18 listopada
poniedziałek
Romana, Klaudyny, Karoliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Egzamin trzeba zdać

Ocena: 4.15
1558

Te ziemie przesycone są krwią męczenników, dlatego są tak urodzajne w wiarę – mówi bp Leon Dubrawski OFM.

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

Z bp. Leonem Dubrawskim OFM, ordynariuszem diecezji kamieniecko-podolskiej, rozmawia Monika Odrobińska

Swój numer telefonu podaje Ksiądz Biskup z ambony. Wierni dzwonią?

Dzwonią, o każdej porze i w przeróżnych sprawach. Jestem do ich dyspozycji cały czas, drzwi kurii praktycznie się nie zamykają. Jak tylko objąłem diecezję w 2002 r., zacząłem wizytować parafie; współpracownicy śmiali się, że mieszkam w samochodzie. Czasem w niedzielę jechałem nawet 200 km, by za nieobecnego proboszcza sprawować Mszę Świętą. Biskupstwo rozumiem jako służbę ludowi Bożemu.

Czy to jest sedno „sukcesu” diecezji, która uchodzi za najbardziej religijną na Ukrainie?

Kiedyś na naszą diecezję składało się dziewięć województw i Republika Krym na 270 tys. km kw., do kościoła chodziło ponad 30 tys. wiernych. Teraz są to dwa województwa: chmielnicki i winnicki – oprócz żytomierskiego to dwa największe skupiska Polaków, a na Msze Święte uczęszcza ok. 80 tys. wiernych. Mamy teraz 220 parafii. Oprócz dużych niektóre liczą po 10-20 wiernych, a tam było ich kiedyś po tysiąc. Komunizm zrobił swoje. Tym większe bohaterstwo tych, którzy mimo przeciwności wytrwali w wierze.

To stąd wywieziono na Syberię najwięcej Polaków. Ci, którym dane było wrócić, przekazali wiarę dzieciom i wnukom, i to oni są solą tej ziemi. Tam, gdzie wiarę zaniedbano, braki starają się nadrobić księża. Ale to już nie jest tak naturalne jak wiara przekazana w rodzinie.

A kto przekazał wiarę Księdzu Biskupowi?

Ojciec skończył tylko dwie klasy, ale czytał po polsku, ukraińsku i rosyjsku. Mama była niepiśmienna – zamiast nazwiska stawiała krzyżyk. I ja dziś przed nazwiskiem stawiam krzyżyk. Jak wracali z kołchozu koło północy, nie pytali, czyśmy jedli, ale czy się modliliśmy. Do kościoła szliśmy siedem kilometrów, najczęściej głodni, bo takie to były powojenne czasy.

Do dziś, klęcząc, całuję ziemię na ich grobie – nie mogli mi wiele dać, a dali najważniejsze: wiarę w Boga, nadzieję w życie wieczne i miłość do ludzi. Dziękuję wszystkim rodzicom, którzy przekazali dzieciom wiarę, i modlę się za nich. Jednocześnie pamiętam testament jednego mężczyzny, w którym napisał, że jednego dzieciom nie przekazał: wiary – i tylko tego w życiu żałował.

Wzrastał Ksiądz Biskup wśród Ukraińców, prawosławnych, i jeszcze w głębokim komunizmie. Jak się w takich warunkach nie poddać?

Ratunkiem jest Różaniec. On pomógł mi przetrwać szyderstwa rówieśników krzyczących za mną: „Ty Lachu!”. O szkole średniej nie miałem co marzyć, poszedłem do wieczorowego technikum mechanicznego, a po jego ukończeniu zabrali mnie do wojska. Po dwóch latach postanowiłem wstąpić do seminarium. Wtedy też przyjąłem sakrament bierzmowania. Franciszkanin o. Martynian Darzycki potajemnie wtedy formował i przyjmował do zakonu kandydatów na terenie ZSRR, także mnie – w 1982 r. O tym, że jestem nie tylko księdzem, ale i zakonnikiem, nie wiedzieli nawet rodzice – mogłem im o tym powiedzieć dopiero dziesięć lat później.

Te ziemie przesycone są krwią męczenników, dlatego też są tak urodzajne w wiarę. Siedmioosobową rodzinę mojej mamy wywieźli, dotychczas nie wiadomo dokąd. Znam panią, która po 30 latach wróciła ze zsyłki do Kazachstanu – trzy godziny leżała krzyżem przed ołtarzem, bo usłyszała polską mowę i organy.

Dość mocno podkreśla Ksiądz Biskup rolę rodziny…

Tak, bo ona jest fundamentem społeczeństwa i wiary. Ten rok jest na Ukrainie Rokiem Rodziny. We wrześniu odbędzie się Kongres Rodziny, na który zaproszono prezydenta i premiera. Chcemy dowartościować rodzinę i pokazać, jak ważna jest w niej wiara. Dziś ludzie cierpią dlatego, że ta wiara nie jest przekazywana. Na pierwszym miejscu stoją sprawy materialne, a one zniewalają. To dlatego mamy 60 proc. rozwodów, coraz mniej małżeństw sakramentalnych i chrztów. Kiedyś ludzie więcej wysiłku wkładali w małżeństwo – dziś, jak w pracy, chcieliby jak najwięcej zarabiać przy jak najmniejszym wysiłku. A jak nie, to zmieniają – i pracę, i małżonka. Jak się nad rodziną nie pracuje, to ona nie przetrwa.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 listopada

Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe bł. Karoliny Kózkówny,dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119,53.61.134.150.155.158; Łk 18,35-43
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -