5 lipca
niedziela
Marii, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Być dobrym obywatelem

Ocena: 0
1359

Po raz czterdziesty i ostatni abp Marek Jędraszewski spotkał się 9 grudnia w katedrze w Łodzi ze swoimi diecezjanami, aby odpowiedzieć na nurtujące ich pytania.

fot. ks. Paweł Kłys/Idziemy

Spotkałem się kiedyś z twierdzeniem, że człowiek nie powinien w ogóle zwracać uwagę na kraj, w którym żyje, bo jest to jedynie przypadkowe rozmieszczenie ludzi przez Boga, a wszyscy powinni być jedną kochającą się wspólnotą. Ja jestem harcerzem i ta kwestia jest dla mnie ważna: służę Bogu i Ojczyźnie. Proszę o wytłumaczenie. Ojcze, dziękuję za te Dialogi (mężczyzna lat 19)

Zgadzamy się z tym, że wszyscy powinniśmy być jedną, kochającą się rodziną. Wynika to z naszej wiary, że Bóg, Stwórca świata i wszystkich ludzi, jest Ojcem nas wszystkich. Tej prawdy uczy nas Pan Jezus: chce, byśmy w modlitwie, której nas nauczył, mówili: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…”. Bóg jest Ojcem nas wszystkich, ale wcale to nie znaczy, że wszystkie Jego dzieci między sobą się nie różnią. Różnią się! Na tym polega bogactwo rodziny. Tak samo trzeba spojrzeć na tę wielką rodzinę ludzką, którą jesteśmy. Jest ona złożona z różnych narodów, cywilizacji i kultur. Trudno tego nie zauważać, brać w nawias czy lekceważyć. To nie jest zgodne z zamysłem Bożym. Bóg tak chciał: mimo że jesteśmy Jego dziećmi, różnimy się jako osoby, ale różnimy się także tworząc wspólnoty narodowe, powiązane przez język, kulturę czy historię. Taka jest prawda o nas. Wszystko inne jest abstrakcją, a przez to pewnym zafałszowaniem w patrzeniu na człowieka, na przynależność do wspólnot większych niż rodzina czy społeczność lokalna. Myślę tu o wspólnocie narodowej i państwowej. Jak w każdej rodzinie, każdy ma tu swoje miejsce, prawa i obowiązki. Bardzo ostrożnie zatem trzeba patrzeć na stwierdzenie, że nie powinno się w ogóle zwracać uwagi na kraj, z którego się pochodzi. To jest daleko idąca nieprawda czy uproszczenie. Dla potwierdzenia tego odwołałbym się do poematu Karola Wojtyły „Myśląc Ojczyzna” z 1974 r., napisanego na cztery lata przed wyjazdem z Polski do Rzymu, na Stolicę Piotrową.

 

Czy dobry obywatel powinien kierować się w swoim postępowaniu i w wyborach publicznych racją stanu, interesem narodowym, dobrem wspólnym, miłosierdziem wobec bliźniego, czy własnym sumieniem? (mężczyzna lat 48)

W tym ważnym pytaniu mamy wiele kryteriów i wcale się one wzajemnie nie muszą wykluczać. Podstawową zasadą działania każdego człowieka jest to, by postępował zgodnie z własnym sumieniem. Tutaj trzeba dodać: sumieniem właściwie ukształtowanym, dojrzałym, prawym. Dalej, gdy chodzi o wspólnotę narodową i państwową, to najistotniejszym punktem jest dobro wspólne. Jest wspólnota państwowa i narodowa, złożona z bardzo wielu osób, które to osoby oddają siebie, swoje życie na służbę, nie tylko własnych interesów i potrzeb. Rozumieją one, że jest coś bardzo ważnego, co nas łączy i czemu powinniśmy służyć: dobro wspólne. To rzeczpospolita, res publica, rzecz publiczna, rzecz nas wszystkich, dla której trzeba żyć i niekiedy umierać.

W postawie obywatelskiej sprawa najbardziej fundamentalna
to wierność dobrze ukształtowanemu sumieniu

Obok dobra wspólnego bardzo ważne jest, byśmy mieli właściwe odniesienie do drugiego człowieka i wspólnot. Tutaj dochodzi do głosu kryterium miłosierdzia, a także to, co możemy nazwać interesem narodowym. Interesem dobrze pojętym, kiedy nie patrzymy egoistycznie, myśląc tylko o sobie, a lekceważąc innych. To wszystko musi przenikać duch solidarności międzynarodowej i międzypaństwowej. Dalej jest racja stanu – wymóg postępowania, które ma na celu dobro państwa. Częstokroć jednak bywało w polityce, że o rację stanu walczy się w sposób cyniczny, podstępny, wyrachowany. W ten sposób zanika duch solidarności międzyludzkiej, międzynarodowej i międzypaństwowej. Tutaj zaczyna się nieraz bardzo przemyślna i niekiedy tragiczna w skutkach gra interesów państwowych. Ta cyniczna gra interesów ekonomicznych, militarnych i imperialnych prowadziła i prowadzi do wojen.

Do wymogów bycia dobrym obywatelem dodałbym jeszcze jedną rzecz, w moim przekonaniu ważną: pamięć. Pamięć o tym, kim jesteśmy, co składa się na naszą historię. Wiemy, jak wszystkich nas bardzo boleśnie dotyka sformułowanie pojawiające się w prasie światowej i na ustach niekiedy bardzo znaczących polityków świata: „polskie obozy koncentracyjne”. Nie ma większej krzywdy, jaką można wyrządzić narodowi polskiemu, jak właśnie takie sformułowania. Trzeba za wszelką cenę dążyć do prawdy! Ale to dążenie do prawdy i sprawiedliwości rozpoczyna się od tego, że się pamięta o bardzo niekiedy trudnych i bolesnych karatach naszej historii. Trzeba wiedzieć, jak było. Trzeba tego z męstwem bronić i prostować. Wiemy, że analogiczna historia wystąpiła w Polsce w ostatnich dniach, kiedy jeden człowiek zaczyna, jak to się dziś modnie mówi, snuć narrację, jakim to dobrem dla narodu polskiego było wprowadzenie stanu wojennego. A górnicy w „Wujku”, a internowani – kilkanaście tysięcy ludzi, a stracona nadzieja, a wielka emigracja, która miała potem miejsce, a mordowani skrytobójczo ludzie, wraz z ks. Popiełuszką? Czy to wszystko było dobre? Jeśli się nie pamięta prawdy historycznej i lekceważy się ją, to wszystko staje możliwe. Białe staje się czarnym, czarne – białym, lub szarym. (…) Od naszego dzisiaj zależy bardzo wiele, gdy chodzi o jutro Polski.

 

Według społecznej nauki Kościoła, dobry obywatel – to kto? (mężczyzna lat 60)

Jakie są kryteria bycia dobrym obywatelem? Jak mają się do tego prawo Boże i przykazania? (kobieta lat 23)

Dwa pytania dwojga osób różnych pokoleń, ale bardzo bliskie, gdy chodzi o postawione zagadnienie. Aby na nie odpowiedzieć, trzeba zapytać: co to jest dobre państwo? Z pomocą przychodzi Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1902. Państwo funkcjonuje na fundamencie prawa, ale katechizm wskazuje na to, że nie państwo daje fundamenty moralności; nie każde prawo, nawet stanowione demokratycznie, zgodnie ze wszystkimi regułami demokracji, jest słuszne. Bo jeśli prawo pozwala na aborcję, eutanazję czy inne niegodziwości, to czy to jest państwo dobrego prawa? Czy to jest dobre państwo? Dopowiedzeniem jest adhortacja Jana Pawła II Christifideles laici, nr 42. Mamy tutaj wyraźnie powiedziane, czemu powinno służyć państwo: dobru wspólnemu, a napiętnowaniu tego, co ma miejsce w państwach demokratycznych, przy użyciu różnych procedur, że jedni się bogacą, inni robią się coraz biedniejsi, a nieuczciwość i kłamstwo stają się jakby narzędziem sprawowania władzy.

I drugie pytanie, o postawę obywateli: jacy oni powinni być wobec państwa? Odpowiedź znajdujemy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, nr 1915, oraz w Gaudium et spes, nr 2239 – gdzie przeczytamy o obowiązkach obywateli. Polityka jest często przedstawiana jako coś złego, brudnego, niedobrego, naznaczonego układami, żądzą władzy, ale tym bardziej potrzebna jest obecność chrześcijan, którzy swoją postawą czerpaną z Ewangelii będą starali się zmienić tę sytuację. Najgorzej jest oddać tak zwanym politykom ich brudne zajęcia, wówczas mamy odczynienia z tym, o czym pisał Eric Fromm: z ucieczką od wolności.

 

Jak być dobrym obywatelem w państwie, które łamie sumienia poprzez stanowienie praw niezgodnych z Dekalogiem? (kobieta lat 54)

Kardynał Karol Wojtyła w swoim dziele filozoficznym „Osoba i czyn” poświęcił fragment autentycznym postawom społecznym, a jedną z tych postaw – jak to nazwał – autentycznych jest sprzeciw, w odróżnieniu od konformizmu i uniku. Właśnie dlatego, że jest dobro wspólne, dobro, które jest warunkiem tego, aby obywatele, realizując je, sami mogli się właściwie rozwijać. W sytuacji zagrożeń i zła konieczny jest sprzeciw, niekiedy sprzeciw solidarny. Solidarność to inna z zasad, o których pisał Karol Wojtyła. Według mnie, ta książka Wojtyły dała przykład, jak solidarnie sprzeciwić się panującemu wówczas złu. Jest tu pokazana postawa prawdziwie dobrego obywatela, który nie boi się narazić siebie, niekiedy swojej rodziny, właśnie po to, by coś się zmieniło we wspólnocie narodowej lub państwowej.

Jest coś bardzo ważnego, co nas łączy
i czemu powinniśmy służyć: dobro wspólne

To każe nam wracać do sprawy najbardziej fundamentalnej: wierności dobrze ukształtowanemu sumieniu. Być człowiekiem prawego sumienia. Jan Paweł II często do tego nawiązywał w swoim nauczaniu. Czy historia może płynąć przeciw prądowi sumień? Może, jeśli płynie w stronę konformizmu i uniku. Wtedy bierze się jakby w nawias własne sumienie i dla wygody osobistej przyjmuje się postawy, które prowadzą do katastrofy całych społeczeństw, narodów i państw. Tak było w Polsce XVIII-wiecznej, targanej słabościami, przemarszem wojsk rosyjskich, pruskich i szwedzkich. Ludzie wówczas udawali, że nie ma problemu; to wówczas ukuto powiedzenie: za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa. Z tej fatalnej postawy wynikły kolejne zabory i unicestwienie Polski na mapach Europy. Nie można działać przeciwko sumieniu! Jeśli tak trzeba, to należy protestować! To jest coś, co jest wpisane w DNA naszej polskiej kultury. Polacy są ze swej natury ludźmi, którzy kochają wolność, niekiedy aż po granice anarchii. Ale z drugiej strony mamy w naszej historii św. Stanisława ze Szczepanowa. On nie wahał się powiedzieć „nie” polskiemu królowi, który łamał sprawiedliwość. Biskup nie wahał się upomnieć o życie ludzi zagrożonych ze strony króla, który chciał się mścić. Wiedział, czym ryzykuje, ale pozostał niezłomny. Jest w naszym DNA kulturowym to przywiązanie do wolności, ale i jest poczucie sprawiedliwości, które każe nam się narażać i oddawać życie za Polskę. Cała nasza historia narodowa jest tą postawą naznaczona. To pokazuje, co znaczy być dobrym obywatelem. Wymaga to wrażliwości na Boże prawo, na prawa wynikające z natury człowieka, a także otwarcia się na Boga, bo On ostatecznie jest fundamentem człowieczego ładu.

Zazwyczaj podczas grudniowych dialogów zapowiadałem tematykę naszych spotkań, które odbywać się miały od stycznia i zapraszałem na Dialogi po Nowym Roku. Tym razem, muszę to powiedzieć z wielką przykrością, tak nie będzie – dodał abp Marek Jędraszewski. – Chciałbym wszystkim podziękować za czterdzieści spotkań, które tutaj miały miejsce, i na zakończenie poprosić o wspólną modlitwę dziesiątkiem Różańca w intencji naszej Ojczyzny.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 5 lipca

Niedziela, XIV Tydzień zwykły
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Za 9,9-10; Ps 145,1b-2.8-11.13-14; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25-30
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter