6 kwietnia
poniedziałek
Izoldy, Celestyna, Wilhelma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rozdarte niebo

Ocena: 4.65
1865

Doradca chińskich władz, prof. Zhong Nanshan, zapowiada, że pandemia koronawirusa potrwa do czerwca. Inne prognozy są bardziej optymistyczne, ale musimy być przygotowani na dłuższy kryzys, mając jednocześnie świadomość, że to minie. W czasie zarazy nie tyle liczba ofiar budzi przerażenie (choć i ta będzie rosła), ale powszechność i nieznany charakter zagrożenia. Loteria ludzkiego losu, którą oglądamy z bliska; a raczej tajemnica życia, która wygląda jak loteria – i tak jest odbierana przez pogan.

Dla nas wszystkich to nowa okazja, by wyhamować pęd konsumpcyjnej codzienności. Ma to również wymiar narodowy. Najdosłowniej, jak w każdej katastrofie, przekonujemy się, że warto inwestować w bezpieczeństwo, choć przecież nie przynosi to żadnego „zysku”. Jedynie zmniejsza poczucie niepewności i ratuje w czasie względnie krótkich momentów załamania społecznego. Wtedy jednak właśnie chroni wspólnotę.

Zagrożenie to okazja, by spojrzeć na rzeczy istotne. Dziesięć lat temu takim memento był Smoleńsk. Jego dziesiąta rocznica przypada na czas zarazy. W pewnym sensie tamta katastrofa przygotowywała nas na obecną, choć wiele zrobiono, by tego jej wymiaru nie widzieć, żeby traktować tamtą katastrofę jako jedyną albo (z drugiej strony) jako zupełny przypadek, który w ogóle nie tworzy reguły ani nie wymaga wniosków. Tymczasem tamta katastrofa pokazywała, jak krawędź doczesnego życia jest blisko, i że cały czas musimy widzieć tych, którzy umierają wśród nas i za(miast) nas. Z tego wynika duch i praktyka solidarności. Dziś, w czasie zarazy – przez stosowanie powszechnie zalecanych procedur i środków ostrożności.

Szczególnie Kościół nauczający może wykorzystać ten czas, by głosząc pierwsze prawdy o sprawach ostatecznych, choćby na chwilę nawrócić myślenie katolików ku Wieczności. A idąc ku Wieczności, trzeba przejść dwa progi: śmierć i sąd, przed którym nieuchronnie staniemy. Harmonijne życie jest chrześcijańskim stylem, ale nie ostatecznym sensem chrześcijaństwa. Wiara jest ważniejsza niż cokolwiek, i właśnie teraz – bardziej niż kiedykolwiek – można to ludziom uświadamiać.

Już słyszymy pouczenia, że religia, udział we Mszy nie powinny przeszkadzać w walce z zarazą. Problemem jest nie tylko zwrócenie uwagi na aspekt bezpieczeństwa zawsze warty rozważenia (szczególnie w poważnej rozmowie z autorytetami Kościoła), ale natarczywy, apodyktyczny ton polityków takich jak były minister Radek Sikorski, dla których zamykanie świątyń jest pierwszą oczywistością, którą można chrześcijanom po prostu podyktować. Religia (w tym myśleniu) to nie zakupy, bez których nie można się obejść (bo przecież myślenie o jedzeniu go nie zastąpi). Konkretne życie wiary ci, którzy chcą decydować za Kościół, traktują jak dodatek do życia, bynajmniej niekonieczny. A z rzeczy niekoniecznych można przecież rezygnować.

Wobec takiego podejścia nie wystarczy zachować rezerwę. To jest wmawianie zagrożonym ludziom nieistotności tego, co najważniejsze. I dlatego te agresywne głosy wymagają zdecydowanej reakcji.


Idziemy nr 12/13 (752/753), 22 marca 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 kwietnia

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?

Dziś w Kościele: poniedziałek, Wielki Tydzień
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 42,1-7; Ps 27,1-3.13-14 ; J 12, 1-11
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter