17 maja
wtorek
Paschalisa, Slawomira, Weroniki
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Spór o szczepienia

Ocena: 1.41667
977

Trzeba robić wszystko, co możliwe, by kwestia szczepień, a szerzej sprawa pandemii, nie stała się kolejnym frontem wojny polsko-polskiej. Mamy w Polsce zbyt wiele gorących konfliktów, które wywołują spory nie tylko przy świątecznych stołach. Co ważne, to strona konserwatywna, prawicowa, jest w największym stopniu rozrywana przez spory wokół szczepień i różnego rodzaju ograniczeń. Zresztą, nie tylko w Polsce. Można nawet uznać, że u nas (anty)szczepionkowe emocje są dość stonowane. Nie ma w Polsce demonstracji, które gromadziłyby więcej niż kilkadziesiąt osób, nie ma także zamieszek, do których co i rusz dochodzi w krajach zachodnich.

Mamy szczęście. Gdyby w Polsce rządziła dziś np. Platforma, prawica zaangażowałaby się w ruch antyszczepionkowy i antyobostrzeniowy ze znacznie większym impetem. Fakt, że u władzy jest relatywnie twarda prawica, wspierająca szczepienia ze względów państwowych, ogranicza zasięg różnego rodzaju teorii, mniej lub bardziej spiskowych. Podobnie zresztą dzieje się na Węgrzech; tam premier Viktor Orban ze skutecznego programu szczepień, zresztą również w oparciu o preparaty rosyjskie i chińskie, uczynił jeden ze swoich politycznych atutów. W krajach, w których twarda prawica jest w opozycji, jest inaczej. Tak się dzieje np. w Chorwacji, podobnej do nas społecznie, gdzie niemal wszystkie realnie konserwatywne środowiska weszły na ścieżkę ostrej negacji oficjalnych diagnoz pandemicznych.

A jest to ścieżka, z której bardzo trudno zawrócić, bo przecież należałoby się przyznać do bardzo poważnej pomyłki. Trwanie na tej ścieżce skazuje z kolei siły polityczne na konsekwentną marginalizację. Wprowadza toksyny stałej radykalizacji, pcha w kierunku budowania alternatywnej rzeczywistości. W krajach demokratycznych, w świecie demokracji medialnej, politycy nie mogą nie podjąć walki o życie obywateli, nawet jeśli osobiście uważają się za „wolnościowców”.

Wbrew licznym przekazom medialnym poziom „wyszczepienia” Polaków nie odbiega jakoś szczególnie od europejskiej średniej: to prawie 70 proc. osób dorosłych. W krajach zachodnich wskaźniki są oczywiście wyższe, ale w krajach naszego regionu – podobne. Zdaniem prof. Piotra Kuny, kierownika II Katedry Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, główną przyczyną wysokiej śmiertelności (600–700 osób dziennie, kilkakrotnie więcej niż np. w Wielkiej Brytanii) jest przede wszystkim potężne zanieczyszczenie powietrza, które sprzężone z covidem okazuje się wyjątkowo groźnym zabójcą. Do tego dochodzi słaba profilaktyka chorób przewlekłych, a także faktyczny brak opieki domowej nad pacjentami z SARS-CoV-2. Dla jasności: prof. Kuna podkreśla, że trzeba się szczepić, także dawką przypominającą, bo „szczepienia to świetna forma ochrony”.

Zwolennikom i przeciwnikom szczepień nie jest łatwo ze sobą rozmawiać. Ci pierwsi słusznie podkreślają, że statystyka jest jednoznaczna: zaszczepieni znacznie rzadziej umierają, choć także chorują i zarażają. Ci drudzy są wewnętrznie zróżnicowani. Jedni nie ufali naprędce przygotowanym preparatom, inni idą znacznie dalej: uważają całą pandemię za spisek, sądząc, że lewica próbuje przebudować „przy okazji” cały świat, dążąc do depopulacji planety i narzucenia nowych reguł życia. Cóż, nawet gdyby mieli rację (nie można wykluczyć, a nawet wiele na to wskazuje, że siły rządzące światem rzeczywiście realizują „wielki reset”), to niewiele to zmienia. Pandemia pozostaje faktem i rzeczywiście zabija, nawet jeśli wszechobecny internet nadał wszystkiemu wokół nas posmak nierzeczywistości. A szczepienia ratują życie – nie od dziś, ale prawie od 140 lat.

W sprawie walki z pandemią trzeba iść drogą racjonalnego środka. Zwłaszcza w Polsce, gdzie wszelkie ograniczenia i nakazy przyjmowane są z wyjątkową niechęcią. Trzeba przyjąć, że wirusa nie da się złapać do worka, że będziemy musieli z nim żyć – o ile sam sobie nie pójdzie precz. Trzeba wystrzegać się twardych lockdownów, bo przynoszą one naprawdę potężne straty społeczne. Ale trzeba także zaakceptować, że nie mamy innej broni niż szczepienia – rzeczywiście skuteczne. Trzeba też uznać, że krótki research w internecie nie zastąpi studiów medycznych i fachowej wiedzy, więc powinniśmy zachować pokorę w ocenie sytuacji. Wreszcie, osoby mające wpływ na społeczeństwo – politycy, dziennikarze, ale także księża – nie mogą zapomnieć, że spór o szczepionki nie jest jakąś grą komputerową, ale decyduje o życiu ludzi. A niektórzy, mam wrażenie, czasami zapominają, że to nie są jakieś kalambury, niewinne przepychanki między plemionami. Internetowy poklask, który dostają „negacjoniści” za zgrabne bon-moty czy wyłapywanie nieuniknionych sprzeczności, nie jest tu żadnym argumentem. Są spory, w których racja nie rozkłada się po połowie.

Idziemy nr 01 (844), 02 stycznia 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 maja

Wtorek, V Tydzień Wielkanocny
Chrystus musiał cierpieć i zmartwychwstać,
aby wejść do swojej chwały.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 14,27-31a
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter