9 grudnia
poniedziałek
Wiesława Leokadii Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wojciech Bogaczyk (1958-2019)

Ocena: 0
1050

Ale nam, którzy byliśmy jego przyjaciółmi, trudno o nim mówić inaczej. Młodość mija szybko, więc szybko mija życie tych, którzy do końca pozostali młodzi. Wojtek był świetnym kolegą i kompanem, odważnym i wesołym człowiekiem. Jednak jego osobista fantazja i humor nie mogą przesłonić roli historycznej, o której przede wszystkim trzeba przypomnieć, gdy przychodzi smutny czas bilansu. A była to rola wyjątkowa.

Wojciech Bogaczyk odegrał wybitną rolę w niepodległościowym, antykomunistycznym ruchu studenckim na wszystkich jego etapach: w początkach przed Sierpniem ‘80, w ciągu szesnastu miesięcy legalnej działalności Niezależnego Zrzeszenia Studentów i potem w podziemiu, gdy stanął na czele NZS. Wojtek był piłsudczykiem, ale serio, romantyczne cele realizował konkretnymi środkami. Wolałby bardziej bezpośrednie niż opozycja polityczna, ale tak jak tamto pokolenie z początków XX w. wyciągnęło lekcję z powstania styczniowego, tak samo nasze pokolenie – z najazdów sowieckich na Węgry i Czechosłowację. A dla Wojtka niezależny ruch akademicki był tym, czym dla pokolenia legionowego socjalizm: „budowaliśmy NZS – mówił – jako organizację do zwalczania wpływów Związku Sowieckiego w Polsce i sowieckiej agentury, a nie do walki o to, aby akademiki były koedukacyjne”. Był przekonany o słuszności strategii opozycji, „wymuszaniu na władzy tego, żeby zaniechała czegoś bądź żeby coś zrobiła. (…) KOR – mówił – w zasadzie wygrał, bo doprowadził w 1977 r. do amnestii, zwolnienia robotników z Radomia i Ursusa. Ruch Obrony domagał się respektowania i opublikowania praw ratyfikowanych w Helsinkach. Zbierał pod tym podpisy. Też ostatecznie wygrał”. I wygrał NZS.

Dla Wojtka ruch studencki był formą walki o niepodległość, ale konkretne rezultaty jego walki były bezcenne dla świata akademickiego. Po 1980 r. już nigdy, mimo stanu wojennego, uczelnie (przynajmniej uniwersytety) nie były takie jak wcześniej. Nie tylko stały się ogniskami opozycji, ale poziom wolności intelektualnej, dostępność literatury i swoboda studiów pozostały nawet po delegalizacji NZS na poziomie o wiele wyższym niż w latach 70. Zachowały nawet część wywalczonej wcześniej autonomii. To było realne oparcie dla najmłodszego pokolenia inteligencji w tamtym czasie i konkretne przygotowanie niepodległości.

Wojtek wchodził w niepodległość ze swym wielkim wkładem w osiągnięcia studenckiej opozycji, ale w wolnej Polsce nie objął już urzędów publicznych. Odegrał ważną rolę w początkach Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i w naszym sukcesie wyborczym w 1991 r., co tak znacząco wpłynęło na charakter państwa potem. W ostatnim okresie życia był członkiem Prawicy Rzeczypospolitej. W życiu nie spotkało go wiele wdzięczności – choć na tak wiele zasługiwał. Tym większy dług mamy wobec niego wszyscy.

 

Idziemy nr 30 (719), 28 lipca 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 grudnia

Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, II tydzień Adwentu,
wspomnienie św. Jana Diego Cuauhtlatoatzin
lub wspomnienie św. Leokadii, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 35,1-10; Ps 85,9-14; Łk 5,17-26
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -