22 lipca
niedziela
Marii, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wśród nocy dnieje

Ocena: 0.5
1452

Zapowiedź wigilijnego blasku mamy już trzynastego grudnia, dla nas ważnej daty z powodu bolesnej rocznicy. Ale w kalendarzu mamy wtedy dzień św. Łucji, która szczególnie – co może nieco dziwić – czczona jest w dalekiej od masowej religijności Skandynawii. To znany tam dzień światła. Dzień, w którym jasność pokonuje ciemność. W którym dobro tryumfuje nad złem. Ważny także dlatego, że o tej porze roku światła tam jak na lekarstwo. Wschód słońca jest długo po ósmej, dzień kończy się nawet przed czternastą, a na dalekiej północy noc nawet się nie mija! To czas, kiedy także i u nas, w domach i na ulicach, mimo przedświątecznego zabiegania, więcej smutku, a może nawet i depresji, niż świątecznej radości. Nadzieja u wielu z nas, także z racji mało optymistycznej pogody, została zamknięta w szufladach. A przecież właśnie tak bardzo jest nam teraz niezbędna. I ona idzie, nadejdzie wraz z narodzinami tego, który nie wodą, jak św. Jan, a Duchem Świętym chrzcić będzie. Tego, który jest Wszechmogący.

Dzieło zbawienia dokonuje się w każdym z nas. Codziennie, szczególnie wtedy, gdy nadziei zewsząd brak. Możemy w tym dziele uczestniczyć albo nie. Wszystko zależy tylko od nas. Życie głębokie to niekoniecznie życie skomplikowane. Bo to skomplikowane jest często mocno pokiereszowane, naznaczone cierpieniem wynikającym często z nadmiernej i nieakceptowanej dziś wrażliwości, a przez to nie jest zawsze cierpieniem uszlachetniającym i oczyszczającym.

Świat jest skomplikowany. My, wchodząc do jego środka, też siłą rzeczy się komplikujemy. Ale właśnie cnotą roztropności jest dystans do wielu, jeśli nie większości, ludzkich spraw. Pokora, krytycyzm, a zarazem cierpliwość i chrześcijańskie miłosierdzie.

Adwent dał nam szanse na wyprostowanie swojego życia. Bo tak, jak św. Jan zaczął prostowanie ścieżek świata od siebie, tak tym bardziej my powinniśmy zacząć od siebie. Ktoś powie: który to już raz? I znów bez skutku…Tak, sam znam to uczucie. Ale czyż słabość może być przeszkodą w dziele zbawienia? Jeśli czujemy potrzebę nawrócenia, to chyba znaczy, że w każdej chwili możemy stać się apostołami Jezusa. Prostowanie ścieżek w praktyce, tak jak na budowie nowoczesnej autostrady, najpierw oznacza wielkie inwestycje. I wielki wysiłek. Kosztowny. Ale czyż nie warto go podjąć, aby, zamiast oddalać się od Boga, być uczestnikiem jego dzieła? Potrzebujemy pomocy, a może i czasem ratunku. I właśnie pomoc nadchodzi. Tylko znów tego nie przegapmy! Bo to znacznie ważniejsze niż piękna wspólna rodzinna wieczerza. Czego i Państwu, i sobie życzę!

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl

 

SALON DZIENNIKARSKI