25 września
poniedziałek
Aurelii, Wladyslawa, Kleofasa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sprawa reparacji

Ocena: 0
95

Słyszymy, że Polska jest izolowana albo – według prezydenta Francji – „sama się izoluje”. Słyszymy, że ponoć znaczymy coraz mniej, a jednocześnie prasa najpotężniejszego państwa Europy, czyli Niemiec, bez ustanku poświęca znaczną część swych łamów na załamywanie rąk i biadolenie nad tym, co się w Polsce dzieje. Skoro tak nisko upadliśmy, dlaczego Bruksela i Berlin aż tak uważnie śledzą rozwój wypadków nad Wisłą? Chodzi o zrozumiałe zatroskanie przyjaciół czy może o obawę, że coś ważnego wymyka się komuś z rąk?

Opozycja w Polsce śmieje się do rozpuku – że sprawa reparacji od Niemiec to szaleństwo, że bez szans, że głupota. Chwilami nawet nie tyle się śmieje, ile cierpi wspólnie z niemieckimi mediami, że w XXI wieku, w „zjednoczonej Europie”, ktoś mógł podnieść sprawę odszkodowań za historyczne zbrodnie. A co robi polityczny Berlin? Nie, nie bagatelizuje sprawy. Eksperci Bundestagu bardzo szybko publikują raport, z którego ma wynikać, że Polska, po pierwsze, zrzekła się reparacji w 1953 roku, po drugie, potwierdziła to w 1970 roku, a po trzecie, wszystko to „milcząco potwierdziła” w 1990 roku. Problem w tym, że każda z tych rzekomych decyzji Warszawy jest dyskusyjna, np. w siedzibie ONZ w Nowym Jorku nie ma żadnego dokumentu w tej sprawie, a być powinien. A już teza o „milczącym potwierdzeniu” jest kuriozum, bo Polski do negocjacji w sprawie zjednoczenia Niemiec nie dopuszczono.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 37 (623), 10 września 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 20 września 2017 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły