19 listopada
poniedziałek
Seweryny, Maksyma, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sezon na odpusty

Ocena: 5
994

Sezon jest właśnie teraz, a nie w środku lata. Chyba że ktoś myli tę ważną w Kościele praktykę z festynami, które odbywają się przy okazji odpustów. Ale odpusty to nie kolorowe jarmarki. To poważna konsekwencja naszej wiary w życie wieczne i w Bożą sprawiedliwość. O tych sprawach najczęściej myślimy nad grobami najbliższych, gdy jesienna przyroda skłania nas do refleksji o przemijaniu.

Boża sprawiedliwość nie koliduje z Bożym miłosierdziem. Żeby to zrozumieć, trzeba sobie uświadomić, że każdy ludzki grzech pociąga za sobą podwójny skutek: wieczny i doczesny. Jeśli dopuszczamy się kradzieży, to odrzucamy Bożą wolę wyrażoną w przykazaniu „Nie kradnij”. Postawa taka może pociągnąć za sobą skutki na wieczność i skończyć się naszym wiecznym potępieniem, czyli piekłem. Na szczęście Bóg odpuszcza nam grzechy w sakramencie pokuty, ilekroć szczerze się do Niego nawracamy.

Ale na tym nie koniec, ponieważ dopuszczając się złodziejstwa, krzywdzimy jednocześnie człowieka albo większą wspólnotę ludzi i kompromitujemy Kościół. Te skutki grzechu nazywamy doczesnymi, ponieważ trwają na tym świecie. Miłosierdzie Boga byłoby na bakier ze sprawiedliwością, gdyby po rozgrzeszeniu można było dalej korzystać z ukradzionych pieniędzy jak z własnych. Dlatego otrzymawszy Boże przebaczenie, jesteśmy zobowiązani naprawić wyrządzone przez nas w doczesności zło. Bez woli naprawienia zła nie ma ważnego rozgrzeszenia. Skradzione trzeba oddać, kłamstwa sprostować, za cierpienia zadośćuczynić. Nie wystarczy poprzestać na odmówieniu modlitw zadanych „za pokutę”.

Czasem jednak skutki wyrządzonego zła mogą być trudne do naprawy. Bo jak wynagrodzić aborcję dziecku, któremu rodzice nie pozwolili się narodzić? Jak przywrócić zdrowie odebrane w bójce czy w zawinionym wypadku? Albo jak naprawić nieszczęście rodziny spowodowane przez ojca pijaka? Nawet oddanie wszystkich rzeczy skradzionych może być niemożliwe w przypadku największych złodziei. Całego życia nieraz na to zabraknie, bo skutki naszych grzechów mogą trwać dłużej niż nasze życie. Pijak może się wyspowiadać na łożu śmierci i umrzeć, ale z powodu jego pijaństwa rodzina będzie cierpieć dalej. I co wtedy?

Kościół naucza, że ci, którym Bóg odpuścił grzechy w sakramencie pokuty czy w akcie żalu doskonałego, są w wieczności po stronie zbawionych. Nie grozi im piekło. Nie mogą jednak cieszyć się pełnią szczęścia w niebie tak długo, jak długo na ziemi trwa wyrządzone i nienaprawione przez nich zło. Święty Augustyn pytał retorycznie: „Czy matka może być szczęśliwa w wieczności, jeśli wie, że w doczesności z jej winy cierpi choćby jedno z jej dzieci?”. Pośmiertne cierpienie człowieka, który za życia pojednał się z Bogiem, ale nie zadośćuczynił za grzechy, nazywamy w Kościele czyśćcem. Niektórzy nazywają czyściec „karą doczesną”, ponieważ ma związek z doczesnością i kiedyś się skończy, w odróżnieniu od piekła, które nie ma końca.

Właśnie dla ludzi, którzy pojednali się z Bogiem i mimo szczerej woli naprawienia wyrządzonego zła nie mogą tego zrobić, Kościół ma praktykę odpustów. Nie chodzi o wykręcenie się od obowiązku zadośćuczynienia, ale o wsparcie Kościoła tam, gdzie pełne zadośćuczynienie jest z rożnych względów niemożliwe. Praktyka ta znana jest od czasów wczesnochrześcijańskich, a nawet jej ślady znajdujemy w Starym Testamencie. Kościół odwołuje się do zbawczych zasług Chrystusa oraz wszystkich świętych i dołączając do tego swoją modlitwę, wstawia się za grzesznikiem, żeby Bóg swoją mocą naprawił uczynione przez niego zło i skrócił czas jego cierpień po śmierci. Zazwyczaj odpust taki, po wypełnieniu warunków, można ofiarować za siebie samego lub za kogoś ze zmarłych. Odpustów nie można ofiarować za innych żyjących.

Szczególnym „sezonem na odpusty” jest czas od Wszystkich Świętych do 8 listopada. Każdego dnia możemy wówczas uzyskać odpust zupełny, który można ofiarować wyłącznie za zmarłych. „Grzyby trzeba zbierać wtedy, kiedy są” – mawiał znajomy proboszcz. Podobnie jest z odpustami. Trzeba korzystać, dopóki można. A z pewnością każdy ma w pamięci kogoś, kto odszedł z tego świata pojednany z Bogiem, ale co do kogo nie jesteśmy pewni, czy zdążył naprawić wyrządzone za życia zło. Warto w jego intencji uzyskać i ofiarować odpust. Więcej będziemy mieć wówczas przyjaciół w niebie.

Idziemy nr 44 (682), 4 listopada 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -