28 stycznia
piątek
Walerego, Radomira, Tomasza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Autentyczny Grób Pański

Ocena: 0
1139

Jan Paweł II nie chciał wyjeżdżać z Jerozolimy bez modlitwy i dotknięcia tego świętego miejsca, jakim jest Boży Grób. - mówi o. Narcyz Stanisław Klimas OFM, archiwista w Kustodii Ziemi Świętej w Jerozolimie, w rozmowie z Iwoną Flisikowską

 

fot. Wikipedia

Miał Ojciec szczęście być świadkiem ponownego otwarcia Grobu Pana Jezusa po pięciuset latach! Co pozostało w Ojcu z tego wydarzenia?

To wydarzenie pozostanie dla mnie jednym z najważniejszych do końca mojego życia. Pamiętam wszystko w szczegółach: dokładnie 26 października 2016 r. ściągnięto ponownie marmurową płytę, której dotykają i przy której modlą się pielgrzymi przybywający z całego świata. Stało się to wieczorem, kiedy już zamykano bazylikę. Niestety, pielgrzymi nie mogli wejść do środka. Mogli być obecni tylko przedstawiciele duchowieństwa prawosławnego, ormiańskiego, Koptowie oraz my, franciszkanie, reprezentujący wszystkich katolików na świecie w tym niezwykłym miejscu. Czekaliśmy wzruszeni, ale też w napięciu: towarzyszyły nam refleksje „jak to będzie”. Najpierw przyszedł patriarcha grecki, potem przedstawiciel Kustodii Ziemi Świętej, następnie patriarcha ormiański. Każdy z nich po kolei wchodził do grobu, mieli na głowach kaski ochronne. My, franciszkanie, czekaliśmy na zewnątrz kaplicy w ciszy i zaciekawieniu.

Okazało się, i to było niesamowite, że w czasie przesuwania płyty zupełnie zatrzymały się wszelkie pomiary elektroniczne, wszystkie skanery. A był to sprzęt najwyższej klasy! Niektórzy uznali to, co się wówczas stało, za efekt dużego promieniowania magnetycznego, a inni za niewyjaśnioną tajemnicę… Po pewnym czasie, którego z wrażenia nikt z nas nie mierzył, zaczęli na zewnątrz wychodzić zaproszeni patriarchowie, ale wyraz ich twarzy był niepewny i zmieszany, bo oczekiwali, że zobaczą skałę. Nie zobaczyli jej i to było widać. Dla mnie osobiście to był moment, kiedy zadrżało mi serce. Zacząłem się modlić, prawie wołając głośno: „Panie Boże, nie możesz mi tego zrobić!”.

Ta niewypowiedziana głośno trwoga związana była też z tym, że większą część mojej pracy naukowej poświęciłem udowadnianiu, że mamy do czynienia z autentycznym Grobem Bożym. Potwierdzały to wszystkie źródła, do których dotarłem przez wszystkie lata pobytu w Ziemi Świętej. A teraz z niedowierzaniem patrzyłem na wielkie rozczarowanie na twarzach osób, które ten kamień miały zobaczyć – i nie zobaczyły. Wołałem w myślach: „Boże, co się stało?”. W końcu pomyślałem, że to miejsce jest autentyczne, tylko nie ma kamienia, na którym spoczywało ciało Jezusa.

 

Co było potem? Niepewność, co się stało, jak w przypadku apostołów?

Wróciliśmy do franciszkańskiego klasztoru zmęczeni i z pytaniami, póki co bez odpowiedzi. Jednakże na drugi dzień zawołano nas ponownie. Pobiegliśmy, dosłownie, do Bożego Grobu z pośpiechem, dokładnie tak, jak niewiasty „poszły skoro świt” w Ewangelii z Niedzieli Zmartwychwstania. Weszliśmy do środka z drżącym sercem i wielkim wzruszeniem… Okazało się, że kamień był cały czas, tylko że zakryty przed naszymi oczami piaskiem, który później odgarnięto. Mogę więc zaświadczyć: kamień z grobu Jezusa wciąż tam jest!

Pamiętam, że kiedy wychodziłem z Bazyliki Bożego Grobu, byłem cały zakurzony od pyłu, który unosił się w czasie podnoszenia płyty przykrywającej oryginalną półkę skalną, na której spoczywało ciało Jezusa. Na placu przed bazyliką stali pielgrzymi z różnych stron świata, a wśród nich polska wolontariuszka pracująca w sierocińcu „Dom Pokoju”, który znajduje się na Górze Oliwnej. Zobaczyła, że wychodzę z bazyliki, i podbiegła do mnie, pytając: „Czy Ojciec był w Bożym Grobie?”. Odpowiedziałem: „Byłem”. „Czy dotykał Ojciec kamienia przy grobie Jezusa?” – pytała dziewczyna. „Tak” – potwierdziłem. „Czy mył Ojciec ręce?”. Zdziwiło mnie to pytanie, ale odpowiedziałem, że jeszcze nie myłem. Dziewczyna złapała mnie za dłonie i jedną położyła na swojej głowie, a drugą na głowie stojącej obok swojej przyszłej teściowej i poprosiła o błogosławieństwo. Przez ten spontaniczny gest wolontariuszki uświadomiłem sobie, że otrzymałem niezwykły dar: mogłem dotknąć „miejsca” obecności Jezusa. Pamiętam też, że na kamień, na którym po Męce spoczywało ciało Jezusa, położyłem krzyż i medalik i to są dla mnie najważniejsze relikwie.

Często odkrywam, że w wielu wydarzeniach w moim życiu jest obecna Boża Opatrzność: 29 października wspominamy postać św. Narcyza, który był biskupem Jerozolimy. To również mój drogi patron, który towarzyszy mi od ponad trzydziestu lat w mojej misji franciszkańskiej w Ziemi Świętej. Większość tych lat poświęciłem badaniu autentyczności Bożego Grobu. Niesamowite, ale dokładnie tego dnia ponownie zakryto płytę skalną, na której było złożone ciało Jezusa… Dla mnie to potwierdzenie, że naszym życiem kieruje Opatrzność, jeśli powierzamy Bogu swoje życie.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 stycznia

Piątek, III Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i doktora Kościoła
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mk 4,26-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter