13 grudnia
środa
Lucji, Otylii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tajemnica Ryszarda Petru

Ocena: 4.95
2064

Prezydent Andrzej Duda zaproponował partiom politycznym rozmowy na temat ustaw sądowych. Choć pewnie nie taka była intencja, propozycja okazała się testem dobrej woli i państwowej odpowiedzialności partyjnych central. Dla kierownictwa Platformy Obywatelskiej test ten wypadł fatalnie. Odmawiając nie tylko rozmowy, ale nawet zapoznania się z prezydenckimi propozycjami zmian konstytucyjnych, kierownictwo PO świadomie postanowiło bojkotować najważniejszy urząd Rzeczypospolitej i jednocześnie utrwalać konflikt polityczny w kraju. Od racji państwowych ważniejsze okazały się racje partyjne, bo złagodzenie konfliktu uczyniłoby strategię „ulica i zagranica” bezprzedmiotową. Konflikt ma więc trwać. Kompromitacja Platformy ma charakter polityczny i państwowy.

Kompromitacja Nowoczesnej ma inny charakter, który spróbuję opisać, bo jego nazywanie byłoby dla mnie dosyć krępujące. Przewodniczący Petru przyjął zaproszenie od prezydenta Dudy, ale odmówił rozmowy na temat zmiany w konstytucji, wyposażającej prezydenta w dodatkowe możliwości działania w wypadku niezdolności partyjnych central do powołania ponadpartyjnego składu Krajowej Rady Sądownictwa. Podobne „awaryjne” uprawnienia – gdy partyjne centrale nie są w stanie sformować parlamentarnej większości – ma już prezydent w konstytucji w zakresie powoływania rządu.

Nie wiem, czy przewodniczący Petru zna konstytucję. Dla uściślenia: jestem pewien, że zna ją ze słyszenia, choćby ze ślubowania, którego rotę na pierwszym posiedzeniu sejmu głośno i wyraźnie odczytywał marszałek senior. Słyszał też na pewno o niej w Parlamencie Europejskim, w czasie rozmów z Guy’em Verhofstadtem, liderem międzynarodówki liberalnej, do której przystąpiła Nowoczesna. I w zasadzie można by założyć, że skoro Ryszard Petru o konstytucji słyszał – to również mógł się zapoznać z jej tekstem. Ale nie mam tu żadnej pewności.

Za hipotezą nielektury przemawiałoby to, że przewodniczący Petru najwyraźniej nie wie, iż konstytucja podlega zmianie (o czym mówi jej rozdział XII), wykluczanie zaś możliwości zmiany konstytucji jest stanowiskiem antykonstytucyjnym. Gdyby Ryszard Petru znał konstytucję bezpośrednio, z całą pewnością wiedziałby również, że według art. 235/1 prezydent Rzeczypospolitej jest organem upoważnionym do proponowania w konstytucji zmian. I wiedząc to – pewnie rozmowy z prezydentem o treści propozycji by nie odmawiał. Co więcej, wydaje mi się, że przewodniczący Petru nie wie również, że sam jest zwolennikiem zmiany konstytucji, że takiej zmiany – w odniesieniu do art. 227, uniemożliwiającego wprowadzenia w Polsce euro – oczekuje Jean-Claude Juncker. I gdy władze Unii tej zmiany zażądają, sam przewodniczący Petru będzie za nimi głosował, choćby po to, by udowodnić, że „jest za Europą”.

Człowiek jest tajemnicą, często nawet nie zna sam siebie, więc czemu akurat miałby znać konstytucję?

Idziemy nr 41 (627), 8 października 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły