17 grudnia
poniedziałek
Olimpii, Lazarza, Floriana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wołanie do sumień

Ocena: 0.5
1084

Apelujemy – do polityków, których wybraliśmy, aby naprawili Rzeczpospolitą – o zatrzymanie spirali wzajemnych pomówień. Piszą w liście otwartym publicyści: Bohdan Cywiński, Andrzej Nowak i Bronisław Wildstein. Trzech znanych komentatorów życia publicznego przypomina: „Niczyja godność osobista nie może być poniewierana. Jest też w Rzeczpospolitej hierarchia godności politycznej: tę najwyższą reprezentuje Prezydent – i to także jest największe zobowiązanie. Dla tych, którzy się do niego zwracają – i dla samego Prezydenta. W rozpoczętym właśnie roku obchodów wielkiego jubileuszu odzyskanej Niepodległości, wspominając doświadczenia II Rzeczpospolitej, prosimy o wsparcie tego apelu przez wszystkich, którzy chcą tworzyć Rzeczpospolitą kolejnego stulecia”.

Właściwie nic dodać, nic ująć – tylko się zgodzić. Bo z poziomem debaty publicznej jest coraz gorzej. Tylko czy główni adresaci apelu, po pierwsze, przeczytają go, a po drugie, wezmą do serca? Jeśli zgodzimy się, że ryba psuje się od głowy, to przemianę powinni zacząć właśnie politycy. Bo to oni w dużej mierze są architektami niebezpiecznych zmian. Mają wpływ na swój elektorat. Zmiana na górze mogłaby wymusić zmianę na dole. No właśnie, tylko czy oni tego naprawdę chcą? I czy potrafią?

Prawdziwych mężów stanu brak, a ci, którzy mieli lub mają taki potencjał, też potrafią się zapomnieć lub rozmienić na drobne. Pozostali są albo „teflonowi”, czyli bez właściwości i poglądów, albo po prostu minęli się z powołaniem. No bo jak inaczej określić polityków, którzy swoją parlamentarno-partyjną działalność mylą z biznesem – co i tak jest lepsze od zamiany działalności pro bono w działanie w ramach trzymającej władzę sekciarskiej grupy o charakterze przypominającym czasem osiedlowy gang wyrostków.

Kolejna liczna grupa to tzw. koniunkturaliści: mówią to, co akurat trzeba i co elektorat chciałby usłyszeć. Ale najgorszą i chyba zarazem najliczniejszą grupą są hipokryci. Są zarówno w szeregach koalicji, jak i opozycji oraz wśród komentatorów, którzy tak lubią pouczać. Za cel stawiają sobie oficjalnie walkę o prawa kobiet, ale kiedy nie ma kamer, traktują je jak panie z lupanaru. Chętnie pokazują się w kościele, ale w domowym zaciszu potrafią znęcać się nad własną żoną, a kochance oferują aborcję! Spora część tzw. opinii publicznej całkiem zręcznie jest gotowa to usprawiedliwić, krzycząc, że kiedy ukradnie coś polityk prawicy, to jest to próba wrobienia „przykładnego patrioty” – i odwrotnie: gdy zrobi to polityk lewicy, to jest to spisek i zamach na wolność słowa.

Profesor Andrzej Nowak radzi, by potraktować jako przestrogę los rządów sanacyjnych po śmierci Józefa Piłsudskiego. Ktoś inny powie, że politycy, czy szerzej: elity – są emanacją społeczeństwa, więc czego mamy wymagać? No to zacznijmy te zmiany od siebie samych. Tym bardziej, że trwa Adwent.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -