25 listopada
sobota
Erazma, Katarzyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rekord euroabsurdu

Ocena: 4.9
1940

Założenie (zasugerowane przez wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa), że można pozbawić państwo głosu na międzyrządowych szczytach, a potem w ogóle wykluczyć je z Unii Europejskiej z powodu przyznawania kobietom prawa do wcześniejszego odpoczynku emerytalnego – to dotychczasowy rekord euroabsurdu. Określenia „rekord” używam tu świadomie, ponieważ – jak trafnie zwróciła mi uwagę jedna z komentatorek – „jeszcze się zdziwimy, ile pułapów absurdu zostanie w przyszłości przekroczonych”. Niestety, z tymi władzami Unii wszystko jest możliwe.

Oczywiście słowa „absurd” używam przez odniesienie do rzeczywistości. Negowanie instytucji wcześniejszego emerytalnego odpoczynku kobiet, istniejącego ciągle w wielu krajach europejskich, to typowy atak na rzeczywistość, na naturę i kulturę. Jednak doświadczenie krwawego wieku utopii, który przeżyliśmy, każe przemyśleć intencje nawet najbardziej niedorzecznych propozycji. Tylko tak możemy zrozumieć (z przykrością użyję obu tych słów) sens takiej polityki.

Uznawanie za „dyskryminację” każdej różnicy społecznej, każdej tożsamości, każdej szczególnej regulacji prawnej, zacieranie w imię „niedyskryminacji” naturalnych różnic między kobietą i mężczyzną, rodzicami i dziećmi, obywatelstwem i imigracją, małżeństwem i konkubinatem, rodzicielstwem i odrzuceniem dziecka – to po prostu polityczny marksizm, zwyczajny komunizm. Właśnie w tym kierunku idzie obecne kierownictwo UE. Ten kierunek precyzyjnie opisała rzeczniczka Komisji Europejskiej Mina Andreewa. Przyznała łaskawie, że w wielu krajach europejskich kobiety mogą odchodzić wcześniej na emeryturę i że władze Unii mogą cierpliwie czekać na zniesienie tej „dyskryminacji”. Nie mogą się jednak zgodzić na jej przywracanie, gdy już raz została zniesiona. Rewolucja może się toczyć powoli, ale nie będzie tolerować żadnego odwrotu. Czas sobie to uświadomić – zanim będzie za późno.

I nie jest również przypadkiem, że w ramach walki z całą cywilizacją chrześcijańską i jej instytucjami, uznanymi za nośnik „dyskryminacji”, władze Unii Europejskiej sięgają po tak absurdalne idee, jak zacieranie statusu społecznego mężczyzn i kobiet. Absurd jest z reguły narzędziem despotycznej władzy. Wiadomo to, od kiedy Kaligula uczynił swego konia konsulem. Po co odbywały się w PRL „wybory”? Czyż nie po to, aby ludzi – którzy mieli przyjść do lokalu „wyborczego”, by w obecności rejestrującej to komisji przenieść przygotowaną wcześniej kartkę z jednego do drugiego stolika – przyzwyczaić do udziału w każdym absurdzie? Nauczyć zgody na wszystko?

Niedawno słyszałem, jak Guy Verhofstadt cytował na forum Parlamentu Europejskiego Dantona. I to też nie jest przypadek. Dominująca dziś w UE lewicowo-liberalna klasa polityczna to rzeczywiście duchowe wnuki jakobinów – najchętniej wykluczyłaby z Unii Europejskiej wszystkich, a potem pewnie jeszcze połowę spośród siebie. Tylko co to wszystko ma wspólnego z jednością europejską?


Idziemy nr 34 (620), 20 sierpnia 2017 r.
 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły