16 stycznia
środa
Marcelego, Włodzimierza, Waldemara
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dwoje to dla nich za mało

Ocena: 0
2582

Noszą w sobie wielkie pragnienie rodzicielstwa, na którego spełnienie wciąż czekają. I uczą się, jak przetrwać i nie stracić nadziei.

Mało kto pamięta i mówi o rodzinach małżeństw niepłodnych. A takie stanowią dziś co piątą parę. Nie brakuje głosów, że bez dzieci – to w ogóle nie rodzina. Nierozumiani, a nawet stygmatyzowani, samotni w zmaganiu ze swoimi tęsknotami i rozczarowaniami, nie mogą liczyć na pomoc od państwa, gdy np. chcą skutecznie się leczyć. A Kościół? Najczęściej ma dla nich mniej propozycji, niż – w pozornej trosce o nich – kliniki in vitro. Powoli zmienia to działające na warszawskiej Pradze Duszpasterstwo Małżeństw Pragnących Potomstwa.

 

Ładowanie akumulatorów

Jak co miesiąc, o godz. 15 na Mszy Świętej u księży marianów w kościele Matki Bożej z Lourdes nie brakuje młodych par bez dzieci. Ksiądz Łukasz Mazurek MIC, opiekun duszpasterstwa, tłumaczy w homilii, że Pismo Święte pokazuje, jak żyć wobec przeciwności i problemów. Potem ci, którzy chcą – dziś kilkanaście par – przechodzą do bocznej kaplicy na adorację Najświętszego Sakramentu. – Czy potrafię dostrzec Opatrzność Boga w tym, co przeżywam? Czy jestem gotowy z Nim umierać i zmartwychwstawać? – podsuwa tematykę rozmyślań ks. Łukasz.

Po adoracji spotkanie w salce parafialnej. Tym razem Kasia i Tomek Jaroszowie, inicjatorzy duszpasterstwa, mówią o budowaniu i wzmacnianiu relacji małżeńskiej w obliczu trudu niepłodności. I o pokusach czyhających na każdą parę bez powodzenia starającą się o potomstwo: obwiniania siebie lub współmałżonka, braku komunikacji o tym, co się przeżywa, wypieraniu problemu, zamykaniu się na otoczenie... Potem czas pytań, rozmowy, ciastka, herbata. Po trzech godzinach „ładowania akumulatorów” żegnają się do następnego spotkania. I tak od ośmiu lat. Czasami spotkanie w salce wypełnia miniwykład lekarza, terapeuty, psychologa – zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami przychodzących par. Jednak najczęściej jest to czas dzielenia się małżeństw ich życiem, tym, co przeżywają.

Wszystko zaczęło się, gdy Kasia i Tomek, dziś małżeństwo z 12-letnim stażem i dwoma adoptowanymi synkami, po czterech latach bezowocnych starań o dziecko zaczęli zastanawiać się nad swoim miejscem w Kościele. – Nigdzie nie było duszpasterstwa par zmagających się z niepłodnością, nie odprawiano Mszy Świętych w ich intencji. Postanowiliśmy więc zamówić taką jednostkową Mszę. W czasie homilii usłyszeliśmy od ks. Tomasza Nowaczka MIC z kościoła księży marianów, że jest otwarty na inicjatywy świeckich. Podeszliśmy więc z propozycją częstszych Mszy Świętych dla par w naszej sytuacji – wspominają.

Małżeństwa bezdzietne to część Kościoła 
dotychczas nie dość w Nim odkryta

Ksiądz nie był przekonany. Zastanawiał się: po co? Przemyśliwał temat przez dwa miesiące. Ale potem zaproponował, by Eucharystie za małżeństwa niepłodne, o dar rozeznania swojej drogi życiowej i poczęcia nowego życia, były odprawiane co miesiąc w ramach niedzielnych Mszy parafialnych, i to bez zamawiania intencji. Pierwsza taka Msza Święta została odprawiona 13 stycznia 2008 r., ks. Tomasz został pierwszym duszpasterzem tworzącej się inicjatywy, a po dwóch miesiącach wprowadzono także, po Mszy Świętej, spotkania. – Baliśmy się, że anonimowo przychodzi na liturgię wiele par, ale spotkanie wymaga już ujawnienia się. Jednak zaskoczyła nas frekwencja. Pary nie mieściły się w salce – opowiadają. Z czasem do porządku spotkań doszła adoracja. Nie brakuje także wspólnych wyjazdów na weekendowe rekolekcje i wycieczki oraz przyjaźni, które się zawiązały.

 

Potrzeba wsparcia

Duszpasterstwo ma charakter otwarty. Można przyjść kilka razy i tylko słuchać, nie wyjawiając nawet swoich imion, można mówić o sobie i się zaangażować. To miejsce dla każdego małżeństwa pragnącego potomstwa. Nie tylko dla tych, którzy nie mogą począć dziecka, ale także małżeństw z doświadczeniem poronienia czy rodziców adopcyjnych.

– Była i para, która miała 14-letnią córkę, ale potem problemy z poczęciem kolejnych dzieci. Nikogo nie przepytujemy, jaka jest jego sytuacja i z jakim bagażem doświadczeń przybywa. Prosimy tylko, by nie przychodzić z dziećmi, ponieważ jest to doświadczenie trudne dla innych par – mówią Ewa i Marcin, obecni koordynatorzy działań duszpasterstwa, ze swoją niepłodnością zmagający się od ośmiu lat.

– Są małżeństwa, które dojrzały tu do decyzji o adopcji. Nie to jest jednak celem głównym duszpasterstwa, ale dawanie sobie wsparcia, wzajemna modlitwa za siebie i towarzyszenie duchowe – mówi ks. Łukasz. Każdy, kto chce, znajdzie fachową pomoc dotyczącą np. medycznych aspektów starań o potomstwo, naprotechnologii, procedur adopcji itd. Na ogół jednak do duszpasterstwa trafiają pary już z takim doświadczeniem starań o dziecko, że sami mogliby uchodzić za specjalistów w tych dziedzinach. To, co ich przyciąga, to środowisko, w którym nie czują się osamotnieni w tym, co przeżywają. I szukanie odpowiedzi na pytanie, jak przeżyć – powierzając się Bogu – swoje małżeństwo tak, by ani nie poddać się i już nie starać o potomstwo, ani w tych staraniach nie zwariować.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -