25 października
poniedziałek
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wyszyński, Gurgacz, odwaga

Ocena: 4.825
1191

Za nami od dawna oczekiwana beatyfikacja prymasa Stefana Wyszyńskiego. Szkoda, że nie odbyła się na placu Piłsudskiego, tylko w Świątyni Opatrzności, gdzie wiernych było mniej (bo więcej być nie mogło) niż kibiców na meczach siatkówki, nie mówiąc już o meczu z Anglikami na Stadionie Narodowym. 2 dni po beatyfikacji odbył się pogrzeb Władysława Gurgacza. Pogrzeb po 72 latach, bo dopiero niedawno odnaleziono szczątki tego kapłana, jezuity, kapelana żołnierzy podziemia niepodległościowego, rozstrzelanego na dziedzińcu więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie w 1949 r. Dwie różne postaci o nieporównywalnym znaczeniu w dziejach Polski i Kościoła, ale obydwaj szukali woli Bożej w konfrontacji z totalitarnym, komunistycznym systemem, narzuconym Polsce przez Związek Radziecki. Wybory, których dokonywali, wymagały ewangelicznej odwagi. Obydwaj czerpali ową odwagę z całkowitego powierzenia się Maryi.

Kard. Wyszyński w 1954 r. tak pisał: „Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kruszy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czy jest jeszcze apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom. Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. Lęk apostoła jest pierwszym sprzymierzeńcem nieprzyjaciół sprawy. Zmusić do milczenia przez lęk – to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. Terror, stosowany przez wszystkie dyktatury, obliczony jest na lękliwość apostołów. Milczenie tylko wtedy ma swoją apostolską wymowę, gdy nie odwracam oblicza swego od bijących. Tak czynił milczący Chrystus. Ale w tym znaku okazał swoje męstwo, Chrystus nie dał się sterroryzować ludziom”. Jakże to ważne słowa w naszych spsiałych czasach, kiedy odwagą nazywa się celebrycki, stadny rechot, demoralizację i bluźnierstwo. Współczesnym apostołom potrzeba odwagi, by głosić integralną Ewangelię i nie cofać się przed idącymi przez świat jak walec ideologiami.

Ludzie, których stać na czyny pełne odwagi, najczęściej nie uważają samych siebie za odważnych. Mówią raczej o swoich słabościach. Bo prawdziwa odwaga nie jest brawurą ani zarozumiałym opieraniem się na swoich siłach. Męstwo rodzi się raczej z odpowiedzialności, a także z zaufania i wiary w Dobro. Za szczególnie odważnego nie uważał się zapewne ks. Władysław Gurgacz. Nie przyłączył się do Żołnierzy Wyklętych, by przeżyć romantyczno-partyzancką przygodę. Głównym motywem jego postępowania nie była też walka z komunizmem, choć zapewne można go określić jako antykomunistę. Gurgacz był przede wszystkim człowiekiem modlitwy, mistykiem, kapłanem, który rozeznał, że jego powołaniem jest duchowe, kapłańskie towarzyszenie „chłopakom w lesie”. Dlatego – gdy oczekiwał w celi na wykonanie wyroku śmierci – mógł napisać do swego prowincjała, o. Wojciecha Krupy: „Przepraszam, że stałem się mimo woli przyczyną przykrości dla Ojca Prowincjała. Działałem w dobrej wierze i teraz, gdy stoję przed bramą wieczności, odczuwam wielki spokój. Niedługo wypowiem swoje ostatnie «Ite missa est» [‘Idźcie, ofiara spełniona’]”.

Ewangeliczna odwaga oznacza przede wszystkim mówienie prawdy w obliczu tych, którzy właśnie za słowa prawdy chcą cię spotwarzyć, uwięzić, zabić. Ale oznacza także miłość nieprzyjaciół. Taka miłość nie ma nic wspólnego ze zgniłymi kompromisami lub uleganiem wrogom w imię „pokoju”. Z ewangeliczną miłością idzie w parze jasne i mocne „non possumtus”. Prymas Wyszyński na przełomie 1953 i 1954 r. pisał: „Mam głębokie poczucie wyrządzonej mi przez Rząd krzywdy (…). Pomimo to nie czuję uczuć nieprzyjaznych do nikogo z tych ludzi. Nie umiałbym zrobić im najmniejszej nawet przykrości. (…) Do nikogo nie mam w sercu niechęci, nienawiści czy ducha odwetu”. A ks. Gurgacz w swoich „Refleksjach rekolekcyjnych” zapisał: „Spoglądam wstecz na ubiegłe 6 lat wojny. Nigdy jeszcze nie doznałem tylu przykrości ze strony bliźnich, co w te lata, i nigdy też bardziej ich nie kochałem. Zdaje mi się, że nie potrafiłbym nikogo nienawidzić”. Za wstawiennictwem błogosławionego prymasa Stefana Wyszyńskiego prośmy za kapłanów i wszystkich wiernych, by pośród doświadczanych słabości umieli być odważni… Na zewnątrz, a także wewnątrz Kościoła.

Idziemy nr 38 (829), 19 września 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 13,10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter