12 grudnia
wtorek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ustawy antyseksowe

Ocena: 4.73333
671

W „Gazecie Wyborczej” opublikowano rozmowę z Joanną Keszką – „ekspertką od kobiecej seksualności”, która od lat prowadzi spotkania omawiające seks z kobiecej perspektyw. Niedługo spotkania te mają być finansowane z pieniędzy samorządowych.

Z wywiadu dowiadujemy się, że tak złego klimatu wokół seksu, jak jest w Polsce dziś, nie było nigdy: sejm w kółko o tym, jak kobietom go zohydzić, a tym samym podporządkować je mężczyznom. „Polski wzorzec seksualności jest taki: uprawiać seks tylko z mężem z sakramentalnego związku, bez specjalnego doszukiwania się przyjemności dla siebie, za to w pełnej gotowości do zajścia w ciążę, bez względu na to, czy chce się kolejnego dziecka, czy nie.”

Czy jakaś ustawa zabrania seksu z niesakramentalnym mężem? Które z ustanowionych ostatnio przez sejm praw zabrania satysfakcji z seksu? Czy dostarczyć jej może gwarancja aborcji i środków wczesnoporonnych – na co sejm nie chce dać zgody? Sejmowe dyskusje o tych ostatnich zakwalifikowałabym jednak do dyskusji na temat zdrowia i życia, a nie do fantazji erotycznych Polek.

Joanna Keszka od uciśnionych seksualnie Polek płynnie przechodzi do definicji prawdziwej przyjaciółki: to ta, która zaprowadzi na aborcję, pożyczy pieniądze na zabieg i wspólnie z ofiarą męskiej dominacji oczekiwać będzie na pukanie policji. „Straszne” – konkluduje, nawiązując do projektu ustawy karzącego kobiety za aborcję – nota bene obywatelskiego, nie rządowego, i w dodatku od dawna nieaktualnego.

Rozmówczyni „Wyborczej” ma też pretensje, że Kościół poucza kobiety. Kościół tymczasem daje drogowskazy, ale nie samym kobietom, tylko parom– bo do seksu trzeba dwojga, co najwyraźniej trudno zrozumieć „nieustraszonej testerce wibratorów”, jak jest podpisana Joanna Keszka pod wywiadem.

Na koniec rozmowy wreszcie wrzód pęka: oto państwo przekupuje kobiety do posłuszeństwa (!) i bycia porządną (!) bonusem w postaci 500+. Tak, tak, w naszym kraju na każdym kroku zmusza się kobiety do robienia tego, na co ochotę mają inni: mąż, dzieci, pracodawca, ksiądz. A przecież szczęście dać jej może tylko pójście za swoimi pragnieniami: jeśli pragnie skoku w bok – proszę bardzo, nie chce ciąży – ma prawo temu „zaradzić”. Wątek robienia tego, czego oczekują ode mnie: dzieci, na które sama się zdecydowałam, mąż, którego sama wybrałam, czy pracodawca, który ma prawo ode mnie oczekiwać, przemilczę.

To nie ksiądz oczekuje ode mnie wierności, ale mąż i dzieci. W świadomości pań seksekspertek dobry katolicki seks to tylko po ciemku i pod kołderką, byle męża zadowolić. A satysfakcją żony ma być wyłącznie kolejna ciąża. Wystarczy – bez uprzedzeń – poczytać o. Knotza czy „naszego” ks. Kruszewskiego, by zobaczyć, ile tam nastawienia na zaspokojenie potrzeb obu stron.

Przywalanie księżom za niepowodzenia seksualne Polek to jak oskarżanie listonosza za treść listu, który doręczył. Ewangelia mówi o szacunku do Boga i bliźniego. Jeśli „prawa” aborcyjne, antykoncepcyjne czy inne postulaty feministek się w tym nie mieszczą, to tym gorzej dla feministek, nie dla Ewangelii. To nie tak, że wiara zabrania Polkom satysfakcji seksualnej. Ale wiara stawia wymagania.

W seksie dają siebie dwie strony – jak w miłości. Nieprzypadkowo zestawiam te dwie sfery. Najlepszy seks to ten z bliską osobą, która daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nie ma uczucia, to jest jedynie zaspokajanie popędu. Jeśli więc tylko powieje egoizmem – czy to ze strony mężczyzny, czy kobiety – w końcu przestanie grać: i w seksie, i w miłości. I żadna ustawa ani „księżowski zakaz” nie mają na to wpływu.

Idziemy nr 39 (625), 24 września 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły