3 grudnia
czwartek
Franciszka, Ksawerego, Kasjana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy już wywieszać białą flagę?

Ocena: 0
663

Przyszłość Kościoła w Polsce z amerykańskiej perspektywy nie wygląda beznadziejnie. Ale z niektórych amerykańskich doświadczeń warto w Polsce skorzystać.

fot. Irena Świerdzewska

Przyszłość Kościoła w Polsce z amerykańskiej perspektywy nie wygląda beznadziejnie. Ale z niektórych amerykańskich doświadczeń warto w Polsce skorzystać.

Słychać, że chrześcijaństwo w Polsce jest w odwrocie i wdawanie się w ideologiczne spory jest szkodliwe, jeśli nie zgubne. Polskę czeka los Irlandii i Malty, w których to krajach katolicyzm został niemal starty z powierzchni ziemi. Wbrew statystykom wieś, ostoja katolicyzmu, jest już praktycznie stracona, szczególnie młodzież. Ogólnie rzecz biorąc, katolicy są w Polsce mniejszością, w dodatku intelektualnie i duchowo mało znaczącą.

 


SKĄD DEFETYZM?

Przysłuchuję się tym wypowiedziom z amerykańskiej perspektywy i oczom i uszom nie wierzę. Kościół za oceanem właśnie wychodzi z najcięższego kryzysu w swojej historii. Ideologie dążące do laicyzacji, na czele z gender, są tu też promowane na każdym kroku, mimo to nie słychać wezwań do kapitulacji.

Skoro nie da się wszystkiego uratować, to ratujmy to, co uratować się da, krzyczeli przedstawiciele rodzimych elit w przełomowych momentach. Tym sposobem w 1792 r. H. Kołłątaj gorąco namawiał króla Stanisława Poniatowskiego do przystąpienia do Targowicy i zaniechania zbrojnego oporu wobec rosyjskiego najazdu. Tak też niektórzy wołali latem 1920 r., proponując ewakuację władz i wojska do byłego zaboru pruskiego (na Wielkopolskę i Pomorze), bo podobno bolszewicy nie mieli podstaw do aneksji tych terenów. W latach 1980–81 doradcy Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego dokładali wszelkich starań, żeby zahamować impet NSZZ „Solidarność”. Nie inaczej było po okrągłym stole, gdy Wojciecha Jaruzelskiego obwołano prezydentem. Lista defetystów jest długa i najwyraźniej niezamknięta.

Niemal dokładnie rok temu odbyła się akcja „Polska pod Krzyżem”, w której bezpośredni udział wzięło 60 tys. osób, a pośrednio – wielokrotnie więcej. Trzy lata temu miał miejsce „Różaniec do granic”, która to inicjatywa została czynnie poparta przez co najmniej milion rodaków. Proszę mi pokazać inny ruch czy ideologię, która cieszy się takim poparciem! Tymczasem dowiadujemy się, że katolicyzm w Polsce jest duchowo nieistotny.

 


PRZYKŁAD ZZA ATLANTYKU

W USA katolicy stanowią tylko 22% ludności, o imprezach gromadzących milion wiernych się nie śni, niemniej nawet największy wróg katolicyzmu nie odważyłby się uznać Kościoła za czynnik duchowo mało znaczący. Patrząc zza Atlantyku na sytuację w Polsce, na myśl przychodzi refleksja, że dylemat polega nie na tym, czy stawiać opór, czy nie, ale na tym, czy nam się chce stawiać opór, czy nie!

Niemal rok temu amerykańską prasę obiegła wieść, że nominalnemu katolikowi, byłemu wiceprezydentowi Joemu Bidenowi, wówczas ubiegającemu się o nominację na kandydata na prezydenta z ramienia partii demokratycznej, odmówiono udzielenia Komunii Św. Ks. R. Morey postąpił zgodnie z zarządzeniem swego biskupa z 2004 r. (wówczas ordynariuszem diecezji w Charleston był bp R. Baker, jego następca bp R. Guglielmone utrzymuje je w mocy), które zasadza się na paragrafie 915 Kodeksu Prawa Kanonicznego („Do Komunii Św. nie należy dopuszczać (…), jak również innych osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim”). Polityk od lat popierający przerywanie ciąży do takich osób się zalicza. Wypada dodać, że postępek ks. Moreya i postawa jego przełożonego nie spotkały się z lawiną krytyki przedstawiciela Kościoła „otwartego”. Nie dlatego, że niektórzy amerykańscy duchowni nie przejawiają takich tendencji, ale tu panuje profesjonalizm. Ksiądz wie, że atakując innego księdza (nie mówiąc o biskupie), podważa zaufanie do wszystkich duchownych, w tym także do siebie.

Zamiast wpadać w panikarstwo warto by się zastanowić, dlaczego Kościół w USA, mimo że katolicy są tu w zdecydowanej mniejszości, dla wielu nadal stanowi duchowy magnes, podczas gdy katolickie do „szpiku kości” Irlandia i Malta poniosły klęskę w zmaganiach z wrogimi Kościołowi ideologiami? Przyczyn jest wiele i pozwolimy sobie skupić uwagę na dwóch, zresztą nierozłącznie ze sobą powiązanych.

 


SIŁA LAIKATU

Po pierwsze w USA nie ma, bo z przyczyn historycznych nigdy ich być nie mogło, „zaszłości feudalnych”. Z tego względu Kościół katolicki nigdy nie opierał się na pomocy państwa. Bez przesady można rzec, że świat katolicki musiał twardo walczyć o uznanie swych praw. Mało znanym faktem jest to, że osławiony Ku Klux Klan w północnych stanach chciał traktować katolików tak, jak traktował czarnoskórych na Południu. Rzecz się nie udała, bo jednak katolików było zbyt wielu, ale fakt ten świadczy o tym, jak trudne były początki. To, że skandal z pedofilią duchownych został nagłośniony tylko w przypadku Kościoła katolickiego, mimo że wśród innych wyznań, nie mówiąc na przykład o szkolnictwie publicznym, problem ten był równie wielki, jeśli nie większy, świadczy o „specjalnej trosce”, jaką „papiści” są tu otaczani.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 3 grudnia

Czwartek, I Tydzień Adwentu
+ Wspomnienie św. Franciszka Ksawerego
Szukajcie Pana, gdy można Go znaleźć,
wzywajcie Go, gdy jest blisko.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 26,1-6; Ps 118,1 i 8-9,19-21,25-27a; Mt 7,21.24-27
+ Komentarz do czytań1 (Bractwo Słowa Bożego)
+ Komentarz do czytań2 (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter