24 września
czwartek
Gerarda, Ruperta, Tomiry
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Warszawa-Szczecin

Ocena: 0
791

Gdy w marcu 2007 roku Muzeum Narodowe w Szczecinie przejmowało w depozyt „Wielki Łuk” Bernahrda Heiligera (1915-95), szczecinianina i jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy powojennych Niemiec, mówiłem na uroczystości (w której braliśmy udział z Norbertem Lammertem, przewodniczącym Bundestagu), że rzeźba to może symbolizować łuk, który zatoczyła historia tego miasta i otaczającej go ziemi. Najpierw polsko-pomorska, potem gryficko-pomorska, niemiecko-brandenburska (a okresowo nawet szwedzka) i w końcu znowu polska. Wszystkie te warstwy, wraz z kontekstem pogranicza i przejściowego obszaru geopolitycznego, tworzą tożsamość i dzieje Pomorza Szczecińskiego.

Dziś Szczecin to najbardziej kresowe, bo położone już za Odrą, miasto zachodniej Polski. Jego współczesna historia to powrót z emigracji premiera Mikołajczyka, strajki w 1970 i 1980 roku, więc również Porozumienia Szczecińskie, wieloletnie rządy biskupie bp. Kazimierza Majdańskiego, jego praca nad polskim zakorzenieniem tej ziemi i walka o prawa rodziny, a także – kontynuujące jego dzieło, największe w Polsce, regionalne Marsze Życia. Nieprzypadkowo to w Szczecinie prawie ćwierć wieku temu św. Jan Paweł II wygłaszał prorocze kazanie przeciw niszczeniu kultury życia rodzinnego:

„Rodzina, która, jest pierwszą szkołą cnót społecznych, potrzebnych wszelkim społeczeństwom jest dziś bardzo zagrożona (…) od zewnątrz i wewnątrz. I trzeba, by o tym zagrożeniu, o własnym losie mówili, pisali, wypowiadali się przez filmy czy środki przekazu społecznego nie tylko ci, którzy – jak twierdzą – «mają prawo do życia, do szczęścia i samorealizacji», ale także ofiary tego obwarowanego prawami egoizmu. Trzeba, by mówiły o tym zdradzone, opuszczone i porzucone żony, by mówili porzuceni mężowie. By mówiły o tym pozbawione prawdziwej miłości, ranione u początku życia w swej osobowości i skazane na duchowe kalectwo dzieci, dzieci oddawane ustawowo instytucjom zastępczym – ale... jaki dom dziecka może zastąpić prawdziwą rodzinę? Trzeba upowszechnić głos ofiar – ofiar egoizmu i «mody»; permisywizmu i relatywizmu moralnego; ofiar trudności materialnych, bytowych i mieszkaniowych. «Dlatego też Kościół – słowami adhortacji Familiaris consortio – otwarcie i z mocą broni praw rodziny przed niedopuszczalnymi uzurpacjami ze strony społeczeństwa i instytucji państwowych»”.

Odbiór, jaki kazanie to znalazło w Polsce wtedy i później, świadczy, że dobrze zagospodarowaliśmy tę ziemię, że przejmując nad nią (najpierw nominalną, potem realną) suwerenność – zapewniliśmy na niej panowanie cywilizacji. A to stanowi obowiązek i potwierdzenie praw każdego narodu.

Wspominam to wszystko, bo właśnie w Warszawie, pod Kordegardą (Krakowskie Przedmieście 15) rozpoczęła się przygotowana przez Piotra Semkę wystawa na temat 75-lecia powrotu Szczecina do Polski. Warto zobaczyć ten kawałek historii, tak ważnej, a tak nieobecnej, bo deformowanej, do tej pory. Miłość do Kresów jest miarą narodowej solidarności.

Idziemy nr 36 (776), 06 września 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 września

Czwartek, XXV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Koh 1,2-11; Ps 90,3-6.12-14 i 17; Łk 9,7-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


 

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter