18 kwietnia
niedziela
Boguslawy, Apoloniusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wizja z koszmaru

Ocena: 5
512

Lewicowa europosłanka Sylwia Spurek znów znalazła się w centrum uwagi. Tym razem przedstawiła kompleksową propozycję zmian w sferze produkcji żywności. Owa „Piątka dla branży roślinnej” zakłada wprowadzenie zakazu reklamy mięsa, mleka i jaj, likwidację funduszy promocji tych produktów, powołanie funduszu promocji weganizmu, zajęcia „klimat i prawa zwierząt” już od przedszkola oraz zerowy VAT na zamienniki mięsa, mleka, jaj. Posłanka Spurek tak uzasadnia swoją propozycję: „Już dawno powinien być zakaz reklamy każdego produktu, który szkodzi zdrowiu ludzi, negatywnie wpływa na klimat, powoduje cierpienie zwierząt, narusza prawa człowieka. Mamy zakaz reklamy i promocji papierosów – czas na zakaz promowania mięsa, mleka, nabiału”. Nie dodała, że po zakazie promocji przyjdzie czas na zakaz konsumpcji, ale przecież nie możemy mieć w tej kwestii żadnych wątpliwości.

Jak zawsze przy tego rodzaju propozycjach trochę się pośmialiśmy, ale – co charakterystyczne – mniej niż zwykle. Bo już rozumiemy, że lewica po to zgłasza swoje skrajne, nawet ekstremalnie skrajne pomysły, by w końcu je wdrożyć. Czasem latami oswaja nas z jakimś pomysłem, ale niemal nigdy nie rezygnuje. Branża rolnicza tym razem potraktowała te wynurzenia poważnie. Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, zaprosił panią Spurek na rozmowę o produktach mleczarskich „przy szklance wspaniałego jogurtu”. Jak przekonywał, „krowy nie cierpią, że pozyskuje się od nich mleko, bo jest to zgodne z naturą, cierpiałyby, gdyby co najmniej dwa razy dziennie nie były dojone”. Autorka propozycji odpowiedziała, że woli szklankę mleka roślinnego, i zgodziła się na rozmowę „o cierpieniu zwierząt, środowisku, o tym, co stoi za szklanką tzw. normalnego mleka”. Z kolei lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz całą sprawę skomentował następująco: „Sylwia Spurek postuluje zakaz reklamy i promocji mięsa, jajek i mleka – najlepszych towarów eksportowych polskiej żywności, marki znanej na całym świecie. To jakiś ponury żart? Co następne, delegalizacja schabowego i kontrole naszych talerzy?”. Tak, panie prezesie, dokładnie tak. Lewicowa rewolucja, którą nakręca przecież cała opozycja, będzie miała i takie skutki. Ucierpią nie tylko abortowane dzieci, ale i przemysł spożywczy. Bo taki świat, który szkicuje pani Spurek, jest możliwy, ale to już nie będzie nasz świat. Finałem lewicowego marzenia jest przecież planeta Ziemia, na której nie będzie już wielu ludzi – istot, które w perspektywie lewicy jedynie przeszkadzają, wycinając lasy, trując środowisko, produkując dwutlenek węgla, rodząc dzieci – a więc kolejne pokolenia szkodników.

Pani Spurek tego wszystkiego oczywiście sama nie wymyśla, to są działania zaplanowane na poziomie globalnym, realizowane z dużą konsekwencją. Jeśli więc Bill Gates, założyciel Microsoftu i jeden z oficjalnych ideologów lewicowej rewolucji, twierdzi, że „wszystkie zamożne państwa powinny przejść na syntetyczną wołowinę”, to możemy się spodziewać, że lada moment pomysł ten stanie się postulatem politycznym, za którym pójdą projekty ustaw, regulacji, rozporządzeń. „Można przyzwyczaić się do różnicy w smaku, a mówi się, że z czasem będzie ona smakować jeszcze lepiej” – zachęca Gates. Cóż, mimo wszystko brzmi to mało apetycznie, a nawet odrażająco. Doganiają nas wyobrażenia z filmów science fiction, i to tych straszniejszych, bliskich horrorom.

Walka z mięsem uzasadniana jest oczywiście troską o przyszłość naszej planety. „Hodowla bydła odpowiada za 18 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych” – przekonuje pani Spurek. Może byśmy uwierzyli, że to o to chodzi, gdyby nie jej wrogość wobec każdego mięsa, także tego mniej klimatycznie szkodliwego. W każdym razie „walka z ociepleniem klimatu” okazała się jednym z genialniejszych, wyjątkowo użytecznych pomysłów lewicy. Rzekome ocieplenie jest właściwie tezą nieobalalną – np. rzekomo potwierdzają ją zarówno wyjątkowo łagodne, jak i wyjątkowo srogie zimy. A ponieważ klimat faluje od początku istnienia Ziemi, to zawsze będzie czym straszyć przeciętnych zjadaczy chleba (warto przypomnieć, że w latach 70. straszono globalną epoką lodowcową). Na naukowców i ich rozstrzygający autorytet nie możemy już liczyć; w tym środowisku obowiązuje obecnie większa dyscyplina światopoglądowa niż na moskiewskich uniwersytetach w czasach stalinizmu. Kto ma wątpliwości, wylatuje na bruk z wilczym biletem. Jeśli ma być groźnie, musi być pełna jednomyślność. I tak oto rosną pokolenia przerażone wizją końca świata za dekadę czy dwie. Wizją, którą stworzono wyłącznie w celach manipulacyjnych. Wizją, która ma uzasadnić zburzenie starego świata i budowę nowego. Jak z marzeń – albo jak z koszmaru.

Idziemy nr 09 (800), 24 lutego 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 18 kwietnia

III Niedziela Wielkanocna
Sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 24,35-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Gdzie szukasz Jezusa? (komentarz "Idziemy")

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter