20 września
czwartek
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Więcej niż awans

Ocena: 0.5
899

Mijają kolejne dni, a tajemnica zmiany premiera pozostaje nierozwiązana. Dlaczego kierownictwo PiS zdecydowało się na zdymisjonowanie Beaty Szydło i zastąpienie jej Mateuszem Morawieckim? Oficjalnie i nieoficjalnie krąży wiele teorii i analiz. Za najpoważniejszą uchodzi ta związana z sytuacją międzynarodową Polski. Rosną bowiem obawy, że groźby słowne i pozbawione konsekwencji rezolucje zostaną zastąpione konkretami, zwłaszcza w obszarze finansowym. Nie brakuje także obaw, że unijny wymiar sprawiedliwości podważy legitymizację zreformowanych polskich sądów, co groziłoby katastrofą na pełną skalę. W tej sytuacji Jarosław Kaczyński mógł zdecydować się albo na wstrzymanie kluczowych reform, czego bardzo nie chciał, albo na taki ruch personalny, który da szansę na powstrzymanie ataku albo przynajmniej jego osłabienie. Morawiecki – technokrata, bankowiec – z pewnością jest taką szansą.

Z drugiej jednak strony dziś widać, że Morawiecki był szykowany na szefa rządu od dość dawna. Jego środowisko stale poszerzało swoje wpływy polityczne, biznesowe i medialne. Czyniło to dość ostentacyjnie i niejako wbrew podstawowej regule PiS, „od zawsze” nakazującej utrzymanie równowagi pomiędzy frakcjami. Posłowie Kukiz ’15 już kilka miesięcy temu słyszeli, że warto dołączyć do koła Kornela Morawieckiego, ponieważ wkrótce będzie to ważna część zaplecza rządu. Z kolei w sferze gospodarczej z rządu konsekwentnie i raczej nieprzypadkowo odchodzili ludzie reprezentujący inne kręgi (np. Paweł Szałamacha). W tym ujęciu awans Morawieckiego jest czymś więcej niż zmianą szefa Rady Ministrów; jest poważną rekonfiguracją całego obozu i jednoczesnym zwrotem ku centrum. Nawet nie w sensie politycznym czy wyborczym, ale językowym, biograficznym, środowiskowym. Można odnieść wrażenie, że Jarosław Kaczyński uznał, że obóz w obecnym kształcie, doskonale sprawdzający się w opozycji, nie udźwignie długoterminowo odpowiedzialności za kraj, nie zapewni udanej modernizacji. Dlatego – to ciąg dalszy możliwego wnioskowania – niezbędne są daleko idące zmiany, a nawet kooptacja części obozu III RP.

Przy okazji warto odnotować, że wiele środowisk obozu rządzącego dążyło do zmiany premiera, ale z myślą o objęciu fotela w gabinecie przy Alejach Ujazdowskich przez Jarosława Kaczyńskiego. Udało im się osiągnąć cel pierwszy, to znaczy podważenie pozycji premier Szydło, także za pomocą nie zawsze najbardziej eleganckich metod, ale już nie cel główny. Nie można jednak wykluczyć, że lider PiS wejdzie do gry, gdyby Morawiecki napotkał na duże przeszkody. Ważne będą sondaże, i to nawet nie te stricte partyjne, ale te opisujące poziom zmotywowania wyborców.

Na dzień dobry Mateusz Morawiecki został przyjęty przez prawicowych wyborców oraz PiS-owskie kadry relatywnie chłodno. To jednak minie, bo pojawią się nowe osie sporu, nowe konflikty – i prawica będzie stała za swoim szefem rządu. Następca Beaty Szydło cieszy się także jednoznacznym wsparciem Jarosława Kaczyńskiego, który tę kandydaturę przeforsował niemal samotnie, wbrew intencjom nawet najbliższych współpracowników. Czy jednak w relacji nowego szefa rządu z wyborcami pojawi się owo charakterystyczne, ciepłe uczucie, które łączyło Beatę Szydło z Polakami? Ów żar, owo zauroczenie, które sprawiały, że tak wielu naszych rodaków poczuło się w Polsce naprawdę u siebie? Dziś trudno ocenić. Mimo bezdyskusyjnie antykomunistycznych korzeni, Morawiecki jest człowiekiem z innego świata. Będzie mu trudno, ale to człowiek, który umie ciężko nad sobą pracować, a jego drużyna należy do najbardziej zgranych, gdy zaś trzeba – najtwardszych, jakie widziałem w swoim dziennikarskim życiu. Nie znaczy to, że nie popełniają błędów. Obecnie np. niezwykle intensywnie eksploatują retorykę patriotyczną, co paradoksalnie wywołuje wrażenie nachalności i sztuczności. Umiejętności z zakresu biznesowego PR nie zawsze sprawdzają się w polityce, gdzie ogromną rolę odgrywają wyczucie, intuicja, empatia.

Wiele zależy od składu nowego rządu, który poznamy dopiero w styczniu. Czy Jarosław Kaczyński – bo to on podejmie najważniejsze decyzje – zdecyduje się na otoczenie Morawieckiego ludźmi z innych środowisk prawicy, czy też da mu wyjątkową swobodę? Wówczas zarysuje nam się odpowiedź na pytanie najważniejsze: czy to kolejny manewr, czy też coś znacznie poważniejszego.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI