5 lipca
niedziela
Marii, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chrzest Polski - inne spojrzenie

Ocena: 0
3668

Pięćdziesiąt lat temu w kwietniowym numerze "Znaku" abp Karol Wojtyła pod kryptonimem A. J. opublikował poemat "Wigilia wielkanocna 1966". Data publikacji nie była przypadkowa: od 14 do 16 kwietnia 1966 r. Kościół w Polsce obchodził centralne uroczystości milenijne w Gnieźnie i w Poznaniu.

Czy podziemia poznańskiej katedry kryją pozostałości najstarszego na naszej ziemi kościoła?

Poemat Wojtyły nawiązywał w ten sposób do najbardziej prawdopodobnego dnia, w którym książę Polan Mieszko I przyjął chrzest – do Wielkiej Soboty 14 kwietnia 966 r. Jest wielkim rozważaniem teologicznym dotyczącym zarówno samej decyzji Mieszkowej o przyjęciu chrztu, jak i jej następstw dla dziejów naszego narodu.

 

Konieczność transcendencji

„Wigilia wielkanocna 1966” zaczyna się pytaniem autora do samego siebie: „Czy to znaczy, że trafiam w treść, co do której umówili się ludzie,/by ją nazwać ważną i wielką – i głosić sobie nawzajem?/Czy to znaczy, że jestem zgodny w rachubie lat z kronikarzem/Thietmarem z Merseburga – że widzę przeszłość podobnie jak mistrz Wincenty,/że chcę być w harmonii z tym, co minęło?”.

Odpowiadając na to pytanie, Karol Wojtyła odwołał się najpierw do metafory drzewa: „To znaczy, że trafiam na korzenie własnego drzewa,/że zagłębiam się w jego tajemny wzrost,/który i mnie się udzielił i ze mnie ma swe ciało./Czuję, że jestem w nim i ono we mnie”. Równocześnie zdawał on sobie sprawę z ograniczeń, jakie niesie ze sobą ta metafora: „Drzewo jest [przecież tylko] ciałem fizycznym”. Wymiar materialny, w tym także materialistycznie pojmowana historia, nie wystarczają, aby człowiek mógł siebie zrozumieć do końca. Stąd dalsze stwierdzenie autora: „Historia ludzi takich jak ja szuka swojego Ciała”, a wraz z nim wołanie skierowane do Boga: „Historia ludzi takich jak ja szuka Ciała, które Ty im dasz”, ponieważ „Każdy w historii traci swe ciało i każdy odchodzi ku Tobie./W chwili odejścia każdy jest większy niż dzieje, których/cząstkę stanowi”.

Nie można bowiem zrozumieć człowieka bez wymiaru transcendencji i bez osadzenia sensu jego istnienia w Bogu, którego głosi religia chrześcijańska. O takie właśnie ponadmaterialistyczne spojrzenie na człowieka i jego historię upominał się Wojtyła, stając się we fragmencie „Wigilii” pełnym autorytetu profesorem, a jeszcze bardziej pasterzem: „Mówię: ogromnie wiele z człowieka umiera w rzeczach,/więcej, niż pozostaje. Czy próbowałeś ogarnąć to,/co nie umiera? Czy próbowałeś znaleźć dla tego/przestrzeń i profil? –/Nie mów o niewiadomych! Niewiadomą nie jest człowiek!/– Człowiek napełniony jest zawsze tym, co człowiecze./– Nie odłączaj człowieka od rzeczy, które ciałem są jego historii!/– Nie odłączaj ludzi od Człowieka, który stał się Ciałem ich historii:/tego, co na wskroś człowiecze, nie ocalą rzeczy – tylko Człowiek!”.

 

Decyzja Mieszka

W opinii wielu historyków, decyzja księcia Polan o przyjęciu chrztu wynikała przede wszystkim z jego rachub czysto politycznej natury. Z ich opracowań Mieszko I wyłania się jako niezwykle przenikliwy polityk, prawdziwy mąż stanu, niemalże wizjoner dziejowy. Zapewne kimś takim w jakiejś mierze był. Bez jego w pełni wolnej i suwerennej decyzji o otwarciu się na chrześcijaństwo nie byłoby Polski. Nie wiadomo nawet, czy lud zamieszkujący Mieszkowe państwo w ogóle by przetrwał. Z ogromnym prawdopodobieństwem trzeba by nawet stwierdzić: nie przetrwałby. Wystarczy spojrzeć na smutny los połabskich Słowian. Jednakże zdając sobie sprawę z wagi rozważań o charakterze geopolitycznym, nie możemy nie brać pod uwagę również rozważań o charakterze teologicznym odnoszących się do chrztu Mieszka I.

Decyzja Mieszka musiała wynikać najpierw z tego, że uświadomił sobie zupełnie inne niż w powszechnych dotąd mu znanych i zapewne przez niego podzielanych pogańskich wierzeniach znaczenie pojęcia „Bóg”, a następnie, że istnieje całkowicie nowe, właściwe jedynie dla chrześcijaństwa pojęcie „odwieczne Słowo”, które sobą – jako Wcielone – objawiło pełną prawdę o Bogu. „Długo trwała fala narodzin/skupionych w łonach matek, skupionych w słów tożsamości,/przekazywanych wraz z życiem” – stwierdzał Wojtyła, by zaraz potem zapytać: „Jak zaczęło w tej fali brzmieć słowo »Bóg« i jak zaczęło znaczyć,/nim doszło do znaczenia, jakie ma w odwiecznym Słowie?/Człowiek doszedł –/może nie wiedział, że dochodzi –/czy znaczenie nadaje się umysłem, czy także sercem?”. Uświadomiwszy sobie istotę chrześcijańskiego przesłania na temat Boga, Mieszko musiał też pojąć – i to jest drugi etap jego duchowej drogi – próżność wiary w pogańskie bóstwa. One nie dawały przecież żadnej gwarancji na życie po śmierci. Nadzieję wieczności dawała jedynie chrześcijańska wiara, głosząca wszczepienie w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa poprzez chrzest.

Nasz kulturowy biegun jest w Rzymie, 
nie w Akwizgranie, Kwedlinburgu 
czy (wieki później) Berlinie

W „Wigilii wielkanocnej 1966” czytamy: „Mieszko stąpał po spojeniach, często odczuwał lęk:/nie tylko z lęku składał ofiary, nie tylko – żeby przeważyć los./Gdy szukał bóstw w spojeniach świata i niewiadomych losu,/gdy do wielu docierając bóstw, wypowiadał z lękiem imiona (najstarsze w języku praojców),/stało się jawne, że Bóg nie mieszka w spojeniach świata, w zawiłościach ludzkiego losu,/lecz przemawia własnym językiem, mową najprostszej szczerości./Przeniknęła szczerość Boga poprzez spojenia świata: (oto mowa nie złożona z dociekań, nie mowa poszukiwań, lecz odnalezień)./Ktoś stanął i mówił. Słowa były ludzkie, słowiańskie./Świat był w nich ważny i nieważny. Śmierć surowa i obiecująca”.

Podobne co do treści refleksje znajdujemy w tomie 1. „Dziejów Polski”, noszącym tytuł „Skąd nasz ród”, w którym prof. Andrzej Nowak poruszył „najtrudniejszy do wyrażenia, do opisania [problem]: to kwestia duchowego, zbawczego sensu chrześcijaństwa dla tych, którzy przyjmują naukę Chrystusa. Mieszko z pewnością brał pod uwagę kwestie polityczne, kiedy decydował się na chrzest. Ale czy nie zastanawiał się też, co przyjęcie nowej wiary znaczyć może dla niego osobiście, jaki sens nadaje jego życiu, jaką mu daje nadzieję? To dotyczy nie tylko samego władcy w roku 966, ale po Mieszku kolejnych pokoleń mieszkańców państwa, którym rządzić będą jego spadkobiercy, a wyposażać duchowo będą następcy pierwszych księży przyjętych na gnieźnieńskim i poznańskim dworze. To nie tylko wybór politycznej drogi, nie tylko wybór kultury, nie tylko nawet historycznej tożsamości, ale wybór wiary – na oczekiwaną wieczność”.

Mieszko I opowiedział się za chrześcijańską wiarą. Była to chwila łaski, oznaczająca osobiste spotkanie z Bogiem w sakramencie chrztu. „Chrztem nazwijmy ten moment/– pisał Karol Wojtyła w swym poemacie – (gdy Bóg wyszedł ze spojeń świata, z zawiłości ludzkiego losu)/gdy przemówił do Mieszka tak, że Mieszko mógł odpowiedzieć./Ach, to spojenie osób – niewidzialne, niedotykalne – przecież musi mieć swój znak!/Ach, to wciągnięcie w Ojcostwo, które jest bardziej wewnętrzne niż jakikolwiek widzialny świat –/to wciągnięcie przez Słowo: przez milczenie bardziej niż przez mowę –/to wciągnięcie przez Miłość, która porusza i zarazem unieruchamia –/to wciągnięcie – mysterium tremendum et fascinosum – musi mieć swój znak!”.

 

Od kogo chrzest?

Wraz z opowiedzeniem się za chrześcijańską wiarą przed Mieszkiem I musiało stanąć pytanie: jeśli chrześcijaństwo, to skąd? Z Rzymu czy z Konstantynopola? Chrześcijaństwo nie było wtedy jeszcze podzielone na Kościół rzymski i prawosławie, nie zachodziła więc konieczność podejmowania wyborów dotyczących opowiedzenia się za pewnymi teologicznymi prawdami, na przykład za Filioque albo przeciwko niemu, ani też za albo przeciw uznaniu Piotrowego pierwszeństwa biskupa Rzymu. Prosta odpowiedź, że Rzym był bliżej Poznania czy Gniezna niż Konstantynopol nie tłumaczy wszystkiego. O tym, że, teoretycznie rzecz biorąc, Mieszko mógł szukać misji ewangelizacyjnej dla swego państwa w Konstantynopolu, stolicy chrześcijaństwa wschodniego, który znajdował się dalej niż Rzym, świadczy przykład, na zasadzie odwrotności, pochodzący z tamtych czasów: księżna kijowska Olga, ochrzczona w 955 lub 957 r. w Konstantynopolu, w celu chrystianizacji swego kraju zwróciła się z prośbą o pomoc do cesarza Ottona I, a więc do głównego obok papieża przedstawiciela chrześcijaństwa zachodniego. W roku 960 cesarz wysłał na Ruś bp. Libucjusza z odległej Moguncji, a po jego śmierci abp. Adalberta z jeszcze bardziej na zachód położonego Trewiru. Ostatecznie jednak chrystianizacja Rusi stała się dziełem kniazia Włodzimierza Wielkiego, który, zafascynowany pięknem liturgii bizantyńskiej, w 988 r. przyjął chrzest z rąk Konstantynopola. Że zaś wpływy chrześcijaństwa wschodniego sięgały także po tereny wchodzące w skład Mieszkowego państwa, a zatem że nie było ono jemu całkiem obce, świadczą odkrycia archeologiczne z 1986 r. w Podebłociu, około 100 km na południe od Warszawy. Pośród licznych fragmentów naczyń znaleziono tam trzy tabliczki z końca IX lub początków X w. Na największej z nich odkryto pierwszy ślad pisma na ziemiach polskich. Były to greckie litery stanowiące monogram Chrystusa, z dodaną literą „N”. Cały napis można odczytać jako Iesos Christos Nika – „Jezu Chryste, zwyciężaj”.

Właśnie treść tego pierwszego na ziemiach polskich napisu począł urzeczywistniać Mieszko I w swoim państwie, gdy w 966 r. przyjął chrzest. Zwycięstwo Chrystusa dokonywało się w znaku krzyża, który władca Polan poprzez Czechy przyjął od Rzymu.

 

Chrystianizacja kraju

„Mieszko przechadzał się w cieniu i patrzył./(...) Myślał: nie skosztuję już tych owoców, gdy wzejdą./Skosztuje syn, skosztują wnuki, prawnuki./Czy sad obrodzi? jaki owoc uznają ludzie/za dobry?” – zapytywał Wojtyła w „Wigilii wielkanocnej 1966”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 5 lipca

Niedziela, XIV Tydzień zwykły
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Za 9,9-10; Ps 145,1b-2.8-11.13-14; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25-30
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter