14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Biskup Buenos Aires: Franciszek utwierdza zmiany Soboru Watykańskiego II

Ocena: 0
1302

Papież Franciszek został wybrany z pomocą Ducha Świętego równo 50 lat po Soborze Watykańskim II i jest tym, który przychodzi, żeby utwierdzić zmiany, które pół wieku temu przewidział Sobór – uważa bp Alejandro Daniel Giorgi.

Biskup pomocniczy archidiecezji Buenos Aires w rozmowie nawiązuje do 5 rocznicy wyboru kard. Jorge Maria Bergoglio mówi m. in. dlaczego papież nie odwiedził dotychczas Argentyny, jak jest odbierany przez swoich rodaków oraz największych problemach społeczeństwa i Kościoła.



Jakub Troszyński: Kiedy w 2013 roku Kolegium Kardynałów wybrało na papieża kardynała z Argentyny, w Polsce mówiono o nowej nadziei dla Kościoła katolickiego, biorąc pod uwagą to, że europejska wspólnota od wielu lat odnotowuje spadek liczby wiernych. Dane pokazują jednak, że Amerykę Łacińską dotyka to samo zjawisko. Dlaczego tak się dzieje?

Biskup Alejandro Daniel Giorgi: W latach 70. i 80. ubiegłego wieku, w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, Ameryka Łacińska była uważana za kontynent nadziei. W ostatnich dekadach już nim jednak nie jest. Globalizacja procesu sekularyzacji sprawiła, że z Kościóła odchodzi wielu praktykujących wiernych. Ameryka Łacińska nadal jest kontynentem katolickim, o bardzo silnej religjności ludowej, zachowującym duże pokłady wiary, ale musi się dziś zmierzyć z sekularyzmem, z globalizacją za pośrednictwem mediów, internetu i innych środków. Obecnie Kościół wzrasta przede wszystkim w Afryce i Indiach. Są to wciąż Kościoły młode, ale to, co mówiło się dziesięciolecia temu o Ameryce Łacińskiej, teraz można powiedzieć o tych regionach.

 

Czy pomimo tych procesów Kościół w Argentynie próbował wykorzystać tę niezwykłą okoliczność, jaką był wybór arcybiskupa Buenos Aires na papieża, żeby odnowić wiarę w społeczeństwie?

Argentyna jest krajem bardzo zróżnicowanym i niestety podzielonym. W 2013 roku wybór papieża Franciszka wzbudził wielkie nadzieje na odnowę Kościoła, co zostało nazwane “efektem Franciszka”. Światowe Dni Młodzieży w Rio De Janeiro, które odbyły się w tym samym roku, ten fenomen jeszcze wzmocniły. Wielu młodych ludzi pojechało do Brazylii, żeby zobaczyć się z papieżem. Zapanowała ogólna euforia. Nie można jednak zapomnieć – i ja mogę to zjawisko obserwować szczególnie dobrze w Buenos Aires –, że Argentyna zapożycza dużo z Europy: sekularyzm, duża różnorodność postaw, czy migracje, w tym przypadku z innych państw Ameryki Południowej. To wszystko powoduje, że wydarzenia takie, jak wybór papieża Franciszka, wywołują gwałtowny efekt, który następnie bardzo szybko zanika. Wielkie nadzieje na odnowienie żywej siły Kościoła z 2013 roku nie spełniły się w takim stopniu, jak tego oczekiwaliśmy. Wpłynęły na to także wydarzenia społeczno-polityczne. Inną delikatną kwestią jest także wciągnięcie osoby papieża do krajowych sporów. Sądzę, że jest to przyczyna, bo na pewno będzie to jedno z pytań, które mi zadasz, z powodu której Franciszek nie odwiedził dotąd Argentyny.

 

Argentyńczycy obrazili się za to na papieża?

Tak. Wiele ludzi jest złych z tego powodu. Inni mówią o rozczarowaniu. Nie chce wskazywać nikogo, ani tym bardziej winić, ale sądzę, że także media zrobiły swoje, jeśli chodzi o zaangażowanie polityczne i społeczne postaci papieża Franciszka. To jest coś, co i ja znając go z bliska, jako człowieka wiary, pasterza wszystkich, uważam, że wstrzymuje jego wizytę w Argentynie. Papież nigdy nie zgodzi się na wykorzystywanie go w kategoriach polityczno-społecznych, bo byłoby to dużo gorsze niż brak wizyty.

 

Temat braku przyjazdu papieża do Argentyny był szczególnie obecny podczas ostatniej pielgrzymki do Chile i Peru. Argentyńskie media wielokrotnie przypominały przy tej okazji postać Jana Pawła II. Wskazywano, że polski Papież nie powstrzymywał się przed konfrontacjami z trudnymi sytuacji. Nie byłoby lepiej, żeby Franciszek odwiedził Argentynę i spróbował zmierzyć się z podziałem w społeczeństwie, nawet jeśli każda ze stron sporu próbowałaby to wykorzystać na swoją korzyść?

Wszystkie tego typu decyzje wymagają roztropności. Znam dość dobrze papieża z czasów kiedy był biskupem Buenos Aires. To człowiek wielkiej wiary i rozeznania. Musiał rozeznać, że nie. To jedna z takich kwestii, które podlegają pod dyskusję. Mogłoby być także i tak, że papież przyjechałby i sprawił, że naród zjednoczyłby się. Podczas któregoś z ostatnich marszów związkowców słyszałem jednego z jego przywódców, który mówił że papież był niczym bastion ruchu związkowego przeciwko rządowi. Takiego dyskursu papież nigdy by nie zaakcpetował! Sytuacja, w której znajduje się Argentyna, jak sądzę, jest odmienna od tej, w której była Polska na początku pontyfikatu Jana Pawła II, z takimi postaciami jak Lech Wałęsa. Argentyna jest teraz w stanie dużej niepewności, otwartego podziału i konfrontacji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -