4 lipca
sobota
Odona, Malwiny, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szkoła normalna czy zlaicyzowana?

Ocena: 0
3444
My chcemy Boga w książce, w szkole… – śpiewaliśmy za komuny, m.in. na Mszach za Ojczyznę w latach 80. Śpiewało tak zapewne także wielu z tych, którzy obecnie dzierżą władzę. Ale wygląda na to, że niektórzy śpiewali niezbyt szczerze albo że blichtr władzy i ideologia nowolewicowej laicyzacji uderzyły im do głowy. Oto po „Deklaracji wiary” lekarzy, pojawiła się inicjatywa „Deklaracji wiary” nauczycieli. Nawet jeśli to całkiem nieformalna, internetowa inicjatywa, to Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji w rządzie Tuska, prewencyjnie zaczęła straszyć, że nauczyciel, który podpisze taką deklarację, złamie Konstytucję i musi liczyć się z restrykcjami. Tym samym Kluzik-Rostkowska po raz kolejny pokazuje, że kompetencje ma niewielkie, ale za to wie, co należy bredzić, aby przypodobać się i zwierzchnikowi, i mediom typu „Gazeta Wyborcza” i TVN24. Jeśli ktoś tutaj postępuje wbrew Konstytucji, to właśnie pani minister, która swoimi groźbami w gruncie rzeczy ogranicza wolność obywateli, w tym przypadku wolność publicznego wyrażania własnych przekonań i wiary. Warto też zauważyć, że w preambule ustawy o systemie oświaty z 1991 roku zapisano: „Nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki”.

Chodzenie na Mszę czy udział w procesjach są przecież publiczne, czyli stanowią deklarację wiary
Cóż zatem złego w tym, że ktoś, np. nauczyciel matematyki, podpisze publiczną deklarację, że chce w swoim życiu osobistym i zawodowym respektować dziesięcioro przykazań, nauczanie Jana Pawła II i wskazania Jezusa z Nazaretu? Jakie to przykazanie, jaki punkt nauczania papieża Polaka tak razi panią minister, że za publiczną deklarację jego praktycznego zachowywania grozi sankcjami? Czy deklarowana wiara w Ewangelię zagraża realizacji programu matematyki? Zresztą, ewentualne podpisanie „deklaracji wiary” przez nauczyciela nie byłoby niczym szczególnym w przypadku, kiedy ów nauczyciel regularnie podejmuje praktyki katolickie. Chodzenie na Mszę czy udział w procesjach są przecież publiczne, czyli stanowią deklarację wiary. Jeśli ktoś uczestniczy w liturgii eucharystycznej, przyjmuje Komunię, to tym samym deklaruje, że w swoim życiu, również zawodowym, chce się kierować Ewangelią i nauczaniem Kościoła. Dlaczego zatem ewentualne podpisanie deklaracji przez wierzącego nauczyciela tak bardzo razi obecną władzę? Może chodzi o to, że źle by to wyglądało w oczach unijnych ideologów? Za PRL-u władza podlizywała się Moskwie, dziś władza podlizuje się Brukseli. Wtedy i teraz chodziło o trwanie przy jedynie słusznej władzy.
Co by było, gdyby nauczyciele geje i lesbijki podpisali deklarację, że chcą szerzyć ideały homoseksualnie rozumianej tolerancji?
Ciekaw jestem, co by było, gdyby nauczyciele geje i lesbijki podpisali deklarację, że chcą szerzyć w życiu osobistym i zawodowym ideały homoseksualnie rozumianej tolerancji. Czy Joanna Kluzik-Rostkowska rozdzierałaby wówczas szaty? Zapewne nie, skoro popiera wprowadzanie do szkół, a nawet przedszkoli, ideologii gender. Takie to czasy. Jak przyjdzie gej do szkoły i opowiada o pięknie związków homoseksualnych, to jest po linii i na bazie, po europejsku, ale jak nauczyciel chce odwoływać się mówiąc o rodzinie do nauczania Jana Pawła II, to podnosi się lewacki krzyk, że szkoła musi pozostać neutralna. To niby ideologia gender jest neutralna, a kierowanie się dekalogiem neutralne nie jest? Komuniści też głosili tzw. neutralność światopoglądową. Chodziło o to, że ich marksistowsko-leninowskie brednie są niby neutralne, czyli dobre dla wszystkich.

W Konstytucji RP nie istnieje sformułowanie „neutralność światopoglądowa”. Konstytucja mówi natomiast o bezstronności religijnej i światopoglądowej władzy państwowej. Władza, której jedna minister (Kluzik-Rostkowska) chce sekować nauczycieli za publicznie deklarowane chrześcijaństwo, a druga minister (Fuszara) chce narzucać ideologię gender jako ponoć obowiązującą w Unii, bezstronna nie jest. Wiary nie można nikomu narzucać, ale nie można też zabraniać kierowania się wiarą i – tym bardziej – nie wolno narzucać laicyzacji pod pozorem „neutralności”.

Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk(at)jezuici.pl

Idziemy nr 32 (464), 10 sierpnia 2014 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
albo wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej
Pan sam szczęściem obdarzy, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Am 9,11-1; Ps 85,9.11-14; Mt 9,14-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter