9 kwietnia
czwartek
Marii, Dymitra, Heliodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Reformy nieodwracalne

Ocena: 2.98
1039

„Polska reforma wymiaru sprawiedliwości jest dokonywana za pomocą łomu” – oświadczyła w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” wiceszefowa Komisji Europejskiej Věra Jourová, odpowiedzialna za sferę rządów prawa. Mamy więc potwierdzenie tego, co dało się zauważyć już w czasie jej niedawnej wizyty w Warszawie: odejście Fransa Timmermansa niewiele zmieniło, presja ze strony Brukseli nie słabnie. Sprawiająca wrażenie lekko nieobecnej pani Jourová wydaje się nawet groźniejsza niż tak nam niechętny Holender, bo czujemy, że nie prowadzi ona samodzielnej gry, a po prostu wykonuje to, co zlecą jej formalni i nieformalni przełożeni. A to z kolei sprawia, że ataki na Warszawę sprawiają wrażenie anonimowych ciosów, za które nikt nie bierze odpowiedzialności i nie daje im swojej twarzy.

Jak jednak doszło do tego, że ataki na polski rząd firmuje osoba, którą do Komisji Europejskiej desygnował czeski premier Andrej Babiš, uchodzący za przyjaciela obecnych polskich władz, także premiera Mateusza Morawieckiego? Czy władze w Pradze akceptują taki rozwój sytuacji? Czy na tym ma polegać solidarność państw Grupy Wyszehradzkiej? To pytania, na które nie ma czytelnej odpowiedzi. Z tego co słychać, nieoficjalnie wynika, że Babiš rzeczywiście nie kontroluje już politycznie Jourovej. Teorie są dwie: jedna zakłada, że po nominacji do KE wybiła się ona na samodzielność, a druga głosi, że czeski premier świadomie desygnował osobę, którą wskazano mu z Brukseli. W zamian miał uzyskać „święty spokój”, czyli rzecz, której bardzo potrzebuje. Gdyby Bruksela chciała, mogłaby bowiem bardzo uprzykrzyć mu życie, choćby przyglądając się relacjom między Babišem-premierem a Babišem-oligarchą, potentatem w branży spożywczej i rolnej, oskarżanym w przeszłości o defraudację subsydiów unijnych. A tak to kłopoty ma Warszawa, Praga zaś spokojnie się przygląda.

Żeby obraz był pełny, należy wspomnieć, że to premier Babiš jako pierwszy wszczął alarm w sprawie groźby wyboru Fransa Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. To on ukuł pojęcie „gang z Osaki” na określenie kilku najbogatszych państw europejskich, które podczas szczytu grupy G-20 chciały, za plecami całej reszty, rozdać najważniejsze stanowiska. W efekcie doszło do przesilenia, które wyniosło na fotel szefowej KE relatywnie życzliwą Polsce Ursulę von der Leyen.

Mimo tej niewątpliwej zasługi fakty są jednoznaczne: przedstawicielka Pragi w Komisji Europejskiej nie szczędzi rządowi w Warszawie mocnych ciosów, i to często całkowicie zbędnych, takich jak wspomniany na wstępie wywiad dla niemieckiego tygodnika. I z pewnością ten przypadek nie jest argumentem za jakąś radykalną korektą polskiej polityki regionalnej – współpraca w ramach V4 wciąż ma wielki sens i jest nadal korzystna dla wszystkich uczestniczących w niej krajów. Wydaje się jednak, że nadszedł czas, by pewne zasady tej współpracy przemyśleć na nowo. Bo dziś można sądzić, że nasi przyjaciele są głęboko przekonani, że Warszawa zawsze zapłaci podrzucone jej pod stołem rachunki – i nigdy nie odpowie w równie nieelegancki sposób. A przecież tak być nie musi. Polska jest zdecydowanie największym krajem regionu, także w wymiarze gospodarczym, i wcześniej czy później znajdzie to przełożenie również na relacje polityczne. W dłuższym okresie sytuacja, w której jeden kraj inwestuje znacznie więcej niż pozostałe we wspólne przedsięwzięcia i w zamian dostaje jedynie takie prezenty jak pani komisarz, jest nie do utrzymania.

Z wywiadu komisarz Jourovej dla „Spiegla” warto zacytować jeszcze jedno zdanie: „Tak zwana reforma w Polsce dotarła do bardzo niebezpiecznego momentu, ponieważ może być nieodwracalna”. To ważne słowa. Potwierdzają one to, co widać również z Warszawy. Kilkuletnia batalia zbliża się do końca – i to rząd może wyjść z niej zwycięsko. Jeśli w kwietniu uda się wybrać nowego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego – a umożliwia to przyjęta niedawno ustawa – może dojść do ostatecznego przełomu. Wówczas nawet prawdopodobnie dotkliwy dla nas werdykt TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej wiele nie zmieni. Najtrudniejsza reforma III RP zostanie przeprowadzona i będzie można ruszyć dalej.

Idziemy nr 07 (747), 16 lutego 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

- Reklama -
- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 kwietnia


Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

Dziś w Kościele: Wielki Czwartek
Czytania liturgiczne (rok A, II): Wj 12,1-8.11-14; Ps 116B,12-13.15-18; 1 Kor 11,23-26; J 13,34
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter