21 maja
poniedziałek
Wiktora, Kryspina, Tymoteusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tata, który mnie rozpoznał

Ocena: 4.83333
1769

Przyszedł dzień, w którym przyszło mi głosić kazanie na Mszy pogrzebowej mojego taty. Wspomnienia powiązały się z chrześcijańską nadzieją. W ostatnim okresie swej długiej choroby tata miał problemy z rozpoznawaniem ludzi, także tych najbliższych. Półtora roku temu, kiedy latem przyjechałem z Rzymu do Polski, zastanawiałem się, czy tata mnie rozpozna. Wszedłem do pokoju. Tato spojrzał na mnie i stwierdził: „O! Ciebie mogę rozpoznać. Bo jesteś podobny do samego siebie”. Tata chciał zapewne po prostu powiedzieć, że mnie rozpoznaje. Ale przy okazji sformułował zdanie, które mogłoby stanowić punkt wyjścia do poważnego filozoficzno-teologicznego traktatu.

Być podobnym do samego siebie – czyż nie jest to cel naszego życia? Wszak już na pierwszych kartach Biblii czytamy: „A wreszcie rzekł Bóg: »Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam«”. A zatem być podobnym do samego siebie, to znaczy być podobnym do Boga w Trójcy Jedynego, który stworzył człowieka na swój obraz. Im bardziej jesteśmy podobni do Boga, tym bardziej jesteśmy sobą, a im bardziej się od Boga oddalamy, tym bardziej jesteśmy wyalienowani. Na sądzie Bóg może do nas powiedzieć: „Rozpoznaję cię, bo jesteś już sobą; wejdź do mego Królestwa”. Ale być może powie: „Nie jesteś podobny do samego siebie. Kim jesteś?”. Jednak kiedy tak się stanie, to jeśli tylko oddamy się Bożemu Miłosierdziu, Bóg sam nas oczyści, przygotuje, byśmy stali się sobą i byli zdolni przyjąć życie wieczne w niebie.

Dni po śmierci taty przyniosły wiele emocji i doświadczeń. Jednym z nich było doświadczenie wspólnoty ludzkiej w różnych jej wymiarach: rodzinnym, zakonnym, kapłańskim, diecezjalnym, parafialnym, uniwersyteckim. Z wyrazami współczucia, zapewnieniami o modlitwie odezwali się ludzie, z którymi od lat nie miałem kontaktu. Śmierć nie tylko rozdziela, ale także łączy. Pewna pani profesor z Uniwersytetu Gregoriańskiego napisała mi w e-mailu: „Łączę się w modlitwie w przekonaniu, że wasza relacja zmienia jedynie formę, ale nie istotę”. Rzeczywiście, nie mam poczucia, że taty już nie ma, że relacja z nim może teraz być jedynie wspomnieniem tego, co było, nawiedzaniem grobu. Nie! Tata jest, istnieje, żyje, tyle że nie na tym świecie, żyje w wymiarze dla nas teraz niedostępnym. I relacje z nim istnieją, są realne, choć są inne niż za jego doczesnego życia. Paradoksalnie te relacje mogą być głębsze, czystsze, bo zanurzone bardziej w Bogu, w tajemnicy obcowania świętych. Ktoś inny przysłał e-maila, w którym jakby potwierdził powyższą intuicję, pisząc: „Dokonało się. Pozostała ufność, czyli wiara. Skoro zaś wiara w Chrystusa – to i miłość. Czyli jest wszystko i będzie. Bo On jest tym, który jest”.

Przy łóżku taty na ścianie wisiał wizerunek św. Jana Pawła II oraz krzyż, który jako kleryk pracujący w Radiu Watykańskim otrzymałem od papieża Polaka. Patrząc na tatę, na wizerunek i na krzyż, przypominałem sobie papieski „List do osób w podeszłym wieku”. Pisał w nim m.in.: „Śmierć skłania człowieka do stawiania radykalnych pytań o sens samego życia: co czeka nas za mroczną zasłoną śmierci? Czy stanowi ona ostateczny kres życia, czy też istnieje coś także poza nią? Wiara rozjaśnia tajemnicę śmierci i opromienia swym światłem starość, która nie jest już postrzegana i przeżywana jako bierne oczekiwanie na moment unicestwienia, ale jako zapowiedź rychłego już osiągnięcia pełnej dojrzałości”.

Tacie w ostatnim okresie jego życia towarzyszył też obraz Matki Bożej Dobrej Śmierci. Czy jednak śmierć może być w ogóle dobra? Wszak już Księga Mądrości poucza nas, że „Bóg śmierci nie uczynił” (1,13), lecz „poprzez nienawiść diabła śmierć przyszła na świat” (2,24). Tak! Ale Bóg śmierć zwyciężył w krzyżu i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Dlatego śmierć może być dobra, jeśli złączona z Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, do którego prowadzi nas Maryja bolesna i wniebowzięta.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły