17 grudnia
poniedziałek
Olimpii, Lazarza, Floriana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Protest małych krajów

Ocena: 0
1787

Po oporze Bułgarii i Słowacji wobec lansowanej przez władze Unii Europejskiej genderowej konwencji stambulskiej pojawił się nowy front europejskiej opozycji. Ponad jedna czwarta państw Unii (Holandia, Szwecja, Finlandia, Litwa, Łotwa, Estonia, Dania i Irlandia) wystąpiła przeciw pomysłom bezpośrednich podatków europejskich i tworzeniu instytucji europejskiego ministra finansów. Uważają, że trzeba wyhamować federalistyczny rozpęd polityki unijnej. W wystąpieniu tym szczególnie istotny dla nas jest udział Europy Środkowej – państw bałtyckich i skandynawskich, tych, które należą do UE. Odmienność Skandynawów nie zmienia faktu, że choć kulturowo bliżsi Europy Zachodniej, geopolitycznie – jako państwa leżące w basenie Bałtyku, a nawet społecznie – jako mniejsze narody, zbliżeni są do Europy Środkowej. Choćby ta sprawa pokazuje, że państwa naszego regionu łączy naturalna wspólnota geopolityczna oraz charakterystyczna dla mniejszych narodów chęć zachowania własnej tożsamości i wynikająca z obu tych czynników potrzeba współpracy. Wbrew liberalnym politykom, uważającym, że nie łączy nas żadna – jak powiedział Tomasz Siemoniak – „sprawa bardziej długofalowa”, bo wszyscy jedynie „pragniemy bezpieczeństwa i bycia częścią Zachodu”.

Europa Środkowa wie dobrze, że ów Zachód zerka często ponad naszymi głowami na Wschód, choć oficjalnie rzadko się zwraca na to uwagę. Przykładem jest niedawna wizyta premiera Belgii Charles’a Michela u Władimira Putina, w jego prywatnej rezydencji w Nowo-Ogariowie. Panowie długo rozmawiali nad ociepleniem relacji między Rosją a Europą Zachodnią, a przed wyjazdem premier Michel wygłosił wykład dla studentów moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej. Nawiązując do Makiawellego i Monteskiusza, wyrażał swą głęboką wiarę w „pokój przez handel”. Elementem tego handlu jest również bezpieczeństwo Europy Środkowej, bo budowa drugiej linii gazociągu bałtyckiego postępuje bez przerwy naprzód. Po raz kolejny przeciw temu przedsięwzięciu – pozbawiającemu wszelkiego sensu sankcje przeciw Rosji – musiały niedawno protestować Polska i państwa bałtyckie.

Przywrócić sens jedności europejskiej może jedynie rzeczywista solidarność naszych państw, a więc wzajemne wspieranie się w potrzebie. To jednak wymaga wzajemnego szacunku, a z tym eurokraci mają największe trudności. W czasie posiedzenia parlamentarnej Komisji Swobód Obywatelskich (LIBE) zwróciłem uwagę komisarz Věrze Jourovej na płynące z Unii ataki wobec Rumunii, gdzie prawie milion obywateli zażądało referendum i wpisania do Konstytucji naturalnego ustroju rodziny i małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. W odpowiedzi komisarz sprawiedliwości wyznała, że nie ma nic przeciw referendom, ale – zważywszy na przykład brytyjskiego referendum o wyjściu z Unii Europejskiej – „warto pamiętać, jak łatwo wyprać ludziom mózgi”. Przy takim podejściu nie tylko współpraca państw, ale po prostu ich wolność może stać się problemem.

Idziemy nr 11 (649), 18 marca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -