20 września
środa
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Woda nasza droga

Ocena: 0
548

Ustawa o prawie wodnym, której celem jest dostosowanie krajowych przepisów do prawa unijnego, została przyjęta przez parlament i podpisana przez prezydenta. Można powiedzieć: nareszcie, bo już i tak jesteśmy spóźnieni. Nie dotrzymaliśmy dwóch terminów wyznaczonych przez Komisję Europejską. A konsekwencje braku ustawy mogły być bardzo dotkliwe. Groziło to nałożeniem na Polskę kar przez KE i utratą ok. 3,5 mld euro z unijnych funduszy. Ale można też powiedzieć inaczej, co robi wielu komentatorów, że ustawa otwiera drogę do gigantycznych podwyżek cen za wodę i ścieki.

Nawet w sejmie, zanim dokument został przyjęty, poprzedziła go burzliwa dyskusja. Wielu posłów uważało, że teraz to przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne przy okazji ustawy będą chciały zarobić na mieszkańcach. Gdy opozycja grzmiała, że woda – szczególnie w Śląskiem – zdrożeje, koalicja rządowa zapewniała, że tak się nie stanie. W praktyce wszystko zależy od tego, jak wzrosną opłaty środowiskowe, które przedsiębiorstwa będą ponosić za czerpanie wód powierzchniowych, które po uzdatnieniu trafiają do naszych kranów. Jeśli nie wzrosną drastycznie, to zapewne nie będzie też wielkich podwyżek w detalu.

Skutki nowego prawa wodnego odczują również energetyka, sektor hodowli ryb oraz rolnictwo. W opłatach chodzi bowiem przede wszystkich o to, by zwracały się koszty wody i wodnych inwestycji.

Dziś stawki łączne za wodę plus odprowadzone ścieki wahają się od prawie 17 zł za metr sześcienny w Tarnowskich Górach do… 6,59 w Zamościu. Duże miasta są w środkowej części tabeli. Najwyższe stawki obowiązują w miejscowościach o rozproszonej zabudowie lub tam, gdzie przeszacowane inwestycje szczególnie mocno odbiły się na lokalnym budżecie.

Oczywiście wzrost kosztów wody odczujemy jakoś wszyscy, nawet ci, którzy się niezbyt często myją, za to dużo piją. Bo droższa woda to droższa produkcja całej żywności. A nawet prądu.

Nikt nie lubi i nie chce płacić wysokich podatków czy opłat za „coś”, czyli ukrytych podatków. W tym jednak przypadku uważam, że trzeba być za. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, choć problem złożony. Otóż my w Polsce wody nie szanujemy! U nas wskaźnik tzw. retencji wody jest bliski tego, jaki ma niemal pustynny Egipt! Nasze zasoby wodne są wbrew pozorom niskie. Nie potrafimy wody zatrzymać, nie zanieczyszczać ani oszczędzać! Europa nie należy do kontynentów, które mają wielkie problemy z wodą, natomiast Polska jest na przedostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o zasobność wody. Na jednego mieszkańca Polski przypada trzy razy mniej wody niż średnio w Europie.

Cena wody i odbioru ścieków to temat istotny dla budżetu domowego. Jej wzrost może budzić emocje. Ale czy bezawaryjny dostęp do czystej bieżącej wody nie jest bezcenny? A blisko 1,2 miliarda ludzi na świecie nie ma dostępu do czystej wody w ogóle. 


Idziemy nr 34 (620), 20 sierpnia 2017 r.
 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły