16 grudnia
niedziela
Albiny, Zdzisławy, Alicji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ta ostatnia niedziela

Ocena: 0
1888

Na pewno część czytelników była kiedyś w Ziemi Świętej. I widziała, jak wyglądają ulice Jerozolimy w sobotę, czyli w szabat. Są puste! Nie jeżdżą auta, nie kursuje tramwaj, zamknięte są sklepy i kawiarnie, ba! nie widać właściwie ludzi! Są tylko turyści i pielgrzymi. Spotkałem się z opiniami wielu Polaków, a było to kilka lat temu, że chcieliby, aby coś takiego w dzień święty mogło być możliwe i u nas w Polsce. Walka o wolne od handlu niedziele, popierana przez większość Polaków, toczyła się od lat. Prowadziła ją „Solidarność”, której postulaty poparł PiS.

No, a kiedy już mamy początek, to zamiast zachwytów słychać żale i pretensje… Od razu zaznaczę, że nie jestem ani zadeklarowanym zwolennikiem, ani przeciwnikiem ograniczeń w handlu. Ograniczeń, a nie „zakazu” – jak to mówią przeciwnicy. Zdecydowana większość sklepów była w ostatnią niedzielę zamknięta. Były wyjątki dla zapominalskich konsumentów w postaci małych sklepików, a efektem ubocznym okazały się zajęte wszystkie kawiarniane stoliki i pełne spacerowiczów miejskie parki. Od przyszłego roku sklepy będą otwarte tylko w jedną niedzielę w miesiącu. A za dwa lata już w żadną.

W Niemczech handlować można tylko w dziesięć niedziel w roku. Zakaz jest surowo przestrzegany. A za jego złamanie grozi nawet likwidacja sklepu. Tak samo jest w Austrii. Podobne zasady obowiązują w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i we Francji. Ograniczenia wprowadziły liberalna Szwecja i Norwegia. Za zmianami opowiada się duża część włoskiego społeczeństwa.

U nas też jeszcze rok temu badania pokazywały, że większa część społeczeństwa jest „za”; teraz już nie. Bo kiedy podobne jak na Zachodzie zmiany weszły w życie, część głośno wypowiadających się Polaków takich ograniczeń nie zaakceptowała. Ekonomiści też są podzieleni. Jedni argumentują, że odbije się to negatywnie na kondycji finansowej przedsiębiorców. Że stracimy jeżdżących do nas na przygraniczny handel Niemców, Litwinów czy Czechów. Albo że potrzebna będzie redukcja pracowników. Inni są zdania, że nic się nie zmieni. Część sklepów wydłużyła czas pracy w soboty, inne zapowiadały liczne obejścia zakazów… Politycy opozycji już zapowiedzieli złożenie projektu likwidującego ograniczenia handlu, a „Solidarność” – ich pogłębienie.

Każde prawo ma pewne funkcje wychowawcze. I taka chyba myśl przyświecała też ustawodawcom. Na pewno chcieli pomóc w ponownym scaleniu rodzin, tak bardzo dziś funkcjonujących nie tak jak należy. I zastopować prawdziwy zalew indywidualizmu, czy wręcz skrajnego egoizmu. Może więc warto „przemęczyć się” z tymi niedzielami bez handlu?

Idziemy nr 11 (649), 18 marca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -