7 grudnia
sobota
Marcina, Ambrożego, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wiara a bezinteresowność

Ocena: 0
1034

Pewien znajomy z internetu podzielił się ze mną refleksją na temat bezinteresowności. Skłoniła go do niej rozmowa z koleżanką ateistką, która utrzymywała, że „chrześcijańskie czynienie dobra jest mniej bezinteresowne niż ateistyczne”. To znany, ale wciąż powracający „argument”. Chodzi o to, że wierzący w Boga, czyniąc dobro, spodziewa się nagrody wiecznej, ateista natomiast żadnej nagrody po śmierci nie oczekuje, a zatem jest bardziej bezinteresowny.

Zacząłem zastanawiać się nad moimi czynami oraz ich motywacjami… Doszedłem do wniosku, że świadomość, iż coś jest grzechem, powstrzymuje mnie w jakimś stopniu przed popełnieniem złego czynu, ale nie pamiętam, aby kiedykolwiek przy czynieniu dobra towarzyszyła mi myśl, że oto mam zasługę, która pomoże mi dostać się do nieba. Jeśli już, to liczyłem na jakąś całkowicie doczesną gratyfikację: pochwałę, wdzięczność, samozadowolenie. No, ale od tego rodzaju ziemskich motywacji nie są wolne także osoby niewierzące w życie wieczne. Dzięki Bogu, nie jest mi obce podejmowanie dobrych czynów tylko dlatego, że dobro warto czynić dla niego samego. Poza tym słuszna i logiczna wydaje mi się ewangeliczna złota zasada postępowania: „Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie” (Mt 7,12).

A jak jest obecny Bóg, jeśli jest obecny, w pełnieniu przeze mnie dobrych czynów? Po pierwsze, często się modlę o łaskę uczynienia jakiegoś konkretnego dobra. Wiem, że sam z siebie jestem leniwy i wygodnicki, a ponadto brakuje mi umiejętności, by takie czy inne dobro zrealizować. Nieraz doświadczyłem prawdy słów Jezusa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5). To znaczy nic, co miałoby rzeczywistą wartość. Nie chodzi bowiem o jakiekolwiek czyny, ale o takie, o których tak mówi św. Paweł: „Jesteśmy (…) stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2,10). Po drugie, staram się okazać Bogu wdzięczność za to, że udało mi się coś dobrego zrobić. Tak! W życiu wiary nie chodzi o czekanie na „cukierek” w nagrodę, ale o wdzięczność Bogu. Inna sprawa, że pewno bywałem niewdzięczny i pyszałkowaty.

Nie brak ateistów, którzy są uczciwymi, rzetelnymi, dobrymi ludźmi. Choć z drugiej strony jestem przekonany, że ateistyczny światopogląd na dłuższą metę przynosi zło, a nie dobro. Dowodzą tego różnego rodzaju ateistyczne ideologie minionego i obecnego wieku. Przypominają mi się tutaj słowa z Listu do Rzymian: „Nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych, stali się głupimi” (1,21-22). Nie widzę powodu, aby ateista chełpił się swoją bezinteresownością. Problemem jest natomiast to, że nie jest wdzięczny Stwórcy i Zbawicielowi. Wszak bezinteresowność wcale nie polega na pyszałkowatym przekonaniu, że nic Bogu nie zawdzięczam i niczego od Boga nie oczekuję.

Na kartach Biblii spotykamy się z kategorią nagrody za dobre czyny i kary za czyny złe. I nie chodzi tu o żadną interesowność, ale o poczucie elementarnej sprawiedliwości. Co więcej, widzimy psalmistów skarżących się: Boże! Dlaczego nieprawy triumfuje, a sprawiedliwy jest prześladowany?! W Księdze Malachiasza czytamy nawet: „Mówiliście: Daremny to trud służyć Bogu! Bo jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego (…). A teraz raczej zuchwałych nazywajmy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni” (3,14-15). Dziś też niektórzy mogliby zapytać: Co ja mam z bycia dobrym, skoro różnym cwaniaczkom i szujom wiedzie się lepiej? Ustawią się w każdym systemie, robią kasę i jeszcze uchodzą za autorytety moralne. A jednak są ludzie, którzy po prostu chcą się zachować, jak trzeba…

Zauważmy na koniec, że w chrześcijaństwie dobro nie jest abstrakcją. Dobry jest Bóg. I wszelkie dobro pochodzi od niego. A zatem doświadczenie dobra to w gruncie rzeczy doświadczenie relacji – z Bogiem i z ludźmi. Ateiści zarzucający wierzącym brak bezinteresowności mylą relację z interesem. To tak, jakby krytykować miłość matki do dziecka, że nie jest ona bezinteresowna, bo to jej dziecko, a zatem ma interes w tym, by świadczyć dziecku dobro.

 

Idziemy nr 42 (731), 20 października 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".
Dziś w Kościele:
+ czwartek, I tydzień Adwentu, wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 30,19-21.23-26; Ps 147,1-6; Mt 9,35-10,1.5.6-8
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -