27 października
wtorek
Iwony, Sabiny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rozważnie z Białorusią

Ocena: 0.506667
518

Podczas Forum Ekonomicznego, które z powodu sytuacji epidemiologicznej odbyło się w tym roku wyjątkowo nie w Krynicy, ale w Karpaczu, sporo mówiono o sytuacji na Białorusi. Były to panele i ciekawe, i cieszące się dużym zainteresowaniem.

Trudno się dziwić; to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, może mieć bardzo poważne następstwa dla naszej przyszłości. W istocie dla przyszłości całego regionu. Bo przecież wystarczy rzucić okiem na mapę, by stało się jasne, jakie mogą być skutki utraty przez Mińsk suwerenności: Litwa otoczona z dwóch stron, Ukraina zagrożona nie tylko od wschodu, południa, ale także i od północy, a wojska rosyjskie nie pod Smoleńskiem (880 kilometrów od Warszawy), ale pod Grodnem i Brześciem (180 kilometrów od naszej stolicy).

Dlaczego piszę o tak czarnym scenariuszu? Ponieważ uważam, że w sprawie Białorusi jesteśmy zbyt optymistycznie nastawieni. Podziwiając i piękny, i bohaterski, i odważny, i szalenie uparty bunt naszych sąsiadów zakładamy, że musi z niego wyrosnąć coś pozytywnego, korzystnego i dla Białorusinów, i dla ich sąsiadów. Tak rzeczywiście być może, ale nie musi. Osłabiony Łukaszenka przestał już być gwarantem kulawej, ale jednak realnie istniejącej suwerenności tego kraju. Z kolei w przypadku zwycięstwa narodu, i obalenia dyktatora, wejdziemy w okres dużego chaosu, zamieszania, potężnych napięć, nieuchronnie towarzyszących wyłanianiu się nowego porządku. Doświadczona w takich rozgrywkach, dysponująca potężnymi środkami, Rosja może doprowadzić do całkowitej wasalizacji Białorusi. Owszem, może przeszkodzić jej w tym opór społeczny, ale nie jest on wcale pewny; komentatorzy zgodnie podkreślają, że białoruski sierpień nie ma wydźwięku antyrosyjskiego. To nie jest ukraiński Majdan.

Charakterystyczne, że obecni w Karpaczu przedstawiciele tzw. starej opozycji białoruskiej, a więc ludzie, którzy sprzeciwiają się Łukaszencie od wielu lat, a nie od kilku tygodni, mają mieszane uczucia. Z jednej strony mówią o dumie z narodowego przebudzenia, które na pewno przyniesie zmiany, jeśli nie teraz, to w perspektywie kilku lat. Z drugiej obawiają się, co z tego wszystkiego wyniknie. Wiedzą, jak wiele do powiedzenia na Wschodzie ma Moskwa, jak opieszały jest Zachód, i jak wygląda kulturowy, językowy i tożsamościowy krajobraz społeczeństwa białoruskiego. Wiedzą też, jak dramatycznie nieprzygotowana do rządzenia jest białoruska opozycja, pozbawiona nie tylko doświadczenia w administrowaniu państwem, ale i wizji co do tego, w którą stronę należy pójść. W istocie Białoruś po Łukaszence i tak musiałaby się oprzeć na przynajmniej części kadr starego reżimu. Tylko one mogłyby zagwarantować stabilność w okresie przejściowym. O ile stabilność w ogóle jest możliwa; nasz wschodni sąsiad stoi na progu bankructwa, a upadek Łukaszenki ten proces, paradoksalnie, jeszcze przyspieszy. Bo mówimy o gospodarce zdominowanej przez sektor państwowy, który w innych warunkach po prostu się w dużej części zawali.

Rządzące dziś w Polsce pokolenie „Solidarności” widzi w białoruskim zrywie odpowiednik polskiego Sierpnia ’80. Stąd rzeczywiście mocne wsparcie, zarówno ze strony obozu rządzącego, jak opozycji, dla Swietłany Cichanouskiej i całego ruchu obywatelskiego. Nasze elity – słusznie – uznały, że Łukaszenka i tak już jest przeszłością, nawet jeśli utrzyma się jeszcze kilka miesięcy. A w związku z tym trzeba inwestować w nową rzeczywistość, dziś jeszcze nieokreśloną. To słuszne założenia. Ale nie można także zapominać o zagrożeniach, o których wspomniałem wcześniej. Dlatego Polska powinna budować swoją politykę wokół dwóch celów. Po pierwsze: pilnowania, by Rosja nie zawłaszczyła Białorusi, by nie wykorzystała okazji do ograniczenia bądź zniszczenia choćby formalnej suwerenności tego kraju. Trzeba to robić również na arenie międzynarodowej, jasno podnosząc tę kwestię, głośno krzycząc, gdy trzeba. Po drugie: winniśmy służyć białoruskiej opozycji dobrą radą. Powinniśmy mówić, by unikali naszych błędów, także społecznych i gospodarczych. By nie spieszyli się z wyprzedawaniem kluczowych sektorów. By nie ufali zanadto radom zachodnich ekspertów. Wreszcie, by nie popełnili błędów Ukrainy, która raz zarażona wirusem oligarchii, nie może ruszyć do przodu. Musimy być przyjacielem, który nie tylko klaszcze, ale i potrafi powiedzieć: uważajcie, czeka was bardzo trudna, daleka i bolesna droga. Każdy krok musicie przemyśleć kilka razy.

Idziemy nr 38 (778), 20 września 2020 r. 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 października

Wtorek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 5,21-33; Ps 128,1b-5; Łk 13,18-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter