2 grudnia
środa
Balbiny, Bibianny, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chorzy Papieża

Ocena: 0
648

Pracował w szpitalu w Bielsku od zaledwie półtora roku, gdy przywieziono na oddział ciężko chorą młodą kobietę. Próbował ratować jej życie. Niestety, sam zaraził się szkarlatyną i zmarł po czterech dniach.

fot. Br. Cyprian Grodzki OFM Conv./archiwum CMJPII

Mowa o Edmundzie Wojtyle – lekarzu i starszym o 14 lat bracie przyszłego papieża Jana Pawła II. Jego przedwczesna śmierć w 1932 r. odbiła się echem w prasie, a pogrzeb zgromadził mieszkańców i lokalne władze. „Przed 10 dniami spędził noc przy ciężko chorej na płonicę, którą chciał wyrwać ze szponów śmierci (…). Był znakomitym lekarzem i wartościowym człowiekiem i pozostawił po sobie szczery żal tych, którzy znali niepospolite zalety Jego umysłu i serca” – relacjonował „Ilustrowany Kurier Codzienny”.

To wydarzenie mocno zapisało się w pamięci wówczas dwunastoletniego Karola Wojtyły, który zaledwie trzy lata wcześniej stracił matkę. Lolek, jak nazywano małego Karola, w czasie półtorarocznej pracy Edmunda odwiedzał go w szpitalu. Bracia wystawiali dla pacjentów przedstawienia teatralne.

Edmund dał przykład ofiarnego poświęcenia się w służbie chorym. Takim przykładem dla Karola był również jego ojciec. Karol Wojtyła senior, z wykształcenia wojskowy, pracował w komendzie uzupełnień w Wadowicach, ciesząc się dobrą opinią. Mając niespełna 50 lat, zakończył pracę wojskowego, by pielęgnować swoją chorującą żonę oraz zająć się domem i dziećmi. Gdy Emilia Wojtyła nie mogła już samodzielnie się poruszać, wynosił ją na balkon, na świeże powietrze. Zmarła niedługo przed Pierwszą Komunią Świętą syna Karola.

Przykład najbliższej rodziny – brata i ojca – z pewnością był ważną lekcją dla Lolka: lekcją wrażliwości na cierpienie oraz ofiarnego poświęcenia się chorym. Później, jako kapłan, Karol Wojtyła wiele uwagi poświęcał chorym i środowisku medycznemu. Będąc biskupem krakowskim, zapraszał do swojej siedziby lekarzy oraz teologów na dyskusje z pogranicza medycyny i teologii w niewielkim gronie, które od strony medyków prowadziła dr Wanda Półtawska.

Kiedy kard. Wojtyła został wybrany papieżem, pierwszą wizytę poza Watykanem złożył właśnie w szpitalu, w Klinice Gemelli w Rzymie. Postanowił niezwłocznie odwiedzić swojego przyjaciela bp. Andrzeja Marię Deskura, który doznał paraliżu.

W trakcie pielgrzymek Jana Pawła II po świecie ważne miejsce zajmowały spotkania z chorymi. I nie polegały one jedynie na wygłoszeniu do nich przemowy, ale opierały się na osobistym kontakcie z chorymi.

Fotograf Adam Bujak towarzyszył Papieżowi w różnych momentach, jednak ogromne wrażenie robiły na nim właśnie wizyty w szpitalach. „Ojciec Święty podchodził do każdego łóżka, nawet jak było osiemset łóżek w Szpitalu Świętego Piotra czy sześćset w Szpitalu Świętego Pankracego, to nie pominął ani jednego człowieka, spotkał się z wszystkimi chorymi (…) obojętne czy miał strupy, czy nieładny zapach” – wspomina fotograf. Adam Bujak szczególnie zapamiętał wizytę Papieża u umierającej starszej pani. „Ojciec Święty coś jej powiedział do ucha i ona otworzyła oczy (..) Staruszka uśmiechnęła się jeszcze przed śmiercią, choć pewnie nie zdawała sobie sprawy, że odwiedził ją papież”.

Z biegiem lat solidarność Jana Pawła II z chorymi stała się jeszcze bardziej widoczna, gdyż jego własny stan zdrowia coraz bardziej się pogarszał. W czasie pielgrzymki na komunistyczną Kubę w 1998 r. po wyczerpującym dniu Papież, cierpiący już na chorobę Parkinsona, spotkał się z trędowatymi, o bardzo zniekształconych ciałach. I wtedy powiedział im, że przybywa jako ten, który „we własnym ciele doświadcza znaczenia i wartości, które ma cierpienie, gdy przyjmuje się je, zbliżając się z ufnością do Boga »bogatego w miłosierdzie«” (por. Spotkanie z chorymi, 24 stycznia 1998 r., Kuba)Pod koniec życia mocno już schorowany Papież nadal spotykał się z chorymi, będąc jednym z nich. Adam Bujak zapamiętał, jak w Watykanie Jan Paweł II na swoim „tronie”, czyli wózku inwalidzkim, przyjmował innych. „Z placu Świętego Piotra jechało chyba ze sto pięćdziesiąt wózków inwalidzkich (…), przebywałem wtenczas jakieś dwa metry od Papieża i patrzyłem na te dotknięcia rąk z chorymi” – wspomina fotograf.

Wrażliwość na cierpienie, którą Karol Wojtyła obserwował w najbliższej rodzinie już we wczesnym dzieciństwie, rozwinęła się w ciągu jego życia i zaowocowała w pontyfikacie. Dzięki pogłębieniu sensu cierpienia i własnemu doświadczeniu choroby Papież mógł dawać pociechę i nadzieję innym cierpiącym.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 grudnia

Środa, I Tydzień Adwentu
+ Dzień Powszedni
Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 25,6-10a; Ps 23,1b-6; Mt 15,29-37
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter