27 października
środa
Iwony, Sabiny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Abp Gądecki: dziękujemy Wam rolnicy za Waszą trudną pracę

Ocena: 0
361

d. Następna przypowieść mówi o bogatym, lecz niemądrym rolniku: „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: ‘Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?’ Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem’” (Łk 12,16-21).

Chciwość, rozumiana jako nieodparte dążenie do posiadania coraz więcej jest pogonią za wiatrem, czyli marnowaniem energii. Nie przynosi trwałych korzyści, poza chwilową przyjemnością towarzyszącą nabywaniu nowych rzeczy. „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6,24).

Przeciwieństwem chciwości jest hojna miłość, umiejąca dzielić się z innymi; postawa prospołeczna. Każdy czyn zmierzający do obdarowania i ubogacenia drugiej osoby lub wspólnoty przezwycięża chciwość (np. dzielenie się dobrami materialnymi, wspieranie ubogich, rodzin wielodzietnych, osób dotkniętych klęskami żywiołowymi itp.). Wadę chciwości przezwycięża się dzielenie się swoją wiedzą, doświadczeniem, czasem itp. „Choć można cię okraść z tego, co otrzymujesz, kto ma moc okraść cię z tego, co dajesz?” – pyta retorycznie Antoine de Saint-Exupery. Miłość ofiarna polega na traceniu w teraźniejszości, aby zdobyć przyszły skarb w niebie; aby zdobyć miłość, która nigdy nie przemija (Łk 18,22).

„Kto nie kocha Boga – mówił św. Brat Albert – nie umie kochać ani swego bliźniego, ani swej rodziny, ani ojczyzny, ani ludzkości […]. Egoizm indywidualny tworzy egoizm rodzinny; egoizm rodzinny podkopuje miłość ojczyzny; egoizm narodowy żywi się nienawiścią do innych narodów […]. Miłość albo jest z Boga, albo jej nie ma wcale,…” (por. M. Winowska, Święty Brat Albert, Opowieść o człowieku, który wybrał większą wolność, Kraków 1992).

3. ŻNIWA CZASÓW OSTATECZNYCH

Trzeci i ostatni temat to żniwa czasów ostatecznych. „Wszystkie problemy, które niepokoją myślącą ludzkość, zmierzają do jednego zasadniczego problemu, jakim jest nieśmiertelność . Również o tych żniwach uczy nas Jezus, odwołując się do obrazów zaczerpniętych z dziedziny rolnictwa.

a. koniec świata

„Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: ‘Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?’ Odpowiedział im: ‘Nieprzyjazny człowiek to sprawił’. Rzekli mu słudzy: ‘Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?’ A on im odrzekł: ‘Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy’” (Mt 13,24-29).

Przypowieść o chwaście wyjaśnia współistnienie a niejednokrotnie nawet splatanie się dobra i zła w świecie, w naszym życiu, a nawet w samej historii Kościoła. Rolą – mówi Pan Jezus – jest „świat” (kosmos), tj. cała ludzkość, obsiewana przez „dobre nasienie” Zbawiciela, czyli przez Ewangelię.

W tym  świecie działa też inny siewca, siewca anty-ewangelii, czyli szatan. On kusi nas  złem, które ma pozór dobra. Kusi pozorem wolności, która nie liczy się z Bożymi przykazaniami. Pozorem miłości, która nie chce słyszeć o poświęceniu. Pozorem szczęścia, które gardzi Bożą obietnicą życia wiecznego.

Dzięki tym podwójnym zasiewom (Chrystusa i jego posłańców oraz szatana i jego posłańców) świat składa się tak ze świętych, jak i z grzeszników. A linia podziału w tym względzie nie przechodzi między osobami czy grupami społecznymi, ale przechodzi przez serce każdego człowieka z osobna. Nikt z nas nie powinien się łudzić, że w 100 procentach jest po stronie dobra, bo w nas samych kryje się tak zdolność do dobra i miłości, ale także do zła i zdrady. Nasze serce jest zdolne pielęgnować tak ziarno, jak i kąkol.

A jednak – mimo doświadczenia owego splątana się dobra i zła w codzienności – człowiek jest skłonny do wydawania pośpiesznych sądów. Oczekuje wyraźnych granic między dobrymi a złymi, prawdą a błędem a następnie domaga się eliminacji chwastów. Z tego pragnienia wyrastają herezje, zmierzające do stworzenia Kościoła składającego się z samych świętych i czystych. Tego rodzaju pomysły niekiedy pociągają za sobą śmierć niewinnych osób.

Św. Augustyn zwrócił naszą uwagę na to, że cierpliwość Boża wobec zła nie jest bynajmniej wyrazem Bożej tolerancji wobec zła. „Zły żyje po to, aby się nawrócił lub aby dobry miał okazję do ćwiczenia się w cnocie” (Enarratio in Ps 54,4 [2-5]). Gdy Bóg cierpliwie znosi zło póki człowiek żyje, to zawsze ma na względzie jakieś dobro. „Wszak Syn człowieczy nie przyszedł zatracać dusz ludzkich, ale zbawiać” (Łk 9, 55). Bóg czeka na marnotrawnego syna aż do ostatniej chwili.

Prawdziwe oddzielenie dobrych od złych przyniesie dopiero sąd ostateczny. „Kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” – powie św. Paweł Apostoł (Ga 6,8).  Kto natomiast z uporem zamyka się na Ewangelię, ten sam wybiera „wieczną zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego” (2 Tes 1,9). Piekło jest stanem ostatecznej kary, nie dopuszczającym możliwości odmiany tego stanu rzeczy („nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas” – Łk 16,26) ani też złagodzenia cierpień (Łk 16,19-31).

Piekło nie jest karą wymierzoną człowiekowi przez Boga, ale raczej logiczną konsekwencją decyzji podjętych przez samego człowieka w trakcie jego ziemskiego życia. Ono jest naturalnym następstwem odrzucenia miłości Bożej. To sytuacja w jakiej nieodwołalnie znajdzie się człowiek, który – nawet w ostatniej chwili swego życia – odrzucił miłosierdzie Boga. „Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem ‚piekło’ ” (Katechizm Kościoła Katolickiego; KKK, 1033).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 października

Środa, XXX Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Bóg z tymi, którzy Go miłują,
współdziała we wszystkim dla ich dobra

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 13,22-30
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter