9 lipca
czwartek
Lukrecji, Weroniki, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Edukacja zadaniem misji

Ocena: 0
805

Pod pytaniem Ojca Świętego „Co robimy dla Amazonii?” zapisałem sobie: „Co ja robię dla Amazonii?”. - mówi bp. Jan Piotrowski w rozmowie z Ireną Świerdzewską

fot. archiwum prywatne

Jak Ksiądz Biskup wspomina pracę misyjną w Afryce?

W Kongu konieczna była znajomość nie tylko francuskiego, ale przede wszystkim miejscowego języka munukutuba, którego nauczyłem się już na miejscu. To dawało podstawę do głoszenia Słowa Bożego. Byłem wikariuszem zaledwie dziewięć miesięcy, po czym zostałem proboszczem bardzo dużej misji Nawrócenia św. Pawła w Loubomo (obecnie Dolisie). Bardzo dobrze wspominam ten okres, zaangażowanie ludzi, działających grup – było 12 powołań męskich, także powołania żeńskie. Inaczej wygląda ewangelizacja dzisiaj, kiedy migracje powodują różne problemy natury duszpasterskiej i społecznej. Jednocześnie Kościół w Kongu dojrzewał, powstawały nowe diecezje. Dzięki nowym i liczniejszym diecezjom i parafiom praca duszpasterska jest tam dziś znacznie łatwiejsza.

 

Misjonarze mówią, że ciągle chcą wracać na misje. Ksiądz Biskup także?

Z powodów zdrowotnych zakończyłem w 1991 r. sześcioletnią pracę w Afryce, ale wewnętrzny głos ciągle dopominał się o kolejny wyjazd. Misja i praca w Peru była odpowiedzią na potrzeby mojego serca. W 1997 r. skierowano mnie do nowej diecezji Chosica, do parafii Santa Maria de Huachipa, ze 120 tys. wiernych. Pracowałem na wielkich przedmieściach Limy, w metropolii o gigantycznych rozmiarach – 1,5 mln mieszkańców, a posługiwało tam zaledwie 80 kapłanów.

 

Czym różniły się misje w Ameryce Południowej od tych w Afryce?

Musiałem korzystać z pomocy katechistów i animatorów, których przygotowywałem. Przed jubileuszowym rokiem 2000 przeżywaliśmy wielkie wyzwanie ewangelizacyjne. Każdego wieczoru przez ponad miesiąc szliśmy przez osiedla, pukaliśmy do drzwi z pytaniem, czy chcą posłuchać, czy dadzą się zaprosić na spotkanie. Problemem był ogrom ludzi, żyjących bez znajomości Jezusa, wielu na skraju nędzy, wykorzystanych społecznie i zawodowo. Ogromne różnice między biednymi a bogatymi są grzechem pierworodnym całej Ameryki Łacińskiej. Po trzech latach pracy musiałem wrócić do kraju, zostałem powołany na dyrektora Krajowego Papieskich Dzieł Misyjnych. Odwiedzałem wielokrotnie kraje misyjne także w Amazonii Peruwiańskiej – parafie są tam bardzo duże, brakuje kapłanów. Wikariat apostolski San Ramón ma powierzchnię 80 tys. km kw., ale pracuje w nim 38 kapłanów diecezjalnych, zakonnych i misjonarzy fidei donum, w tym dwóch z naszej diecezji kieleckiej.

 

Czy adhortacja Querida Amazonia może zmienić nasze spojrzenie na misje w Amazonii?

Adhortacja przede wszystkim zwraca uwagę, że trzeba głosić Chrystusa, co jest przecież sensem Ewangelii. Wskazuje, że nie należy klerykalizować kobiet. Ojciec Święty mówi o diakonach stałych, ale w Amazonii nie wykształcono postaw do tej posługi – z braku edukacji, czego świat nie rozumie. Jan Paweł II pisał przed laty o analfabetyzmie ograniczającym osobę ludzką, tymczasem obecnie dostrzega się tylko wymiar ekologii. Dzieło stworzenia potrzebuje troski i opieki, ale bardziej potrzebuje tej opieki człowiek. Czytając adhortację, pod pytaniem Ojca Świętego „Co robimy dla Amazonii?” zapisałem sobie ołówkiem: „Co ja robię dla Amazonii?”. Nie kierujmy tego pytania tylko pod adresem biskupów dziewięciu krajów tworzących Amazonię, ale pytajmy, na ile my jesteśmy w stanie im pomóc. W jednej z parafii, gdzie są nasi kapłani kieleccy, zaplanowana jest już instalacja radia, które ma być narzędziem ewangelizacji.

 

Papież pisze o czterech marzeniach: społecznym, kulturowym, ekologicznym i eklezjalnym. Jak mogą być realizowane?

Ojciec Święty ukazał bardzo dobry kierunek działań, które powinny być wcielane w życie, co jest bardzo dużym wyzwaniem. Posłużę się przykładem, który odpowiada na wszystkie te marzenia. Ks. bp Antonio Zerdin Bukovyc, wikariusz apostolski w San Ramón, franciszkanin z Chorwacji, założył w peruwiańskiej dżungli wydział pedagogiczny, aby kształcić młodzież i uczyć ją hiszpańskiego. Jeśli młodzież przejdzie granicę od posługiwania się językami plemiennymi do języka oficjalnego, to będzie mogła się dalej kształcić. Wtedy będą prawnicy, którzy zadbają o prawa mieszkańców Amazonii, lekarze, którzy zajmą się ich zdrowiem, kapłani głoszący im Ewangelię, inżynierowie dbający o środowisko. Ojciec Święty pokazuje, że te wyzwania są najistotniejsze, bo wszystko musi zacząć się od człowieka.

 

Druga Niedziela Wielkiego Postu przeżywana jest jako Niedziela Ad Gentes. Jak mamy pomagać misjom?

Kiedy misjonarze wyjeżdżają, to my ich nie „żegnamy”, ale „posyłamy” – dlatego nie będziemy prawdziwym Kościołem, jeśli zapomnimy o posłanych. Nie ma prawdziwej ewangelizacji bez prawdziwej troski o człowieka potrzebującego. Dzieło Pomocy Ad Gentes służy przede wszystkim polskim misjonarzom. Potrzeba też wielu wolontariuszy, jednak – jak powiedziała jedna ze świeckich misjonarek – możemy ich wysłać, ale oni nie udzielą rozgrzeszenia ani nie odprawią Mszy Świętej. Potrzebni są kapłani. Módlmy się o misyjny zapał naszych wspólnot i nas samych. Wciąż aktualne jest nauczanie św. Jana Pawła II, które przypomina, że niezmierzone są horyzonty misji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 lipca

Czwartek, XIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 11,1-4.8c-9; Ps 80,2ac.3b.15-16; Mt 10,7-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter