17 lipca
wtorek
Anety, Bogdana, Jadwigi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Razem i osobno

Ocena: 0
951

Wczesne sobotnie popołudnie w Warszawie. Żar leje się z nieba, skapana w słońcu aleja Solidarności pełni rolę piekarnika. Trudno wytrzymać. W barze wegetariańskim, przy kilku stolikach, pod parasolami odpoczywają grupki młodych ludzi, racząc się wykwintnie podanymi chłodnymi lemoniadami czy koktajlami warzywno-owocowymi. Niskokalorycznymi i z pewnością zdrowymi. Miło, cicho i spokojnie.

Zaledwie kilkaset metrów dalej, na dziedzińcu kościoła Kapucynów tłoczy się spora grupka podekscytowanych, czekających przed bramą ludzi. W powietrzu unosi się zapach potu. Im bliżej, tym bardziej można wyczuć ich kwaśne oddechy i fetor niezmienianej od tygodni odzieży. W odróżnieniu od tamtych rozmawiają. Głośno, czasem za głośno. Zwykłemu gwarowi towarzyszą tubalne śmiechy. Zaraz zacznie się wyczekiwany przez nich festyn, na którym oprócz darmowej zupy, kawy i ciasta dostaną coś jeszcze – poczucie, że nie są sami i że jest ktoś, dla kogo oni też są ważni.

Radosław Pazura, Dorota Chotecka, Adam Woronowicz, Przemysław Babiarz i jeszcze kilka innych znanych osób rozdaje im posiłki w ramach akcji „Artyści dla bezdomnych”. Przez kilka godzin służą tym, którzy na co dzień są zapomniani, pomijani czy nawet pogardzani. Jest żurek z kiełbasą, gulasz z bułką, kawa i herbata, a nawet przypominająca tamtą z baru lemoniada.

Akcję po raz czwarty zorganizowała Fundacja Kapucyńska oraz Bracia Mniejsi Kapucyni. Patronem Fundacji jest bł. Anicet Kopliński, który w okresie międzywojennym wspierał bezdomnych, rozdając im jedzenie i odzież. Nazywano go św. Franciszkiem Warszawy. Czasy dziś niby inne, ale potrzeby podobne. Z darmowego obiadu w jadłodajni przy Miodowej 13 w Warszawie codziennie korzysta wielu potrzebujących, w opisywaną sobotę skorzystało aż kilkuset. Niczym się od nas nie różnią. Często przypadek tak pokierował ich życiem, że znaleźli się w tym miejscu. Trzeba o tym pamiętać i wspierać ich jak można. Fundacja i kapucyni tak właśnie konsekwentnie od lat robią.

Skromna jadłodajnia przy Miodowej działa od 25 lat. Ale za niespełna dwa miesiące zostanie przeniesiona do nowo wybudowanego obiektu. Będzie tam również wydawana odzież dla bezdomnych i punkt medyczny. Chętnych na pewno nie zabraknie. Podobnie wolontariuszy ani darczyńców.

Czy będą wśród nich siedzący kilkaset metrów dalej bywalcy wegetariańskiego czy jakiegokolwiek innego pobliskiego baru? To samo miasto, ale dwa różne i odległe światy. Niby razem, a jednak bardzo osobno. Tyle z nas na tym świecie – ile damy siebie innym. Obcym, ale czującym i potrzebującym bliźniego tak jak każdy z nas.

 

Idziemy nr 25 (663), 24 czerwca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI