20 czerwca
środa
Diny, Bogny, Florentyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Węgierski wybór

Ocena: 0
1111

Viktor Orbán pewnie wygrał wybory. W ten sposób Węgrzy dołączyli do głosów Austriaków i Włochów, domagających się zmian w Europie. Wybierali bowiem bardzo świadomie, a ich decyzja ma oczywisty wymiar europejski: tożsamość albo imigracjonizm, cywilizacja chrześcijańska albo dekadencja. Orbán nie szukał tematów zastępczych i nie wstydził się zasad, których broni. W tych wyborach liberalna opozycja nie zdobyła nawet 1/3 głosów.

Co będzie dalej? Z pewnością obecne kierownictwo Unii Europejskiej będzie miało problem z zaakceptowaniem węgierskiego wyboru, Węgier takich, jakie są. Możliwość współpracy państw o różnych nastawieniach społecznych zależy od dwóch kwestii: po pierwsze – poczucia geopolitycznej wspólnoty losu, niezależnej od różnic politycznych, po drugie – zwykłej tolerancji (której nie należy mylić z liberalizmem). Sprawa jest otwarta i wcale niełatwa. O solidarności geopolitycznej trudno mówić, czego miarą może być nie tylko wieloletnia obojętność naszych zachodnioeuropejskich partnerów wobec śledztwa smoleńskiego, ale choćby to, że po niedawnym zamachu na Siergieja Skripala brytyjska pani premier, wyliczając liczne przypadki agresywnych zachowań Rosji wobec państw Zachodu, ani słowem nie wspomniała o przetrzymywaniu wraku tupolewa, w którym zginął prezydent Rzeczypospolitej i elita naszego państwa. A przecież Wielka Brytania to najbardziej atlantyckie spośród państw Europy, a rządzący konserwatyści to najbliższy zagraniczny partner PiS-u.

Z tolerancją jest jeszcze gorzej. Kierownictwo UE prowadzi ideologiczną wojnę przeciw suwerenności państw i  cywilizacji chrześcijańskiej. Tę postawę najlepiej streszcza zaliczenie tzw. aborcji do „praw człowieka” przez  Parlament Europejski oraz formuła Fransa Timmermansa: „Linia dzieląca dumny patriotyzm od strasznego nacjonalizmu jest cienka”. W Brukseli atakowano nie tylko polskie władze, ale polskie społeczeństwo, bo taki charakter miały ataki na obie społeczne inicjatywy ustawodawcze o ochronie życia albo Marsz Niepodległości. Z pewnością więc akceptacja trwałych zmian społecznych na Węgrzech nie przyjdzie unijnym władzom łatwo. Ale nasza determinacja może im w tym pomóc.

Trudno się również dziwić, że świat nie ma zrozumienia dla tradycji i interesów niepodległej Polski i innych narodów Europy Środkowej, skoro w naszym kraju stosunek do tych zasad bywa – powiedzmy – dziwny. „Gazeta Wyborcza” opublikowała właśnie wielki tekst w obronie pamięci Róży Luksemburg. Z głębokim zrozumieniem pisze o jej sporach  z „socjalpatriotami” i przekonaniu o „irracjonalizmie” polskich dążeń niepodległościowych; Luksemburg uważała bowiem niepodległość Polski za postulat ekonomicznie absurdalny. W jednym „Gazecie Wyborczej” trzeba przyznać rację: Róża Luksemburg to naprawdę świetna patronka dla postnarodowej Europy. Im mocniej przejmiemy się jej ideami, tym łatwiej będzie odprawić w przeszłość suwerenne władze naszych narodów.

Idziemy nr 15 (653), 15 kwietnia 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły