18 grudnia
poniedziałek
Gracjana, Bogusława, Laurencji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Potrzeba pokory

Ocena: 0
298

Bezpośrednia interwencja Jarosława Kaczyńskiego położyła, przynajmniej na razie, kres karierze politycznej Bartłomieja Misiewicza. Młody polityk, bliski współpracownik Antoniego Macierewicza, złożył rezygnację z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Wcześniej stracił pracę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Politycy PiS przeprosili Polaków za całą sytuację, podkreślając jednocześnie, że w przeciwieństwie do poprzedników ostro i szybko reagują na zdarzenia naganne, bulwersujące opinię publiczną.

Jarosław Kaczyński nie miał innego wyjścia, musiał podjąć zdecydowane działania. Stawką był bowiem autorytet lidera obozu rządzącego. Skoro kolejne wezwania do „schowania” Misiewicza albo nie przynosiły skutku, albo kończyły się kolejnym manewrem, oznaczało to rodzaj zawoalowanego wyzwania rzuconego liderowi PiS. Brak reakcji oznaczałby, że władza Kaczyńskiego nie obejmuje sfery związanej z obronnością, a na to żaden przywódca nie mógłby sobie pozwolić.

Warto podkreślić: bez autorytetu Jarosława Kaczyńskiego obóz rządzący szybko stoczyłby się w kierunku niekończących się wojen wewnętrznych. Mielibyśmy też do czynienia z eksplozją nepotyzmu i zjawisk korupcyjnych, które prezes PiS dziś skutecznie hamuje. Nie jest to więc sprawa dotycząca tylko prestiżu, ale rzecz dużo ważniejsza, związana z kwestią przetrwania obozu naprawy Rzeczypospolitej i jego sukcesu.

Antoni Macierewicz bronił swojego współpracownika niemal do końca. Miał swoje racje: polityk znajdujący się stale pod silnym ostrzałem musi gwarantować swoim ludziom lojalność i solidarność także w kłopotach. Problem polega na tym, co należy zrobić, gdy sprawa jednego człowieka zaczyna rzutować na notowania i przyszłość całego obozu politycznego. Minister nie może udawać w takiej sytuacji, że kłopoty wizerunkowe nie są jego problemem. Rząd to drużyna, w której wszyscy zawodnicy muszą akceptować i realizować zadania taktyczne. Zwłaszcza gdy mówimy o rządzie, o którego obaleniu marzą tak potężne siły w kraju i zagranicą.

Czy Misiewicz rzeczywiście „nabroił”? Na tle wielkich afer z czasów PO, miliardowych przekrętów i wielkich skandali, jego przewiny są śmiesznymi drobnostkami: pojechał służbową limuzyną na dyskotekę, przyjął posadę w radzie nadzorczej państwowej spółki, pozwalał oficerom oddawać sobie honory (były to zdarzenia incydentalne i szybko powstrzymane). Jednocześnie jednak nie były to działania, których dałoby się bronić, a do tego występowały w stężeniu politycznie nieakceptowalnym. Co ważne, o ile w sferze kompetencji zawodowych nie można mu wiele zarzucić – jest sprawnym organizatorem – to dało się zauważyć pewną niedojrzałość. Symbolicznie, wchodząc na posiedzenie komisji partyjnej PiS, pytał retorycznie: „Gdzie mamy zdobyć to doświadczenie, gdzie mamy się nauczyć tego warsztatu, gdzie mamy potem korzystać z tego wszystkiego tak, aby skutecznie, słusznie i w pełni pracować dla RP? ”. Mówił to człowiek, dla którego stworzono nowe stanowisko w PGZ, zapewne nieźle płatne (choć nie było to wyeksponowane przez media 50 tys. miesięcznie). Zabrzmiało to co najmniej niezręcznie.

Byłoby fatalnie, gdyby konflikt wokół Bartłomieja Misiewicza przerodził się w coś poważniejszego, nie daj Boże jakiś rozłam. Sejmowa większość PiS jest niewielka i każdy uszczerbek może okazać się fatalny w skutkach. Na szczęście wygląda na to, że taki scenariusz jest dziś mało prawdopodobny.

Rządząca prawica doszła do władzy dzięki własnym zasługom i ciężkiej pracy, ale miała też nieco szczęścia. I także dlatego powinna władzę jej powierzoną cenić i szanować. Głoszone tu i ówdzie wezwania, by swoich bronić zawsze i wszędzie, bo „tak robiła PO”, podobnie jak pokusa nieprzemyślanej radykalizacji polityki rządu i PiS, to droga donikąd. Bez „pokory i pracy”, które obiecała premier Beata Szydło w swoim exposé, Polski nie uda się zmienić. Skończy się to utratą władzy i ponowną wieloletnią dominacją obozu III RP.

 

Idziemy nr 17 (603), 23 kwietnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły