17 stycznia
poniedziałek
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Warszawa-Budapeszt

Ocena: 3.93333
991

Po moim artykule „Nadzieja dla Europy”, w którym opowiedziałem o konferencji w Máriapócs, upamiętniającej pielgrzymkę św. Jana Pawła II do tego węgierskiego sanktuarium, otrzymałem interesujące uwagi Czytelników. Pan Igor Dzięgielewski napisał mi, że „od Węgrów możemy się uczyć na przykład tolerancji ekumenicznej, bo w Polsce prawica i centroprawica ewangelików traktuje jak wierzących drugiej kategorii, o prawosławnych nie wspominając”. Nie wydaje mi się, by opinia ta w pełni odpowiadała rzeczywistości. Mieliśmy w Polsce ewangelickiego premiera (którego popierałem), sam wyprawiałem w drogę prawosławnego ambasadora. Nie sądzę, żeby katolickiej Polsce nie dostawało solidarności narodowej.

Inna rzecz to potoczne wyobrażenia o Kościele, które zilustruję pewną historią. Zaszedłem kiedyś do kościółka na Wspólnej, gdzie zbierała się wówczas wspólnota ormiańskokatolicka. Parę dni wcześniej ich duszpasterz pochwalił mi się kurtyną liturgiczną, którą zawiesił, a która potrzebna jest do odprawiania Mszy ormiańskiej. Wchodzę do kaplicy, w kruchcie dwie starsze panie. „Smutne, prawda?”. „Co?” – pytam. „Przecież to inne wyznanie”. „Nie inne wyznanie – odpowiadam – tylko inny obrządek. To tacy sami katolicy jak my, nawet starsi, bo się ochrzcili przeszło sześćset lat wcześniej”. „Nie, to inna religia”. „Jak inna, skoro odmawiamy to samo Credo i wspólnie modlimy się za papieża” – tłumaczę, ale jak widzę, nie robi to żadnego wrażenia. Takie opinie jednak to nie kwestia świadomości narodowej czy przekonań politycznych. Raczej „swojskiej” redukcji katolicyzmu, niedostatków kultury i solidarności katolickiej właśnie, począwszy od zbyt słabego zainteresowania życiem całego Kościoła.

Filip Memches napisał mi natomiast, że „Węgrzy inaczej niż my widzą Wschód”. Rzecz ma dwa wymiary: kulturalny i geopolityczny. Węgrzy do dziś pamiętają, że przyszli na Nizinę Panońską ze wschodu. Wspominają Etelköz, swoją wcześniejszą ojczyznę na stepach czarnomorskich, zanim przeprowadzili Zajęcie Ojczyzny (Honfoglalás), którą zamieszkują do dziś. I wiedzą, że jeszcze wcześniej ich przodkowie żyli na Uralu. Stąd zainteresowanie ideami panturanizmu, krajami Wschodu. W niczym to nie zmniejsza ich chrześcijańskiej dumy „z tego, że nasz król, Święty Stefan, tysiąc lat temu osadził państwo węgierskie na solidnych fundamentach i uczynił naszą ojczyznę częścią chrześcijańskiej Europy”, jak głosi węgierska konstytucja.

Druga rzecz to geopolityka. Viktor Orbán zaczynał rządy od przeciwdziałania rosyjskim wpływom na Węgrzech, znacjonalizował koncern MOL, sprzedany przez lewicę Rosjanom, wezwał, co powtarza do dziś, do budowania solidarności środkowoeuropejskiej poprzez współpracę Warszawy i Budapesztu. Jeśli potem szukał gospodarczej alternatywy na Wschodzie, to tylko dlatego, że władze Unii Europejskiej i USA za prezydentury Obamy po prostu chciały Węgry izolować. Orbán pokazał, że nie pozwoli sobie grać na nosie. Nie zmieniło to w ogóle pozycji Węgier w Przymierzu Atlantyckim, a tym bardziej postawy wobec państw Europy Środkowej.

Idziemy nr 47 (838), 21 listopada 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 stycznia

Poniedziałek, II Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Antoniego, opata
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mk 2,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter