20 listopada
wtorek
Anatola, Sedzimira, Rafala
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zmierzch nad Alpami

Ocena: 0
987

Wolne Państwo Bawaria to kraj spory, choć jest tylko częścią Niemiec. Bawaria jest większa od większości państw Unii Europejskiej. Na czele największego klubu parlamentarnego w Parlamencie Europejskim stoi bawarski polityk, Manfred Weber z CSU, nic więc dziwnego, że wydarzenia w tym kraju mają znacznie szersze niż tylko niemiecko-regionalne. W Bawarii po ponad pół wieku dominacji absolutną większość straciła chadecka CSU. W niedawnych wyborach otrzymała najgorszy od prawie siedemdziesięciu lat wynik. Zmiany widać też na lewicy. Ogólnie biorąc, lewica nie dostała więcej głosów niż poprzednio, ale radykalni Zieloni odebrali połowę dotychczasowego poparcia socjaldemokratom. Nową jakość w bawarskim parlamencie krajowym stanowić będą Wolni Wyborcy (ruch ludowy postulujący demokratyzację systemu politycznego, podobny do Ruchu Kukiz ’15, słowackich Zwyczajnych Ludzi czy – w mniejszym stopniu – włoskich Pięciu Gwiazd) oraz nacjonalistyczna Alternatywa dla Niemiec, AfD.

Co to wszystko oznacza dla Niemiec, dla Europy i – dla Polski? W Niemczech to kolejny czynnik pogłębiający impas polityczny. Niedawne wybory ogólnopaństwowe przyniosły wynik podobny do bawarskiego: najgorszy od przeszło pół wieku dla dwóch dominujących partii, CDU i SPD. Taki werdykt wyborców zmusił je obie do zawiązania ponownie „koalicji przegranych”. Obie partie ciągle razem mają większość, ale jak długo zachowają poparcie, skoro coraz wyraźniej widać, że… więcej je łączy, niż dzieli? Test bawarski dobrze im nie wróży. Obie partie „wielkiej koalicji” otrzymały mniej niż połowę głosów.

Wybory bawarskie, tak jak ogólnoniemieckie, potwierdziły radykalizację lewicy. Nie jest to już, oczywiście, lewica społeczna i pracownicza, ale imigracyjna, seksualna i antysuwerennościowa. Radykalna lewica, która w Strasbourgu siedzi w… centrum (dlatego Philippe de Villiers nazwał Daniela Cohna-Bendita królem Parlamentu Europejskiego) będzie wytrwale popierać dotychczasowy kurs władz Unii Europejskiej, zwrócony szczególnie przeciw Europie Środkowej.
I wreszcie trzeci element to wzrost sił sprzeciwu. Nie są one jednak ani jednorodne, ani ślepe. Najlepiej to pokazuje podział głosów między Wolnymi Wyborcami i Alternatywą dla Niemiec. Ten sprzeciw będzie niewątpliwie rósł, krytykując zabór władzy narodowej przez organy Unii Europejskiej, imigracjonizm, lekceważenie przez polityków opinii społecznej. Warto mu się z uwagą, ale i krytycznie, przyglądać. Wybory bawarskie po raz kolejny potwierdzają, że Europa wchodzi w okres społecznych zmian i politycznych turbulencji. To nie jest czas na „politykę dostosowawczą”. Dla Polski musimy szukać nie tylko nowego miejsca, ale i nowego kształtu współpracy europejskiej, którą po prostu musimy sami proponować i kształtować. Za pół roku przecież, po odejściu Wielkiej Brytanii, będziemy piątym państwem Unii Europejskiej.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

 

Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -