22 czerwca
sobota
Pauliny, Tomasza, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Fałszywie oskarżeni

Ocena: 4.8
1790

Zmarły niedawno kard. George Pell nie był wyjątkiem. Wśród wielu spraw kapłanów o wykorzystanie nieletnich są i takie, w których księża zostali oskarżeni fałszywie.

fot. pexels.com

Kiedy dzwonię do kapłanów, którzy byli fałszywie oskarżeni, większość nie chce rozmawiać. Także kurie diecezjalne odmawiają komentarzy. Księża mówią, że chcą spokojnie prowadzić duszpasterstwo w parafiach, gdzie pracują. Mają za sobą lata cierpienia, upokorzeń, udowadniania swojej niewinności, wyłączenia z kapłaństwa i życia z piętnem pedofila.

 


MEDIALNY LINCZ

Najmniejsze poszlaki przestępstwa na tle seksualnym z udziałem kapłanów są w mediach mocno nagłaśniane, koloryzowane i przesądzane, zanim zapadnie jakikolwiek wyrok. Sztandarowym przykładem jest historia wikariusza z parafii Piecki w diecezji warmińsko-mazurskiej.

Ks. Maciej Burdyński 4 czerwca 2014 r. miał wypadek samochodowy na trasie Piecki–Mrągowo. Auto kilkakrotnie dachowało, w ewakuacji kierowcy z samochodu uczestniczyli strażacy, ale kapłan z kraksy wyszedł szczęśliwie. W czasie wypadku wypadł mu telefon. Następnego dnia księdza oskarżono o pedofilię. Do aresztu doprowadziła go policja, co rejestrowała kamera jednej z największych stacji telewizyjnych. Dwa dni później o przebiegu wydarzeń można było przeczytać w „Super Expressie”: „Bóg w końcu pokarał tego zboczeńca… Ksiądz Maciej B. (30 l.), wikary z parafii Matki Bożej Różańcowej w Pieckach (woj. warmińsko-mazurskie), kolekcjonował fotki nagich dzieci. Wpadł, bo… zgubił telefon. Jedna z parafianek znalazła aparat i od razu pobiegła z nim na policję. W środku były pornograficzne zdjęcia małych chłopców. (…) zawsze lubił pracować z młodymi chłopcami. Ministrantów z parafii zabierał na różne wyjazdy. Organizował im mecze piłkarskie. Nikt jednak nie podejrzewał, że kryje się za tym pożądanie…” – donosił brukowiec. Informację ze zdjęciem ks. Burdyńskiego, z czarnym paskiem na oczach, opatrzono etykietą „Super ohyda”. Media obiegły informacje o księdzu pedofilu, w którego „wypasionym” smartfonie znaleziono kolekcję zdjęć z nagimi dziećmi.

Sprawa została skierowana do prokuratury. W „super smartfonie”, który był w rzeczywistości prostym modelem Nokii 6610i, znajdowało się jedno zdjęcie dwuletniego chłopca pod prysznicem z mężczyzną. Tym chłopcem był siostrzeniec ks. Macieja, a stojący obok mężczyzna to nie ksiądz, ale ojciec dziecka. Telefon z niewykasowanym rodzinnym zdjęciem wikariusz otrzymał sześć lat wcześniej od swojej siostry. Obydwoje – siostra i szwagier – złożyli w prokuraturze zeznania. W przeszukanym mieszkaniu księdza, w zabezpieczonych płytach CD, DVD, w laptopie i na innych nośnikach nie znaleziono żadnych treści pornograficznych.

Ks. Burdyński mógł opuścić areszt za poręczeniem 4 tys. zł. W rozmowie z portalem wPolityce.pl mówił potem: „Cała sprawa była kuriozalna od początku, gdy osadzono mnie w areszcie. Po dwóch dniach w końcu mnie przesłuchano, a policjant od razu zapytał, na jaki adres trafię. Gdy zapytałem, o co mu chodzi, funkcjonariusz odpowiedział, że przecież przy tak dużej aferze z pewnością mnie przeniosą na inną parafię. Od początku zresztą spotkałem się z dużą presją, bym uległ i dla dobra sprawy poszedł na urlop, zawiesił swoją pracę czy w jakiś inny sposób zniknął. A przecież to byłoby jak przyznanie się do winy”.

Prokuratura Okręgowa w Mrągowie po zapoznaniu się z aktami sprawy, nie znalazłszy żadnych podstaw do wniesienia aktu oskarżenia, 28 sierpnia 2014 r. umorzyła śledztwo. „Zarówno mój biskup, jak i ksiądz proboszcz wsparli mnie w całej sprawie, modlili się także parafianie. Nie wiem, jak bym się zachował, gdyby nie wsparcie udzielone mi przez Kościół” – powiedział ks. Burdyński we wspomnianym wywiadzie. Dzisiaj zarówno on, jak i inni bezpodstawnie oskarżeni księża nie chcą wracać w rozmowach do tamtych spraw.

 


CZYŚCIEC NA ZIEMI

Salwatorianin ks. Adam Kuszaj dziesięć lat żył z piętnem pedofila, nie poddał się jednak w walce o wykazanie swojej niewinności. Pracował w parafii w czeskim Javorniku w diecezji ostrawsko-opawskiej, blisko polskiej granicy. W 2011 r. został skazany przez czeski sąd za wykorzystanie seksualne szesnastolatka. Skarżącym był pełnoletni już wówczas mężczyzna z upośledzeniem umysłowym, pochodzący z rodziny dysfunkcyjnej. Kiedy matka z problemem alkoholowym miała kolejnego nowego partnera w domu, plebania stała się dla szesnastolatka miejscem azylu, bezpieczeństwa. Tu mógł się schronić, liczyć na posiłek. Był też ministrantem w parafii. Ks. Kuszaj wspierał rodzinę nastolatka finansowo, kiedy w domu brakowało pieniędzy na jedzenie i opłaty.

Czeskie sądy kolejnych instancji skazały ks. Kuszaja na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Zakazały mu także pracy z osobami do 18 lat. Duchowny został zawieszony w posłudze, odsunięty od duszpasterstwa, opuścił parafię, zdjął habit, zatrudnił się jako robotnik, potem jako pracownik supermarketu. Nie poddał się. Szukał sprawiedliwości, odwołując się do kolejnych instancji w sądzie. W końcu napisał list do prezydenta Václava Klausa, który go ułaskawił, co jednak nie oznaczało uznania księdza za niewinnego.

– W tym czasie, kiedy sprawa toczyła się w sądzie, jako zakon prowadziliśmy też dochodzenie kanoniczne. Byłem wówczas delegatem przełożonego do zajmowania się tą sprawą – mówi ks. prof. dr hab. Ambroży Skorupa SDS, delegat zgromadzenia salwatorianów prowincji polskiej ds. ochrony dzieci i młodzieży.

Niespodziewanie w 2016 r. sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia w czeskim sądzie. – Chłopak, który oskarżył ks. Kuszaja, zaczął rozpowiadać wokół, chwalić się wśród młodzieży, jak udało mu się oszukać sąd i policję. Podczas powtórnego rozpatrywania sprawy wyszło na jaw, że biegła uznała oświadczenia nastolatka za wiarygodne, oceniając, że jest on niezdolny do konfabulacji, co stało się podstawą uznania ks. Kuszaja za winnego w 2011 r. – relacjonuje ks. Skorupa. Po przeprowadzeniu badań psychiatrycznych biegli ustalili, że zeznania skarżącego nastolatka są niewiarygodne. Wyrok uniewinniający zapadł 13 lutego 2019 r.

Ks. Adam Kuszaj został przywrócony do pracy we wspólnocie zakonnej. „To było bolesne doświadczenie. Moją pierwszą reakcją było przebaczenie ministrantowi, który niesłusznie mnie oskarżył” – powiedział po ogłoszeniu wyroku uniewinniającego. Jak podkreślił, kilkuletnią walkę o dobre imię potraktował „jako czyściec, dany przez Opatrzność Bożą, aby stać się lepszym człowiekiem i lepszym kapłanem”. „Chcę służyć ludziom i Bogu, a powrót do kapłaństwa jest dla mnie najważniejszy” – cieszył się z wyroku zakonnik.

Nawet jeśli kapłan zostanie uniewinniony, przeszłość może kłaść się cieniem na jego pracy duszpasterskiej. Jezuita o. Grzegorz Kramer, jak donosiły media, został fałszywie oskarżony o molestowanie, a o dramacie udowadniania swojej niewinności napisał w 2019 r. na swoim blogu: „(…) Sprawa szybko się wyjaśniła, ale piętno zostało. (…) Dobrze wszyscy wiemy, że być fałszywie oskarżonym to nie jest przygoda, która dobrze się kończy, ale to dramat udowodnienia swojej niewinności i opinia, która idzie z tobą do końca życia. Jeśli to oskarżenie w ogóle przeżyjesz”. „Kiedy zbliżają się zajęcia z dziećmi, czy to w parafii, czy w szkołach, to naprawdę boli mnie brzuch”. „Wiecie, że boję się chodzić na zajęcia z nimi? Boję się ich spontaniczności, tego, że któreś przyjdzie i się przytuli, dotknie mnie, będzie bliżej niż metr ode mnie”. „Nie, nie jest tak, że uczciwy człowiek, który nikogo nie skrzywdził, nie powinien się bać. Lęk jest i trudno z jego istnieniem dyskutować” – opisywał jezuita.

Ks. prof. Ambroży Skorupa, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży, od kilkunastu lat zajmuje się zgłoszeniami nadużyć wobec dzieci i młodzieży ze strony duchownych zgromadzenia salwatorianów. – Kiedy otrzymuję zgłoszenia od nauczycieli czy rodziców, zaniepokojonych pewnymi spostrzeżeniami co do zachowania kapłana, odbywam z nimi rozmowy. Jeśli ich zarzuty się potwierdzą, to kapłana czy zakonnika czeka proces i zagrożenie poważną karą, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego. Potrzebne jest dochodzenie, by zgromadzić dowody. Przekazuje się też informację, że składanie fałszywych zeznań przez świadków jest zagrożone karą zarówno w prawie kanonicznym, jak i świeckim. Kiedy o tym poinformowałem, w kilku przypadkach osoby zgłaszające sprawę powiedziały: „To my się wycofujemy, nie chcemy dochodzenia”. Trudno jest mi ocenić, z jakiego powodu – mówi ks. Ambroży Skorupa. Z każdego takiego spotkania jest sporządzana notatka, nie wyklucza się też poinformowania policji.

Nawet kwestia jednej informacji czy poszlaki przekłada się na to, że duchowny automatycznie zawieszony jest w dotychczasowej pracy duszpasterskiej celem przeprowadzenia dochodzenia. – Takie są wymagania proceduralne – mówi ks. Skorupa. Duchownym zaś przypomina o wytycznych Stolicy Apostolskiej dotyczących pracy duszpasterskiej z dziećmi i młodzieżą. Są one bardzo rygorystyczne i mogą się wydawać wprost nieżyciowe. Są jednak konieczne ze względu na bezpieczeństwo dzieci i samych duchownych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka tygodnika „Idziemy”, absolwentka ziołolecznictwa na SGGW i dziennikarstwa na UW, korespondentka Vatican News


irena.swierdzewska@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter