, to podczas egzaminów powinien nas traktować również w sposób miłosierny. Chcemy otrzymywać same czwórki i piątki. I on na tę – zgubną z punktu widzenia wychowawczego – propozycję się godził.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 września

Czwartek, XXVI tydzień zwykły, święto świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała
Błogosławcie Pana, wszyscy Jego aniołowie,
wszyscy słudzy, pełniący Jego wolę.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 1, 47-51
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter