22 lutego
czwartek
Marty, Malgorzaty, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W obliczu zmiany

Ocena: 0
894

Im bardziej zapadamy się w senny listopad, tym ciekawiej w polityce. Przede wszystkim jest porozumienie w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości. Z tego, co wiemy, to prezydent ustąpił Prawu i Sprawiedliwości w kluczowym wątku reformy Krajowej Rady Sądownictwa. Spośród 15 sędziów wybieranych przez sejm dziewięciu wskaże PiS, a sześciu opozycja. To propozycja, którą wysłannicy Jarosława Kaczyńskiego zgłosili już kilka tygodni temu i która wówczas została uznana przez Pałac Prezydencki za zbyt skromną. Teraz mamy nagły zwrot, i to po serii wywiadów, w których Andrzej Duda raczej zaostrzył swoje stanowisko, niż je łagodził.

Jest w tej zaskakującej wolcie prezydenta jakaś tajemnica. Niewykluczone, że można ją wiązać z zapowiedzianą rekonstrukcją rządu. Andrzej Duda zgłaszał konkretne postulaty; nie jest tajemnicą, że chciałby zmiany w kilku ministerstwach, z którymi na co dzień musi współpracować. W takim ujęciu porozumienie w sprawie sądów byłoby elementem większej całości, obejmującej całokształt spraw państwowych. Sugerowałoby również zmianę pani premier, której głowa państwa jest raczej przychylna. Szefem rządu miałby zostać oczywiście Jarosław Kaczyński. Ten plan zakładał, że polityką zagraniczną zająłby się wówczas prezydent, a szef jego gabinetu Krzysztof Szczerski objąłby tekę ministra spraw zagranicznych.

O możliwej zmianie szefa rządu rozmawia cały świat polityczny. Nie jest to wymysł dziennikarzy, politycy PiS roznoszą wieści o „decyzji, która już zapadła”, od wielu tygodni. Sprawę omawiano również podczas posiedzenia władz Zjednoczonej Prawicy, gdzie większość uczestników miała opowiedzieć się za tego typu korektą. Kropki nad „i” jednak nie postawiono, wszystko pozostaje więc w stanie niewyraźnego zawieszenia, choć pewne procesy zostały wyraźnie uruchomione. Wprawne oko zauważy pojawienie się podejrzanych sondaży, w których nagle gwałtownie spada poparcie dla pani premier, czy korektę tonu niektórych mediów. Nie oznacza to, że do zmiany na pewno dojdzie, ale że jest ona możliwa, a nawet prawdopodobna.

Jaki byłby sens takiej zmiany? Po co pozbywać się popularnej pani premier, która winduje notowania i rządu, i partii? Polityka jest zdradliwa, bo właśnie wysokie sondaże są argumentem za zmianą, pod hasłem: jeśli nie teraz, to kiedy? Objęcie steru bezpośrednio przez Kaczyńskiego miałoby pozwolić na przerwanie dryfu, w którym – według krytyków w obozie władzy – znajduje się rząd. „Jeśli chcemy zbudować Centralny Port Lotniczy i tego typu wielkie przedsięwzięcia, coś trzeba zmienić” – można usłyszeć od dobrze poinformowanych osób. Rząd rzekomo nie rządzi, a jedynie administruje, nie będąc już w stanie tworzyć nowych projektów czy wskazywać atrakcyjnych celów. Nowy premier – niekwestionowany przywódca – miałby też ukrócić ciche i głośne wojny pomiędzy ministrami, które sprawiają, że załatwienie nawet drobnej sprawy bywa drogą przez mękę.

Nie są to argumenty puste. Problem w tym, że taki scenariusz był do przewidzenia od początku; silni ministrowie, uważający się za partnerów politycznych Kaczyńskiego, obchodzą z daleka panią premier, załatwiając kluczowe sprawy z prezesem PiS. Robią to jednak także dlatego, że mają przyzwolenie na takie działanie. Wiele w tej sferze można by naprawić, nie przebudowując całej konstrukcji, np. dodając silnego wicepremiera-koordynatora. W kierownictwie PiS panuje jednak przekonanie, że to niewiele by pomogło, że tylko premier Kaczyński realnie pchnąłby sprawy do przodu.

Być może tak jest, ale warto tę decyzję starannie przemyśleć. O tym, ile Beata Szydło daje dobrej zmianie, dowiemy się, gdy jej zabraknie. Nie chodzi tylko o tzw. wizerunek, ale również o poczucie bezpieczeństwa i stabilności „zwykłych rodaków”, którzy polityką na co dzień się nie interesują. Dobre sondaże prawicy nie są dane raz na zawsze, o czym bardzo łatwo zapomnieć. Wreszcie, jeśli nie ma innego wyjścia, sprawę rekonstrukcji trzeba załatwić możliwie szybko, albo w jedną, albo w drugą stronę. Przeciąganie tematu już skutkuje lekkimi spadkami notowań PiS, i proces ten może się pogłębiać. Prawica zajmująca się sama sobą na pewno przegra.

Idziemy nr 47 (633), 19 listopada 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły