20 września
środa
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Poważna rozmowa ze światem

Ocena: 3.84
992

Cieszy się Jonasz na łamach „Gazety Wyborczej”, że przełożony zakonny ks. Bonieckiego zdjął z niego zakaz wypowiadania się w mediach. Przy okazji chwali byłego generała marianów, że „jest po prostu bardzo inteligentny, czyli rozumie, że dzisiejszemu światu nie można powiedzieć «spadaj», trzeba z nim rozmawiać poważnie, czyli odważnie: nie tylko gromkim bronieniem powtarzanych od wieków racji”. Ładnie powiedziane, ale o czym właściwie mówimy, kiedy zachęcamy do „poważnej rozmowy” ze światem? Czy robienie sobie fotki z satanistą celebrytą Nergalem to taka właśnie rozmowa? Inteligentny Boniecki doszedł do wniosku, że jak przybije piątkę Nergalowi, to ten przestanie drzeć się ze sceny, że Kościół to „najbardziej zbrodnicza sekta, jaka istniała na ziemi”, a z drugiej strony rzesze fanów satanistycznej muzyki ucieszą się, że taki fajny ksiądz, i pobiegną do spowiedzi? Pan Jezus nie był tak inteligentny, bo zamiast poprzybijać piątki ze wszystkimi wokół, żeby było miło, upierał się przy pewnych stwierdzeniach, za co Go znienawidzono i ukrzyżowano.

Dotykamy tutaj kwestii relacji między Kościołem i światem, o której niejednokrotnie pisałem. To właśnie rozumienie tej relacji i praktyczne jej przeżywanie stanowi podstawowy element różnicujący różne grupy w Kościele katolickim. Ten problem pojawia się już w Biblii. Z jednej strony świat został stworzony przez Boga, co więcej, Syn Boży wcielił się w tym świecie, a Kościół nie istnieje jedynie w zaświatach, ale jest także rzeczywistością ziemską. Świat to przestrzeń i czas, w których Bóg nas stwarza i zbawia. Czytamy u Jana: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Jednorodzonego wydał, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne” (J 3, 16). Z drugiej strony apostoł Jan naucza: „Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 J 2, 15). Sam zaś Jezus mówi wyraźnie, że świat nienawidzi Jego, a także tych, którzy za Nim podążają: „Jeżeli świat was znienawidził, to pamiętajcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście należeli do tego świata, świat miłowałby was jak swoją własność” (J 15, 18-19). A zatem „świat” nie jest pojęciem jednoznacznym. Nawet Sobór Watykański II nie był, jak chcieliby niektórzy ideolodzy „otwartości”, bezkrytycznie otwarty wobec świata. W Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym czytamy: „Świat dzisiejszy okazuje się zarazem mocny i słaby, zdolny do najlepszego i do najgorszego; stoi bowiem przed nim otworem droga do wolności i do niewolnictwa, do postępu i cofania się” (nr 9).

By uchwycić, jak powinna wyglądać poważna rozmowa Kościoła ze światem, nie należy podążać za lewicowo-liberalnymi ideologiami, w tym propagandą tzw. tolerancji, ale trzeba patrzeć na Jezusa z kart Ewangelii oraz czytać Dzieje Apostolskie. Mistrz z Nazaretu objawił Boga jako miłosiernego Ojca, który „sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi” (Mt 5, 45). A o sobie samym mówił, że przyszedł powołać nie sprawiedliwych, ale grzeszników (zob. Mk 2, 17), „szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19, 10). Wisząc na krzyżu, modlił się za oprawców i szyderców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Nie znaczy to jednak, że Jezus poklepywał wszystkich po plecach. Wręcz przeciwnie! Jezus nie był dialogistą-dyplomatą. Gdyby kimś takim był, to nie umarłby na krzyżu… Wchodził w spór z tymi, których nazywał plemieniem przewrotnym i wiarołomnym (zob. Mt 16, 4) i wołał: „Biada wam” (Mt 23, 27). Apostoł Piotr w swej pierwszej mowie nie głaskał słuchaczy, ale na wstępie wypalił, że Tego, którego Bóg uczynił Panem i Mesjaszem, Jezusa Chrystusa, przybili do krzyża i zabili, posługując się rękami bezbożnych (zob. Dz 2, 22-23).

Poważna rozmowa nie polega na podlizywaniu się światu i jego modnym ideologiom w nadziei, że ów świat spojrzy na nas łaskawie i zaprosi do stołu. Poważna rozmowa polega na głoszeniu „w porę i nie w porę” Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela. Politycznie poprawny Kościół, który boi się głosić pełną naukę, by świat nie poczuł się urażony i nas nie skrytykował jako nienadążających za postępem, nie jest nikomu potrzebny, chyba że jako listek figowy dla w gruncie rzeczy sprzecznych z Biblią i chrześcijaństwem ideologii. Kościół nie mówi światu: „spadaj”, ale ma mu mówić: „Nawróć się”.


Idziemy nr 34 (620), 20 sierpnia 2017 r.
 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły