18 sierpnia
sobota
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dom Życia

Ocena: 0
1290

Jako jedyne miejsce w Polsce warszawski kościół Wszystkich Świętych ma tytuł House of Life – „Dom Życia”.

fot. archiwum

Tytuł został nadany przez Międzynarodową Fundację Raoula Waldenberga 7 czerwca 2017 r. – Emocje były bardzo różne – mówi proboszcz parafii ks. dr Piotr Waleńdzik. – Z jednej strony duma z powodu wyróżnienia, honorującego przecież tych wszystkich ludzi, którzy w czasie okupacji niemieckiej żyli i troszczyli o parafię, ale z drugiej strony smutek, że po tylu latach jesteśmy pierwszym miejscem w Polsce, które zostaje uhonorowane w ten sposób – podkreśla. – Na świecie nie ma dostatecznej wiedzy o postawach Polaków ratujących Żydów.

– Po II wojnie światowej do 1989 r. Polska nie była państwem niepodległym i nasze samostanowienie było ograniczone – przypomina proboszcz – a ponadto ludzie, którzy czynili dobro, ratując drugiego człowieka, nie dbali o to, aby prowadzić dokumentację swojej działalności. W swoim pojęciu nie robili nic nadzwyczajnego, nie mieli w sobie pragnienia czerpania z tego chwały.

– Jesteśmy spadkobiercami tych, którym nie było dane ucieszyć się chwałą za to, co czynili. To my – w pewnym sensie – odbieramy za to chwałę. Dzięki wspólnocie Kościoła czujemy się zjednoczeni z tymi, którzy żyli wcześniej, jednocześnie czujemy się częścią tej wspólnoty – zaznacza ks. Waleńdzik.

O parafii Wszystkich Świętych i jej działalności na rzecz ratowania Żydów przed niemiecką machiną zagłady opowiada z dumą i siłą. – Pierwszą postacią, która przychodzi nam na myśl, jest ówczesny proboszcz ks. prałat Marceli Godlewski, uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata przez izraelski Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem. Ale był też ks. Antoni Czarnecki, wikariusz, który działał na rzecz ratowania Żydów na równi z proboszczem, na co wskazują dokumenty – przypomina.

Ksiądz Waleńdzik podkreśla, że księża nie byliby w stanie dokonać wiele, gdyby nie pomoc i oddanie ludzi, którzy z nimi współpracowali. – Ludzie ci są dziś dla nas często anonimowi, może poza sekretarzem parafii, który na polecenie ks. Godlewskiego wypisywał fałszywe metryki dla ratowanych Żydów i wprowadzał dane do ksiąg, ale jednak tych, którzy np. dostarczali żywność czy przechowywali ludzi wyciągniętych z getta, nie znamy z imienia i nazwiska – wyjaśnia. W 2001 r. premier Jerzy Buzek i prymas Józef Glemp odsłonili na ścianie kościoła Wszystkich Świętych tabliczkę informującą, że państwo polskie wzniesie tu pomnik Polaków Ratujących Żydów. Nie ma go do tej pory.

Pomoc niesiona mieszkańcom getta oznaczała ryzyko zagrożenia życia nie tylko własnego, ale i bliskich. – Prawo wprowadzone przez Niemców w Generalnej Guberni było jasne: za jakąkolwiek pomoc Żydom groziła śmierć nie tylko temu, kto pomaga, ale i całej jego rodzinie – przypomina ks. Waleńdzik.

– Czasy okupacji niemieckiej są bardzo ważnym elementem dziejów, zarówno Polski, jak i Warszawy, a tym samym parafii Wszystkich Świętych – mówi proboszcz – zwłaszcza że po Powstaniu Warszawskim kościół był jednym wielkim rumowiskiem, które chciał podnieść ks. Godlewski, ale zmarł w Boże Narodzenie 1945 r. Wtedy proboszczem został ks. prałat Zygmunt Kaczyński, znany przed wojną poseł na sejm i – od 1929 r. – dyrektor Katolickiej Agencji Prasowej. W rządzie emigracyjnym pełnił funkcję ministra ds. wyznań. Powrócił do ojczyzny w 1945 r. pełen nadziei, że uda mu się współtworzyć rzeczywistość, w której Polska będzie krajem wolnym, demokratycznym. W 1949 r. został aresztowany i skazany. W 1953 r., w nieznanych okolicznościach, zmarł w więzieniu przy Rakowieckiej, podobno na serce. Jest to w dziejach Polski postać wybitna – podkreśla ks. Waleńdzik.

Proboszcz wspomina jeszcze rolę, jaką w dziejach kościoła i parafii Wszystkich Świętych odegrał ks. Teofil Matuszewski. Był on z kolei poprzednikiem ks. Godlewskiego, proboszczem w latach 1889-1914. Włożył wiele trudu i zaangażowania w dokończenie budowy kościoła, rozpoczętej w 1861 r. Po jego śmierci parafianie ufundowali mu epitafium w kościele. W czasie wojny zostało ono zniszczone, ale w 2015 r. do świątyni niespodziewanie powróciła podobizna ks. Matuszewskiego. – Przetrwała czas wojny i ktoś ją zwrócił – opowiada ks. Waleńdzik o niezwykłym zakończeniu tej historii.

W parafii działa kilkanaście wspólnot, a od roku wydawana jest gazeta „Wiadomości Parafialne Parafii Wszystkich Świętych”. Tytuł historyczny: pierwsze „Wiadomości Parafialne” stworzył jeszcze ks. Godlewski.

– Marzę o żywym kościele. O takim, w którym ludzie mają poczucie więzi ze swoją wspólnotą parafialną i angażują się w nią – podsumowuje ks. Waleńdzik.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI