18 sierpnia
piątek
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Totalna psychoza

Ocena: 0
368

Według lutowego sondażu CBOS, Prawo i Sprawiedliwość cieszy się rekordowym poparciem sięgającym 40 proc. Platformę Obywatelską popiera 17 proc. badanych, Nowoczesną 9 proc., a Ruch Kukiza 8 proc. Do sejmu weszłoby jeszcze SLD.

Taki jest krajobraz polityczny kilka tygodni po grudniowym przesileniu. Hasło „opozycji totalnej”, rzucone bardzo świadomie przez Grzegorza Schetynę, a wprowadzane w życie także przez Ryszarda Petru, wydaje się jedynie wzmacniać obóz rządzący. Gromkie lamenty nad rzekomym upadkiem demokracji i nadciągającym autorytaryzmem większość Polaków puszcza mimo uszu. Są one po prostu tak dalekie od codziennego doświadczenia każdego z nas, tak bardzo ideologiczne, że mogłyby chwycić wyłączenie w czasie sytuacji rewolucyjnej. A sytuacja nie jest dziś szczególnie wybuchowa – płace rosną, bezrobocie spada, działa 500+, a wokół Polski coraz niebezpieczniej, co zawsze sprzyja skupieniu się wokół rządu.

Do tego mieliśmy wizytę Angeli Merkel, będącą jednoznacznym sygnałem, że Berlin w końcu przynajmniej rozmyśla nad poważnym potraktowaniem obecnych władz RP. Skoro kurs na szybką zmianę załamał się, to trzeba zacząć poważnie rozmawiać. Szczególnie wyraźnym komunikatem było przyjęcie przez niemiecką kanclerz liderów PO i PSL w... ambasadzie RFN. Schetyna i Kosiniak-Kamysz zostali sprowadzeni do roli petentów, którzy połkną każdą żabę za złudzenie uznania i docenienia. A przecież przywołanie polskich polityków do siedziby niemieckiego przedstawicielstwa jest ich jednoznaczną degradacją.

Niestety, nie wygląda na to, by czekało nas jakieś przełamanie w sferze społecznej. Przekonywano nas przez ostatnią dekadę, że PiS to najczystsze zło. Wielu uwierzyło i dziś cierpi. Jeden z liberalnych tygodników przywołał listy napływające do redakcji. A w nich opisy wręcz psychozy: „Mam poczucie niestabilności i strachu”, „Jestem permanentnie przygnębiona”, „Choruję częściej niż zwykle, stres osłabił moją odporność”. Wreszcie: „Nigdy wcześniej nie czułam nienawiści, a teraz czuję ją codziennie, gdy (...) słyszę o kolejnych posunięciach rządu”. Pani naukowiec z UW podsumowała: „I ta irytacja ma wręcz symptomy fizjologiczne. Czerwienią się, ręce im się pocą, są rozdrażnieni, a nawet krzyczą. Tak osobiście przeżywają, jakby była to kłótnia z mężem”.

Charakterystyczne, że prawica uwięziona w opozycji – wydawało się, że na zawsze – wpadała co najwyżej w tony mesjanistyczno-romantyczne, ale żyć normalnie umiała. Może dlatego, że nie uważała władzy za coś jej należnego w sposób oczywisty. W Polsce ostatnich trzech stuleci patrioci rządzili raczej epizodycznie.

Opozycja polityczna stara się dotrzymywać tempa. Nie sposób nie odnotować, że zaraz po wypadku, w którym ucierpiała premier Beata Szydło, politycy PO zwołali konferencję nie po to, by wyrazić solidarność z szefową rządu, ale by... zadeklarować pomoc prawną dla sprawcy. W sytuacji, gdy okoliczności zdarzenia były jeszcze mało jasne, a instytucje państwowe dopiero podejmowały działania. Do tego użyto sformułowania o „zderzeniu państwa z obywatelem”. Przesłanie jest jasne: pójdziemy z każdym i w każdej sprawie, byle przeciw rządowi.

Jeszcze jaśniejsze sygnały płyną ze środowiska sędziowskiego. Wystarczą tytuły informacji prasowych z ostatnich dni: „Dwójka urzędników stołecznego ratusza na wolności. Sąd odrzucił wnioski prokuratury o tymczasowe aresztowanie”, „Wystarczy dozór i poręczenie majątkowe? Onkolog z Gdańska podejrzany o molestowanie 25 pacjentek nie trafi do aresztu”, „Prokuratura wszczyna śledztwo ws. wypuszczenia przez sąd autora metody »na wnuczka«”. Do tego kilka dni wcześniej sędzia Igor Tuleya przyznał Ryszardowi Boguckiemu – skazanemu za zabójstwo na 25 lat więzienia – 264 tys. zł zadośćuczynienia za „obostrzenia nierzadko na pograniczu tortur”, czyli „pozbawianie snu poprzez zapalanie światła, umieszczenie w dusznych celach”.

Czy sędziowie chcą nam powiedzieć, że za rządów PiS nie będą uwzględniali nawet najbardziej uzasadnionych wniosków o aresztowanie? Czy to komunikat, że de facto nie uznają obecnej prokuratury? Czy na złość obecnie rządzącym będą przyznawali wysokie odszkodowania brutalnym przestępcom? Niestety, tak to wygląda.

 

Idziemy nr 8 (594), 19 lutego 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły