16 września
poniedziałek
Edyty, Korneliusza, Cypriana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chwalebne przejście

Ocena: 3.925
1958

Rzesze ludzi uczestniczyły 24 kwietnia w pogrzebie 64-letniego Marka Tarnowskiego w parafii św. Feliksa z Kantalicjo na warszawskim Marysinie. Na trumnie spoczywała gałązka palmowa. Mężczyzna zginął z rąk bandyty zaraz po spowiedzi generalnej, którą odbył w kościele św. Augustyna na Nowolipkach w Warszawie.

fot. archiwum prywatne

Pogrzebową Eucharystię sprawował metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz w koncelebrze z biskupem pomocniczym warszawsko-praskim Markiem Solarczykiem. Licznie przybyli kapłani z Drogi Neokatechumenalnej, w której śp. Marek Tarnowski przeszedł 30-letnią formację.

– Patrząc na okoliczności wydarzenia, pytamy Boga, dlaczego to spotkało Marka, który był człowiekiem dobrym i sprawiedliwym, kochającym rodzinę i wspólnotę, dla której nie szczędził czasu, kochającym Jezusa Chrystusa i Jego Kościół – mówił w homilii ks. Paweł Rogowski z Drogi Neokatechumenalnej. Powiedział, że wiele osób, w tym starszych, doświadczało jego pomocy, był też znakomitym fachowcem, którego jeszcze potrzebowała firma, w której pracował. – Razem w ekipie katechistów zastanawialiśmy się, jak pomagać młodym wspólnotom, które zakładaliśmy. Brakuje nam jego mądrości, spokoju, cichości, uśmiechu.

Przypomniał, że Marek Tarnowski podczas Świąt Wielkanocnych miał otrzymać od Kościoła białą szatę na znak gotowości do odnowienia przyrzeczeń chrztu. – Jak dwom uczniom idącym do Emaus, wydawało się nam, że powinno być inaczej. Bo „myśmy się spodziewali” czegoś innego, ale w tym wydarzeniu, tak trudnym, przychodzi do nas Jezus Chrystus Zmartwychwstały i chce żebyśmy odkryli Jego obecność także w śmierci, w Passze Marka, uwierzyli, że życie Marka zmieniło się, ale się nie skończyło. Ci, którzy uwierzą, nie giną, ale mają życie wieczne – podkreślił.

Po Eucharystii w imieniu rodziny przemówił ks. Maciej Tarnowski, syn zmarłego. – Chcę dziękować Panu Bogu za mojego tatę, który przekazywał nam wiarę, powtarzał, że trzeba być uczciwym, sam był człowiekiem sprawiedliwym, to nie znaczy bezgrzesznym, ale zawsze słuchającym Boga, zasadniczym w kwestiach wiary. Pytał, czego Pan Bóg od nas oczekuje; kiedy były kłopoty, mówił żeby się nie martwić, Bóg wszystko przewidzi – mówił ks. Tarnowski. Podkreślił, że nie można mówić, iż śmierć jego ojca była śmiercią tragiczną i dramatyczną.

– Bóg przewidział dla taty śmierć chwalebną. Tata był u generalnej spowiedzi z całego życia i w stanie łaski wrócił do Pana. Nie dlatego, że myśmy tak chcieli. Dlatego że Pan Bóg chciał go mieć u siebie. Zawsze byłem dumny z ojca, był mądry i cierpliwy, pełen ciepła, pełen troski o mnie, moją siostrę Sandrę, mamę i wnuki. Codziennie odmawiał dwa Różańce – modlił się za wszystkich księży. Kiedyś czytaliśmy o męczennicy Marcie z Burgos. Tata zapytał: „A ty nie chciałbyś tak oddać życia za Chrystusa?” – przypomniał ks. Tarnowski. – Nie ma w nas nienawiści, złości, pretensji; jest w nas ból, dlatego prosimy wszystkich o modlitwę. Chrystus pozwolił tacie oddać życie za Niego. Dlatego na jego trumnie jest palma, która jest palmą zwycięstwa.

Piotr Krypiak ze wspólnoty neokatechumenalnej, świadek śmierci Marka Tarnowskiego, przypomniał, jak wiele dobra Bóg zdziałał przez niego. – Sądzę, że w tym kościele jest wiele osób, które dostały nowe życie przez głoszenie słowa przez Marka, jego radykalny przekaz. On sam mówił, że nie ma takiej sytuacji, z której Chrystus nie wyprowadziłby człowieka – mówił.

– Przyszłam do tej wspólnoty prawie rozwiedziona. Marek i jego żona Ewa wyprowadzili moje małżeństwo ze śmierci. Marek uczył, że kiedy umrzemy, do trumny będziemy złożeni bez tytułów i pieniędzy. Tą najpiękniejszą katechezą o śmierci jest teraz jego śmierć – powiedziała Aldona z VII wspólnoty neokatechumenalnej.

– Słowa, które tu padły, są wielkim wyznaniem wiary – podkreślił na zakończenie kard. Nycz. Zaznaczył przy tym, że zło pozostaje złem i nie wolno go sakralizować, mówić, że Pan Bóg tak chciał. Nawiązując do nagłej śmierci zmarłego i odbytej wcześniej spowiedzi, podkreślił, żebyśmy nie tyle bali się śmierci nagłej, co bali się śmierci nieprzygotowanej. – Trzeba stanąć przed Panem z nadzieją, radością w przygotowaniu, które daje Kościół – zaznaczył. – Otaczamy was modlitwą, bo wiemy, że jest wam trudno i ciężko. Tym bardziej, że ta śmierć była tak po ludzku niespodziewana – zwrócił się do żony Ewy i całej rodziny.

– Pan Marek był dobrym, zacnym, roztropnym człowiekiem. Jego rodzina jest wierna Bogu i Kościołowi, wkłada wiele troski, by zachować tę wierność i nią żyć – powiedział ks. Bernard Czerwiński, proboszcz parafii na Marysinie, któremu ks. Tarnowski dziękował za wsparcie i pomoc w trudnym czasie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 września

"... nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie"

Dziś w Kościele: poniedziałek, XXIV tydzień zwykły
+ wspomnienie świętych męczenników Korneliusza, papieża, i Cypriana, biskupa
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Tm 2,1-8; Ps 28 (27),2.7.8-9, Łk 7,1-10
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - do końca lata zapraszamy do przeglądu filmów SalveNET prezentowanych podczas minionych wakacji.


- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -