17 grudnia
poniedziałek
Olimpii, Lazarza, Floriana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bóg jest największy

Ocena: 0
1441

Nad medycynę, zainteresowania żeglarstwem, tańcem i rodzinne tradycje ogrodnicze przedłożył kapłaństwo. Po latach pięknej pracy dla Kościoła abp Henryk Hoser SAC przechodzi na emeryturę.

Ingres do katedry warszawsko-praskiej, 28 czerwca 2008 r., fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Warszawa zawdzięcza wiele rodzinie Hoserów, związanej z miastem od półtora wieku. „Encyklopedia Warszawy” wylicza trzech Hoserów: braci Piotra i Wincentego oraz Piotra syna. Wszyscy byli wielkimi ogrodnikami. To oni uratowali od ruiny Ogród Saski i znacząco wpłynęli na rozwój SGGW – największej w Polsce uczelni rolniczej. Nieprzypadkowo więc jedna z ulic w Wilanowie nosi imię Hoserów.

Rodzina wywodzi się z niemieckiego Augsburga, skąd niektórzy jej członkowie wyemigrowali do Czech. Stamtąd pradziadek arcybiskupa, Piotr Hoser, już jako znany ogrodnik, przybył w 1844 r. do Warszawy i został zarządcą Ogrodu Saskiego. Pod jego okiem ogród rozkwitł. W zbudowanych szklarniach podziw wzbudzały egzotyczne kwiaty w kilkudziesięciu odmianach: azalie, begonie, kamelie, rododendrony. Piotr założył firmę „Bracia Hoser”, której kontynuatorem był Wincenty, dziadek abp. Hosera, a potem jego rodzice Halina i Janusz. Ogrodnicze tradycje, ale już w naukowy sposób, kontynuowała nieżyjąca już młodsza siostra arcybiskupa, prof. Julia Hoser-Krauze, genetyk.

 

Wojenne losy

Dzieciństwo małych Hoserów było trudne: Henryk urodził się 27 listopada 1942 r., Julia ponad rok później. Ojciec był oficerem AK, w czasie Powstania Warszawskiego został zamordowany podczas rzezi Woli, na dziedzińcu fabryki Franaszka. Wraz z nim zginął dziadek. Ciał nie odnaleziono. Dzieci z mamą przebywały wtedy w Podkowie Leśnej. Tułaczka popowstaniowa wiodła przez Kraków i Rabkę, skończyła się w Wielkopolsce: w miejscowości Kawcze Julia i Henryk mieszkali cztery lata, od 1946 r. W tym czasie mama walczyła o firmę, do dzieci dojeżdżała. Kiedy już spłaciła długi związane z odbudową po zniszczeniach wojennych, gospodarstwo znajdujące na Szczęśliwicach zabrało państwo. Z dziećmi przeniosła się do Żbikowa, gdzie już mieszkali kuzyni, a gdzie dziś znajduje się gospodarstwo ogrodnicze rodziny Hoserów.

– Od początku mama uczyła nas, że na pierwszym miejscu w życiu ma być Pan Bóg. Władała niemieckim, francuskim i angielskim, znała łacinę. Kiedy brat chciał służyć do Mszy, mama uczyła go w domu ministrantury po łacinie i pokazywała, co należy robić w określonych momentach liturgii. Na Msze Święte, nabożeństwa majowe i październikowe chodziliśmy wtedy do kaplicy sióstr westiarek w Duchnicach – opowiadała „Idziemy” przed laty prof. Julia Hoser-Krauze.

Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana rodzeństwo Hoserów ukończyło w Pruszkowie. Henryk wybrał klasę z rozszerzonym językiem francuskim. O wyborze medycyny – powiedział – zdecydowała lektura książki Maxenca van der Meerche’a „Ciała i dusze” oraz wizyty w ich domu znajomego studenta medycyny.

 

Medycyna taniec i żeglarstwo

– Przyjaźniliśmy się, byliśmy na roku, w jednej grupie – opowiadał „Idziemy” prof. Andrzej Radzikowski, wakcynolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Heniek był niezwykle zdolny. Ja również miałem dobre oceny, ale na naukę potrzebowałem cztery razy więcej czasu. Ponadto angażował się w sprawy uczelni, a wśród kolegów cieszył się sporym autorytetem, był przewodniczącym Uczelnianego Sądu Koleżeńskiego Zrzeszenia Studentów Polskich. Lubił muzykę poważną.

– I świetnie tańczył – wspominał prof. Radzikowski. – Ukończył dwa stopnie kursu tańca w znanej Szkole Braci Sobiszewskich. – Na zabawach tańczył z tymi dziewczętami, które stały pod ścianą, przez nikogo nieproszone.

Henryk znany był wśród kolegów również z tego, że świetnie pływał. Zrobił kurs ratownika i kurs żeglarski. – W wakacje jeździł na obozy żeglarskie organizowane przez Akademicki Związek Sportowy – powiedział „Idziemy” Andrzej Sierzputowski, uczestnik kursów.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -