21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zdecydują wyborcy

Ocena: 0
1029

Wybory europejskie zostały potraktowane przez obie siły polityczne śmiertelnie poważnie, choć przecież ich wpływ na realny układ władzy w kraju jest bliski zeru. Tych kilka mandatów, które mogą zdobyć lub stracić PiS czy PO, nie wpłynie również na układ sił w Strasburgu i Brukseli. A mimo to liderzy rzucili wszystkie siły już do tego rozpoznawczego boju. Wszystko z obawy, że ewentualna porażka – lub zwycięstwo – wzbudzi falę, która dotrze do brzegu jesienią, w czasie wyborów do sejmu i senatu. Nie są to rachuby bezpodstawne: Koalicja Europejska przetrwa tylko wówczas, gdy dowiedzie, że jest w stanie pokonać PiS. Jeśli to się nie uda, każdy pójdzie swoją drogą, być może też dojdzie do poważnych przesileń. Może Donald Tusk wróci na krajowe podwórko – a dziś chyba nie podjął jeszcze decyzji.

Prawo i Sprawiedliwość dość długo czuło się zdecydowanym liderem, wręcz pewniakiem. Spokój zmąciły dopiero ostatnie dni. Sondaże pokazały, że formacja Grzegorza Schetyny zbliżyła się na wyciągnięcie ręki; w jednym badaniu, choć dyskusyjnej jakości, objęła nawet prowadzenie. To nie jest jednak jeszcze najgorsza wiadomość. Zwolenników obozu rządzącego najbardziej powinna niepokoić niezwykła łatwość, z jaką opozycja narzuca tematy debaty, przede wszystkim takie, których celem jest wywołanie wojny kulturowej; koncentrujące się więc wokół Kościoła. Najpierw był występ Leszka Jażdżewskiego, potem profanacje wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, a teraz film braci Sekielskich. Każda sprawa jest inna, każda ma swoje konteksty, ale każda prowadzi do wywołania nastroju rewolucji, której celem będzie cywilizacyjna zmiana, i to bardzo radykalna. Kościół jest tu tyleż celem, co pretekstem; finałem ma być takie głosowanie, które sprawi, że jesienią Polska stanie się zupełnie innym krajem.

PiS także próbuje narzucać swoje tematy, ale na razie raczej bezskutecznie. Wystarczy porównać, jak nikłym echem odbiły się najnowsze programy społeczne, zwłaszcza tzw. trzynasta emerytura, w porównaniu z programem 500+, wprowadzonym na początku rządów. Owszem, temat trochę się opatrzył, ale to wszystkiego nie tłumaczy. Brakuje chyba i świeżych pomysłów promocyjnych, i konsekwencji. Kluczowa jest jednak postawa mediów, które w ogromnej większości pracują na rzecz opozycji. Mści się złudne przekonanie, wyniesione z ostatnich trzech lat, że w tym systemie medialnym partia antysystemowa, lub za taką uważana, mimo wszystko może skutecznie przebijać się ze swoim przekazem. To rzeczywiście dość długo się udawało, ale w czasie kampanii uruchamiane są te mechanizmy, które stanowią istotę różnych wzajemnie powiązanych sieci i relacji. Gołym okiem widać, że ktoś panuje także nad kalendarzem, precyzyjnie rozpisanym; nie jest przecież przypadkiem, że głośny film o pedofilach w Kościele (ledwie kilka, kilkanaście przypadków zebranych z trzydziestu lat) ma premierę tuż przed wyborami. Nie jest także przypadkiem wprowadzenie na salony anytykościelnej wściekłości przez przedmówcę Tuska ani ochoczo podjęta przez salon akcja profanowania świętego obrazu. I chyba nie jest także przypadkiem gra na rozhuśtanie emocji polsko-żydowskich, prowadzona z bardzo różnych stron, co z kolei premiuje Konfederację.

Mimo wszystko obóz Jarosława Kaczyńskiego nie stoi na przegranej pozycji. Wybory europejskie są dla prawicy spod znaku PiS najtrudniejsze, głównie za sprawą niskiej frekwencji na wsi i w małych miastach. Także dlatego, że stanowisko PiS w sprawie Unii Europejskiej – a więc poparcie dla członkostwa przy jednoczesnym wzywaniu do reform – jest dość subtelne, a tym samym łatwe do zaatakowania i z prawa, i z lewa. Na szczęście, poza tym wszystkim, poza przekazami medialnymi i poza propagandą, jest jeszcze realna rzeczywistość, realny dorobek ostatnich lat, który można co prawda zakrzyczeć, ale jednak nie całkowicie. Gospodarka ma się świetnie, rząd ma się czym pochwalić. Gdyby udało się kontynuować obecną politykę w sferze społecznej i gospodarczej, Polska mogłaby wykonać potężny skok rozwojowy. Jesienią wyborcy staną więc przed pytaniem, czy naprawdę chcą zejść z tej drogi, czy ryzykują powrót do tego, co było, zapewne w gorszym, jeszcze brutalniejszym wydaniu. Nie ma żadnych gwarancji, że wybiorą tak lub inaczej, ale sądzę, że przynajmniej zastanowią się głęboko nad tym kluczowym pytaniem.

Idziemy nr 20 (709), 19 maja 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 lipca

"Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże"

Dziś w Kościele: niedziela XVI tygodnia zwykłego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Rdz 18, 1-10a; Ps 15; Kol 1, 24-28; Łk 10, 38-42
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań
 

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -