11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Abp Stanisław Gądecki: W telewizji i internecie nie ma sakramentów! (wywiad)

Ocena: 2.64073
14961

KAI: Z kolei świetnym wzorcem dla młodzieży może być ks. Jan Macha, którego beatyfikacja, podobnie jak kard. Wyszyńskiego, ze względu na pandemię została przesunięta na ten rok.

– Przykład Sługi Bożego ks. Jana Machy (1914–1942) może służyć młodzieży jako przykład życia aktywnego, które nie ograniczało się do „kanapy”. W szkole angażował się w prace kółka literackiego, historycznego i sportowego. W klubie sportowym Azoty Chorzów trenował piłkę ręczną. Wraz z drużyną szczypiornistów kilkakrotnie sięgał po tytuł mistrza Śląska, a w latach 1932 i 1933 po tytuł wicemistrza Polski. W parafii należał do Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej i Żywego Różańca. Brał udział w amatorskich przedstawieniach teatralnych.

Jest on również przykładem determinacji w dążeniu do raz wybranego celu życiowego. Nie ulegał zmianom nastroju i trudnościom w podejmowaniu decyzji, co dzisiaj często charakteryzuje młodych, preferującym życie bez zobowiązań. On – raz wybrawszy drogę kapłańską – nie rezygnował z niej. Gdy jego pierwsze podanie do wyższego seminarium duchownego zostało odrzucone, nie zniechęcił się i po upływie roku ponowił prośbę, tym razem z powodzeniem. Święcenia kapłańskie otrzymał w Katowicach w 1939 r., tuż przed wojną.

Jako kapłan nie ograniczył się do działań duszpasterskich. Starał się robić więcej, niż od niego wymagano. Zaczął pomagać ofiarom hitlerowskiego terroru; organizował pomoc materialną i duchową dla rodzin aresztowanych, wywiezionych do obozów koncentracyjnych i rozstrzelanych. Gdy w Rudzie Śląskiej została założona tajna organizacja – będąca częścią Polskich Sił Zbrojnych – on został komendantem grupy akademickiej. Organizacja ta działała na kilku polach (wywiadowczym, sanitarnym, charytatywnym i propagandowym, wydając gazetkę „Świt”). Prowadzenie opieki społecznej ks. Jan traktował w sposób bardzo poważny, jako naturalną odpowiedź na wezwanie Chrystusa: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Do dekonspiracji tej organizacji przyczyniło się prawdopodobnie przeniknięcie do jej struktur donosicieli. Od początku 1941 r. ks. Macha był śledzony przez policję, a także dwa razy wzywany przez gestapo na przesłuchania. Mimo ostrzeżeń nie przerwał swojej działalności. We wrześniu 1941 r. został aresztowany. Podczas przesłuchań był torturowany, ale się nie załamał.

17 lipca 1942 r. przed sądem specjalnym odbyła się rozprawa. Ks. Macha i kleryk Joachim Guertler zostali skazani na śmierć przez ścięcie. „Żyłem krótko, lecz uważam, że cel swój osiągnąłem. Nie rozpaczajcie! Wszystko będzie dobrze. Bez jednego drzewa las lasem zostanie. Bez jednej jaskółki wiosna też zawita, a bez jednego człowieka świat się nie zawali” – pisał do swojej rodziny. Wyrok wykonano przez ścięcie gilotyną 3 grudnia 1942 r. w katowickim więzieniu. Do dziś nie wiadomo, dokąd wywieziono ciało zamordowanego. Prawdopodobnie spalono je w krematorium obozu Auschwitz. Ks. Jan dał przykład heroicznej postawy w obliczu cierpień i niebezpieczeństwa śmierci. Gdy dzisiaj poczucie miłości ojczyzny jest wystawiane na ośmieszenie, warto ukazywać postać ks. Machy, który – podobnie jak chłopcy Poznańskiej Piątki za tę miłość zapłacili najwyższą cenę; wszyscy zostali zgilotynowani.

28 listopada 2019 r. papież Franciszek zaaprobował dekret potwierdzający męczeństwo Sługi Bożego ks. Jana Franciszka Machy. Tym samym zakończył się trwający sześć lat proces beatyfikacyjny. Ten młody człowiek jest dzisiaj przykładem nie tylko dla młodych kapłanów, którzy kuszeni są do niewierności słowom złożonej przez siebie przysięgi i zdrady kapłaństwa. Stanowi on także przykład dla młodych tego, że nawet w obliczu niebezpieczeństwa utraty życia można i trzeba składać świadectwo wiary.

W odniesieniu do obu tych postaci: Wyszyńskiego i Machy, trzeba pamiętać, że nie da się w sensie dosłownym naśladować ich cnót. „Nie powinienem być zmumifikowaną reprodukcją jakiegoś świętego, powinienem raczej wyciągnąć jego sok życia, jego «sugo vitale», i z tego na nowo, na swój sposób, przynieść owoc” (św. Jan XXIII). Zamiast starać się być reprodukcją świętego, trzeba raczej czerpać wewnętrzną esencję jego ewangelicznego życia i na swój sposób wydawać owoce.

KAI: Jedną z ważnych sfer w pracy Kościoła w Polsce dziś jest kwestia ochrony małoletnich przed wykorzystywaniem seksualnym. Zadania te zostały powierzone Prymasowi Polski jako delegatowi KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Co trzeba jeszcze zrobić, aby – jak ostrzegał Benedykt XVI – brudy te nie zaćmiły blasku Ewangelii?

– Istotnie abp Wojciech Polak jest naszym delegatem ds. ochrony dzieci i młodzieży, jestem mu wdzięczny za prace, które razem ze swoim zespołem wykonuje z wielką gorliwością, a które ostatecznie służą wszystkim diecezjom.

Papież Benedykt XVI był przekonany, że do tego rodzaju przestępstw doszło na skutek stopniowego zaniku wiary w Boga. Moc zła rodzi się bowiem z odrzucenia Bożej miłości. Aby wejść na drogę odkupienia, trzeba na nowo nauczyć się kochać Boga. Papież Senior przedstawił własne uwagi na temat przyczyn i sposobów przezwyciężenia kryzysu skandali seksualnych w Kościele. Najpierw wskazywał na kontekst społeczny. Była to rewolucja seksualna lat 60. ubiegłego wieku razem z odrzuceniem norm moralnych w tej dziedzinie, promowanym również przez struktury państwowe. Wtedy masowo zaczęła się szerzyć pornografia, pedofilię uznawano za coś dozwolonego, a nawet korzystnego.

Na to wszystko nałożył się rozkład teologii moralnej, przyjęcie relatywizmu, odejście od prawa naturalnego, przez co Kościół stał się jeszcze bardziej bezbronny wobec wpływów świata. Papież Senior wspomina m.in. deklarację z Kolonii z 1989 r., czyli bunt teologów przeciw nauczaniu Jana Pawła II. Odpowiedzią na to była encyklika „Vertitatis splendor” i jasny wykład moralności w Katechizmie Kościoła Katolickiego.

Innym czynnikiem, który przyczynił się do rozwoju skandali seksualnych, były problemy z prawem kanonicznym, a konkretnie z posoborowym pojmowaniem prawa karnego. Naiwna wiara w naturalną dobroć ludzkiej natury sprawiła, że skazanie kogokolwiek stało się w praktyce niemal niemożliwe. To właśnie w tym kontekście Jan Paweł II przekazał Kongregacji Nauki Wiary kompetencje o orzekaniu w przypadkach pedofilii, aby można było wymierzyć maksymalną karę, czyli wydalenie ze stanu kapłańskiego.

Benedykt XVI proponował też drogi wyjścia z kryzysu. Najpierw musimy zrozumieć, czego oczekuje od nas Pan. Jego zdaniem w obecnej sytuacji jedynym prawdziwym środkiem zaradczym jest powrót do miłości Boga, bo zło, którego przejawem jest skandal pedofilii, wynika z oddalenia się od Boga. Dotyczy to zarówno świata, jak i Kościoła.

Co jeszcze trzeba robić? Przede wszystkim wiernie wprowadzać w życie wskazania Stolicy Apostolskiej, która w międzyczasie wydała dokumenty wielkiej wagi. Tu trzeba podkreślić wagę motu proprio papieża Franciszka „Vos estis lux mundi”. Wzywa on każdego kapłana, aby – idąc za głosem Chrystusa – był przejrzystym wzorem cnót, prawości i świętości. Wiekopomną decyzją papieża Franciszka było zniesienie tzw. tajemnicy papieskiej w sprawach dotyczących nadużyć seksualnych rozpatrywanych według prawa kanonicznego. Jedną z najważniejszych konsekwencji tej decyzji jest możliwość przekazywania informacji zebranych – w wewnątrzkościelnych procesach kanonicznych – cywilnym organom ścigania państw z odpowiednią jurysdykcją. Jest to decyzja przełomowa, niezwykle ważna dla większej przejrzystości i lepszej współpracy z władzami państwowymi. Wiem coś o tym, ponieważ sam starałem się dokładnie trzymać wskazań decyzji kanonicznych, za co zostałem – przez nierozumiejących wymagań kanonicznych – mocno zelżony.

Kościół katolicki – mówi ojciec Adam Żak – jest jedyną instytucją, która opracowała całościowy system w dziedzinie ochrony małoletnich. Teraz zaś chodzi o to, aby świadomość o konieczności ochrony najmłodszych ogarnęła całe nasze społeczeństwo.

KAI: Na koniec pytanie osobiste. Co jest dla Księdza Arcybiskupa, jako przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, największą radością, a co najtrudniejszym krzyżem?

– Największym smutkiem jest to, że Polacy tak łatwo dają się śmiertelnie podzielić. Największą radością z kolei obecność tak wielu rodaków w dziełach charytatywnych Kościoła w Polsce, ludzi, którzy spokojnie i bez rozgłosu pracują na rzecz najbardziej potrzebujących.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter