21 września
czwartek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Miłosierdzie jest belką podtrzymującą gmach Kościoła"

Ocena: 0
587

Żaden przymiot Stwórcy nie jest tak mocno podkreślany w Biblii, jak Boże miłosierdzie. Słusznie też – spośród wielu imion Boga występujących na kartach Pisma Świętego – najbliższe Jego naturze brzmi „Ojciec miłosierdzia” – zauważa abp Stanisław Gądecki na początku Roku Miłosierdzia.

2015-12-13 11:39
RKEP / Poznań (KAI), sg

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej w kościele OO. Dominikanów w Poznaniu 12 grudnia ukazał rolę Bożego miłosierdzia w historii zbawienia, a szczególnie w życiu wspólnoty wiernych. – Miłosierdzie jest fundamentem i belką podtrzymującą cały gmach Kościoła, bez których jego istnienie nie miałoby najmniejszego sensu – zaznaczył abp Gądecki.

Metropolita poznański przypomniał nauczanie św. Jana Pawła II, który powiedział: „Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga”.

Odnosząc się do relacji jaka jest między sprawiedliwością a miłosierdziem, przewodniczący KEP podkreślił, że sama sprawiedliwość nie wystarczy, a czasem może być ona krzywdząca. – Doświadczenie dziejowe pozwoliło na sformułowanie twierdzenia: summum ius — summa iniuria (szczyt prawa (to) szczyt bezprawia; czyli zbyt ściśle, formalnie wymierzona sprawiedliwość staje się krańcową niesprawiedliwością, krzywdą) – zaznaczył abp Gądecki.

Nawiązując do współczesnych potrzeb Polaków, arcybiskup zaznaczył: "Nie potrzebujemy państwa, które ustala i panuje nad wszystkim, ale państwa, które dostrzeże i wesprze – w duchu pomocniczości – inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły społeczne, łączące w sobie spontaniczność i bliskość z ludźmi potrzebującymi pomocy".

Na progu Roku Miłosierdzia przewodniczący KEP zaznaczył, że przezywanie tego roku to nie tylko doświadczanie miłosierdzia, ale też świadczenie o nim przez gotowość do przebaczenia.

Poniżej pełny tekst homilii:
 

Abp Stanisław Gądecki
Błogosławieni miłosierni (Poznań, kościół OO. Dominikanów – 12.12.2015).

Drodzy Bracia i Siostry!

Papież Franciszek, kontynuując działania swoich poprzedników, ogłosił Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, który zainaugurujemy jutro w poznańskiej katedrze. Ojciec Święty uczynił tak, ponieważ rozeznał, że w historii Kościoła i świata nadszedł moment, aby „utkwić wzrok w miłosierdziu”. W swojej bulli, zapowiadającej to wydarzenie, nazywa miłosierdzie „balsamem i lekarstwem” dla poranionej ludzkości. Większość ludzkiej biedy, zagubienia, wojen, niesprawiedliwości i okrucieństwa bierze się bowiem z niezaleczonych ran duchowych, z ludzkiej samowystarczalności i ciemności, która broni się przed miłosierdziem i przyjęciem odpowiedniej terapii. Miłosierdzie jest fundamentem i belką podtrzymującą cały gmach Kościoła, bez których jego istnienie nie miałoby najmniejszego sensu.

Dlatego dzisiaj chciałbym podjąć rozważanie o miłosiernym Bogu Ojcu, miłosiernym Synu Bożym i miłosiernym człowieku.

BÓG MIŁOSIERNY

a. Bóg Ojciec

Najpierw o miłosierdziu Boga. Żaden przymiot Stwórcy nie jest tak mocno podkreślany w Biblii, jak Boże miłosierdzie. Słusznie też – spośród wielu imion Boga występujących na kartach Pisma św. – najbliższe Jego naturze brzmi „Ojciec miłosierdzia” (2 Kor 1, 3). To imię, przekazywane z pokolenia na pokolenie, stanowi jakby latarnię morską dla ludzi pragnących zachować nadzieję. To imię objawia ogromną miłość Boga, który przygarnia do serca grzeszną ludzkość i każdego człowieka.

Być może również dlatego historia zbawienia to przede wszystkim historia miłosierdzia Bożego. Gdy Adam uległ pokusie i zapragnął żyć bez Boga - mimo iż wszystko co istotne Bogu zawdzięczał – Ten nie ukarał przestępcy wieczną karą, ale usuwając go z raju, obiecał mu ocalenie (Rdz 3,15). Dał też ludziom pierwsze świadectwo swojego miłosierdzia, kiedy dla kilku sprawiedliwych gotów był ocalić bezbożne miasta, Sodomę i Gomorę.

Objawiając się Mojżeszowi Bóg nazwał siebie: „miłosiernym, litościwym, cierpliwym, bogatym w łaskę i wierność, zachowującym swą łaskę na tysiączne pokolenia, przebaczającym niegodziwość, niewierność, grzech” (Wj 34,6-7).

Jeśli piętnował grzechy ludu ustami proroków i karał różnymi klęskami, to tylko w tym celu, by przywieść go do opamiętania. Nie potępił też Dawida, grzesznika wyznającego swą winę. Z tej racji psalmiści – pragnąc wyśpiewać najwyższą pochwałę Jahwe – intonują hymny do Boga miłości, łagodności, miłosierdzia i wierności (Ps 103 [102], 145 [144]).

Bóg miłuje Izraela miłością szczególnego wybrania, podobną do miłości oblubieńca (Oz 2, 21-25; Iz 54, 6-8) i dlatego przebaczy mu winy, przebaczy nawet zdrady i niewierności, jeśli tylko spotka się z pokutą, z prawdziwym nawróceniem, przywróci swój lud z powrotem do łaski (por. Jer 31, 20; Ez 39, 25-29).

Nie ma dla człowieka innego źródła nadziei, jak miłosierdzie Boga. „Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga” (Jan Paweł II, Łagiewniki, 7 VI 1997). Św. Tomasz z Akwinu twierdził: „przebaczenie i litość okazywana ludziom jest większym dziełem niż stworzenie świata” (Suma teologiczna ii-ii 113.9). Wiele jest sposobów ludzkiego życia, ale Bóg obiecuje jedno życie. Daje nam je nie z powodu naszych zasług, ale ponieważ jest miłosierny. Cóż bowiem dobrego uczyniliśmy, aby na to zasłużyć? Jakie dobre uczynki poprzedziły to, że Bóg udzielił nam swojej łaski? Czyżby dostrzegł sprawiedliwość godną nagrody, a nie przestępstwa, które przebaczył? Czyż nie byłby sprawiedliwy, gdyby zechciał ukarać przestępstwa, które przebaczył? Cóż byłoby bardziej sprawiedliwe, niż ukarać grzesznika? Rzeczą sprawiedliwości jest ukarać grzesznika, rzeczą Jego miłosierdzia zaś go nie karać, lecz usprawiedliwić, z grzesznika uczynić sprawiedliwego, a z bezbożnika pobożnego.

Bóg jest wszechmogący i będąc miłosiernym, nie przestaje być sprawiedliwy, a w swej sprawiedliwości nie przestaje być miłosierny. W miłosierdziu swoim dostrzega w nas swoje podobieństwo i naszą słabość, nasze błędy i naszą ślepotę i nas wzywa. Nawróconym przebacza grzechy, ale nie nawróconym nie przebacza.

Dary Boże częściowo są doczesne i ziemskie, częściowo zaś wieczne i niebiańskie. Kto czci Boga ze względu na to, że otrzymuje dary doczesne i ziemskie, dostępne dla wszystkich, na razie jest podobny do zwierzęcia. Korzysta bowiem z Bożego miłosierdzia, ale nie z tego, które jest wyjątkowe i dostępne tylko sprawiedliwym, świętym i dobrym.

Wydaje się, że aniołom nie potrzeba miłosierdzia. Ponieważ litujesz się nad nędznymi ludźmi i udzielając im miłosierdzia przez udział w zmartwychwstaniu, czynisz ich aniołami, miłosierdzie Twoje sięga aż do niebios. Chwała Panu naszemu i Jego miłosierdziu, i Jego prawdzie, gdyż z Jego łaski ani nie zostaliśmy pozbawieni miłosierdzia, które czyni nas szczęśliwymi, ani nie pozbawiono nas prawdy.

Medycyna ma dwa zadania: leczyć chorego i strzec zdrowego. Odnośnie do pierwszego zadania zostało powiedziane: „Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem słaby”. Natomiast odnośnie do drugiego jest powiedziane: „Jeżeli nieprawość jest na moich rękach, jeżeli złem odpłaciłem za zło, niech upadnę przed moimi oszalałymi nieprzyjaciółmi” (Ps 7,4-5). Tam chory modli się o uzdrowienie, tu zdrowy prosi, aby zdrowia nie stracić. Ten pierwszy mówi: „Ocal mnie ze względu na Twoje miłosierdzie” (Ps 6,5), ten drugi: „Osądź mnie, Boże, według mej sprawiedliwości” (Ps 7,9). Pierwszy prosi więc o lekarstwo, aby wyjść z choroby, drugi prosi zaś o opiekę, by nie zachorować. Miłosierdzie Boże jest ocaleniem dla nich obu. Jednemu przywraca zdrowie, a drugiego w zdrowiu zachowuje. W pierwszym przypadku jest to miłosierna pomoc grzesznikowi, który nie mając żadnych zasług, pragnie dostąpić usprawiedliwienia, bo wierzy w Tego, który usprawiedliwia bezbożnego. W drugim przypadku pomoc jest sprawiedliwa, bo jest udzielana sprawiedliwemu.

Ludzie, gdy wydają wyroki, niekiedy kierując się miłosierdziem, sprzeciwiają się sprawiedliwości. Wydaje się wówczas, że jest w nich miłosierdzie, a nie ma sprawiedliwości. Kiedy indziej zaś w trosce o to, by dochować w sposób ścisły zasad sprawiedliwości, przestają być miłosierni.

Po sądzie, który odbędzie się na końcu wieków, żywi i umarli zostaną osądzeni; sprawiedliwi dostaną życie wieczne, a nieprawi pójdą na wieczne spalanie i nie będzie już takich, którym potrzebne będzie Boże miłosierdzie. Słusznie jednak można myśleć, że Boże miłosierdzie będzie wieczne. Będzie ono bowiem okazywane jego świętym i wiernym — nie dlatego, że są oni wiecznie godni litości i przez wieczność potrzebują Jego miłosierdzia, lecz dlatego, że sama ich szczęśliwość, dzięki której biedak przestaje być biedakiem i zaczyna być szczęśliwym, nie ma końca. Dlatego „Jego miłosierdzie jest wieczne”.


b. Syn Boży

To oblicze Boga miłosiernego w najdoskonalszy sposób odsłonił nam Chrystus. W Nim w sposób widzialny Bóg objawił się jako Ojciec „bogaty w miłosierdzie” (Dives in misericordia, 2). „W rzeczywistości, miłosierdzie jest istotą orędzia ewangelicznego, jest imieniem samego Boga, obliczem Boga, jakie objawił w Starym Przymierzu, a w pełni w Jezusie Chrystusie, wcieleniu miłości stwórczej i odkupieńczej” (Benedykt XVI, Nie ma innego źródła nadziei jak miłosierdzie Boga. Rozważanie przed modlitwą Regina Caeli – 30 marca 2008).

Dlatego też Chrystus mógł streścić swoje posłannictwo w słowach: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4, 18-19).

Gdy do Chrystusa przybyli wysłannicy Jana Chrzciciela, On odpowiedział im: „Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Łk 7, 22).

O Bożym miłosierdziu Chrystus nauczał w porównaniach i przypowieściach. Czy nie o tym mówi przypowieść o Dobrym Pasterzu szukającym zbłąkanej owcy, o Ojcu czekającym na powrót syna marnotrawnego, o niewieście cudzołożnej, Zacheuszu, Samarytance przy studni Jakubowej, o Dobrym Samarytaninie.

Tym, którzy wyrażali sprzeciw wobec faktu, że jadał z grzesznikami, odpowiedział: „Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,13).

Najbardziej radykalnym objawieniem miłości miłosiernej Chrystusa stała się Jego ofiara na krzyża. „Ukrzyżowany Jezus jest ikoną bezgranicznego miłosierdzia, jakie Bóg okazuje każdemu człowiekowi” (Jan Paweł II, Środa Popielcowa, 25 II 1998).

Miłosierdzie jest poniekąd przeciwstawione sprawiedliwości Bożej, okazuje się zaś nie tylko w tylu wypadkach potężniejsze od niej, ale także głębsze. Jest większe w tym znaczeniu, że jest pierwsza i bardziej podstawowa. Miłość niejako warunkuje sprawiedliwość, a sprawiedliwość ostatecznie służy miłości” (Dives in misericordia, 4).

3. MIŁOSIERNY CZŁOWIEK

a. wobec potrzebujących 

Św. Augustyn uczy, iż tylko ten może okazać się miłosiernym, kto sam wpierw doświadcza Bożego miłosierdzia: Bóg sprawia, że słońce świeci nad dobrymi i złymi, a deszcz spada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Któż nie doświadcza takiego miłosierdzia Bożego? Jest ono konieczne przede wszystkim do tego, aby żyć; aby odróżniać się od zwierząt; aby być zwierzęciem rozumnym, zdolnym do rozumienia Boga, a następnie cieszyć się tym światłem, powietrzem, deszczem, plonami, zmiennością pór roku, pociechami ziemskimi, zdrowiem ciała, sympatią przyjaciół, pomyślnością swego domu. To wszystko są dobra i dary Boga. Nie sądźcie, bracia, że może ich udzielić ktokolwiek inny niż jeden Bóg.

Doświadczenie przeszłości i współczesności wskazuje, że sprawiedliwość sama nie wystarcza, jeśli nie dopuści się do kształtowania życia ludzkiego owej głębszej mocy, jaką jest miłość miłosierna. Chrystus wytykał swoim słuchaczom, ową postawę, która domagała się kary: „oko za oko i ząb za ząb” (Mt 5, 38). Doświadczenie dziejowe pozwoliło na sformułowanie twierdzenia: summum ius — summa iniuria (szczyt prawa (to) szczyt bezprawia; czyli zbyt ściśle, formalnie wymierzona sprawiedliwość staje się krańcową niesprawiedliwością, krzywdą). Twierdzenie to nie pomniejsza wagi sprawiedliwości, ani znaczenia porządku na niej budowanego, wskazuje jedynie na potrzebę sięgania do głębszych sił ducha, które warunkują porządek sprawiedliwości (por. Dives in misericordia, 12).

Do funkcjonowania każdej zdrowej społeczności niezbędni są ludzie miłosierni. Rozpoznajemy ich po ich wrażliwości na ludzką biedę, po tym, że potrafią ją dostrzec i pospieszyć z pomocą. Miłość miłosierna będzie zawsze konieczna, również w najbardziej sprawiedliwej społeczności. Nie ma takiego sprawiedliwego porządku państwowego, który mógłby sprawić, że posługa miłości stałaby się zbędna. Zawsze będzie istniało cierpienie, które potrzebuje pocieszenia i pomocy. Zawsze będzie samotność. Zawsze będą sytuacje materialnej potrzeby, w których konieczna jest pomoc w duchu konkretnej miłości bliźniego. Państwo, które chce zapewnić wszystko, które wszystko przyjmuje na siebie, w końcu staje się instancją biurokratyczną, nie mogącą zapewnić najistotniejszych rzeczy, których człowiek cierpiący, każdy człowiek potrzebuje: pełnego miłości osobistego oddania. Nie potrzebujemy państwa, które ustala i panuje nad wszystkim, ale państwa, które dostrzeże i wesprze – w duchu pomocniczości – inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły społeczne, łączące w sobie spontaniczność i bliskość z ludźmi potrzebującymi pomocy (por. Deus Caritas est, 26).

Miłosierdzia nie można sprowadzić do samego współczucia czy chwilowego przypływu litości na widok ludzkiej biedy. Jest to cnota, która opiera się także na rozumieniu kondycji człowieka i utwierdza przez praktykowanie uczynków względem duszy i ciała. Miłość miłosierna daje ludziom nie tylko pomoc materialną, ale również odpoczynek i troskę o duszę, czyli pomoc często bardziej konieczną od wsparcia materialnego. Błędne opinie, według których sprawiedliwe struktury czyniłyby zbytecznymi dzieła miłosierdzia, faktycznie kryją w sobie materialistyczną koncepcję człowieka (tj. założenie, według którego człowiek miałby żyć „samym chlebem” – przekonanie, które w sumie upokarza człowieka i nie uznaje właśnie tego, co jest specyficznie ludzkie).

Żyje w sposób godny Bożego miłosierdzia ten, kto słucha, zachowuje i wprowadza w czyn słowa Apostoła: „Zalecamy i prosimy was, abyście na próżno nie przyjmowali łaski Bożej” (2 Kor 6,1).

b. wobec nieprzyjaciół

Ale miłosierdzie człowiecze to nie tylko caritas. To również postawa gotowości do przebaczenia. „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?
Czyż i celnicy tego nie czynią?
I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie?
Czyż i poganie tego nie czynią?
Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 43-48).

Dlaczego Chrystus domaga się od swoich wyznawców umiejętności tak trudnej, wręcz przekraczającej możliwości ludzkiej natury? Między innymi dlatego, że zarówno ten, który przebacza, jak i ten, który doznaje przebaczenia, posiadają jedną wspólną cechą, a jest nią godność ludzką. Ta godność przysługuje tak złoczyńcy jak i dobroczyńcy; jeden i drugi jest człowiekiem. Różnią się między sobą tylko tym, że pierwszy zagubił własne człowieczeństwie, a drugi zdołał je zachować.

Z miłosierdzia czerpią radość dwie osoby: krzywdziciel i skrzywdzony. Krzywdziciel, bo doznając miłosierdzia staje przed szansą przemiany a skrzywdzony, bo świadcząc miłosierdzie utwierdza się w swym człowieczeństwie. Miłosierdzie jest niezbędne dla notorycznych przestępców, recydywistów, wielokrotnych morderców. Jeśli na ten dogłębnie zachwaszczony ugór ludzkiego serca zostanie zasiana choć odrobina miłosiernej miłości, może ona przemienić je w miejsce narodzin niespodziewanego dobra. „Ten, syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.

ZAKOŃCZENIE

Święta księga Tamilów uczy: „Ciało ludzie, z którego wyjęte są kości jest podobne do zmiętej szmaty. Podobnie duch, który nie miał oparcia w miłości, jest jak pień, co utracił koronę. Cóż są warte uroda i piękna budowa ciała, skoro serce jest zimne. Ci są ludźmi, którzy potrafią innych miłować, reszta – to tylko okryte skórą szkielety” (por. Tiruwalluwar, Tirukkural. Święta księga południowych Indii. Ossolineum 1997).

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły