21 września
piątek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bez świeckich nie damy rady

Ocena: 4.6
1721

– Apostolstwo świeckich jest jak uśpiony olbrzym – mówi bp Ignacy Dec

fot. arch. Kurii Świdnickiej

Z bp. Ignacym Decem, przewodniczącym Rady ds. Apostolstwa Świeckich Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Irena Świerdzewska

 

Czym właściwie jest apostolstwo świeckich?

Apostolstwo świeckich to zaangażowanie ludzi świeckich, ochrzczonych i bierzmowanych, w dzieło ewangelizacji świata. Zostało ono zaakcentowane podczas Soboru Watykańskiego II. W dokumentach zapisano: „Ponieważ zaś właściwością stanu ludzi świeckich jest życie wśród świata i spraw doczesnych, dlatego wzywa ich Bóg, by ożywieni duchem chrześcijańskim, sprawowali niczym zaczyn swoje apostolstwo w świecie” (Dekret o apostolstwie świeckich, nr 2). Apostolstwo nie polega na samym tylko świadectwie życia. Prawdziwy apostoł szuka okazji do głoszenia Chrystusa również słowem, zarówno niewierzącym, by ich doprowadzić do wiary, jak i wierzącym, aby ich pouczyć i umocnić w wierze.

 

Nie wystarcza misja duchowieństwa i osób konsekrowanych?

Świeccy mają takie możliwości apostołowania, jakich nie mają księża i siostry zakonne. W rodzinach, w miejscach publicznych, miejscach pracy powinni być świadkami Chrystusa. Powinni wnosić wartości chrześcijańskie w życie rodzinne, społeczne i publiczne, w świat nauki, kultury, polityki i gospodarki. Bez udziału świeckich nie można mówić o skutecznym głoszeniu Ewangelii. Hierarchia Kościoła sama nie podoła temu zadaniu.

Wypełnianie nakazu Chrystusa, by iść na świat i nauczać wszystkie narody, to dzieło nas wszystkich, zarówno duchownych, jak i świeckich. Najgłębszą racją w apostołowaniu świeckich jest przyjęcie przez nich sakramentów chrztu i bierzmowania. One nas predysponują do zaangażowania w apostolstwo. Papieskie wezwanie Jana Pawła II na początku pontyfikatu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” nie odnosiło się tylko do otwarcia ludzkich serc, ale do otwarcia przestrzeni życia publicznego dla Chrystusa i Ewangelii.

 

Czy trzeba być szczególnie przygotowanym do takiego apostołowania?

Ważna jest formacja laikatu, i od niej trzeba zacząć apostołowanie. Zależy nam na dobrym przygotowaniu świeckich; są stworzone w tym celu pewne struktury. Kiedy zostałem przewodniczącym Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich, powołałem także Radę Apostolstwa Świeckich w naszej diecezji świdnickiej. Mamy wiele osób zaangażowanych, którzy są formowani w tym gremium i mogą potem skuteczniej działać i kształtować środowiska tam, gdzie mieszkają i pracują.

 

Czy w dziedzinie apostolstwa katolicy świeccy powinni współpracować ze wszystkimi środowiskami? Czy nie będziemy ich przez to legitymizować?

Apostolstwo wymaga rozwagi, roztropności, czujności. Z jednej strony wiemy, że Ewangelia jest dla wszystkich i trzeba się nią dzielić się ze wszystkimi. Z drugiej strony zauważamy, że relacje z Kościołem wykorzystywane bywają instrumentalnie dla osiągania pewnych celów politycznych. Tak może być wykorzystywany nawet udział w uroczystościach religijnych czy w spotkaniach kręgów katolickich. Musimy być w takich sytuacjach roztropni, by nie legitymizować tego typu relacji.

 

Jak Ksiądz Biskup ocenia jakość apostolstwa świeckich w Polsce?

Apostolstwo świeckich jest jak uśpiony olbrzym. Sobór Watykański II, a potem papieże posoborowi przywiązywali dużą uwagę, żeby tego olbrzyma obudzić, by aktywnie włączył się w dzieło ewangelizacji. Potrzebna jest dobra organizacja, w której dokonywać się będzie formacja religijna laikatu, żeby apostołowanie było bardziej świadome i zaangażowane. W większości parafii w Polsce nie mamy jeszcze odpowiednich ludzi do prowadzenia takiej formacji; jest wiele parafii, w których nie ma np. Akcji Katolickiej. Można prowadzić ewangelizację i bez struktur ewangelizacyjnych, ale potrzeba, by księża byli do tego przekonani. Widać, że dotychczas współpraca biskupów i kapłanów z laikatem jest niewystarczająca. W tej dziedzinie mamy wiele jeszcze do zrobienia.

 

Jak obudzić tego olbrzyma?

Pierwsze, co możemy zrobić, to modlitwa, żeby chrześcijanie trzymali się wartości ewangelicznych. Żeby nie żyli w hipokryzji, nie sprzedawali prawdy za pieniądze i inne korzyści materialne. Potrzebne są spotkania, wymiana myśli, jak się organizować, żeby formować liderów wśród laikatu, którzy wchodziliby w różne sektory życia publicznego. Niestety, wśród duchownych często nie ma zrozumienia dla tych spraw.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI