30 października
piątek
Zenobii, Przemyslawa, Edmunda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Potrzeba jedności!?

Ocena: 1.08333
1064

Raz po raz słychać wołanie o jedność. Potrzeba jedności na prawicy. Potrzeba jedności na lewicy. A tak w ogóle, to potrzeba jedności dobrych ludzi. To ostatnie hasło wybrzmiało przy okazji troski o zwierzęta. No i okazało się, że „dobrzy ludzie” w parlamencie, to większość PiS-u, PO i Lewica. Reszta to okrutnicy. Tylko szkoda, że w sprawie obrony nienarodzonych dzieci nie mówi się o sojuszu „dobrych ludzi”, ale raczej przestrzega się przed fanatyzmem i wzywa do zdrowego rozsądku. No cóż! Oczy norki albo krowy wielu wzruszają, a „niechciane dziecko” irytuje i budzi lęk. Inna sprawa, że nie brakowało zagorzałych obrońców życia, którzy w internecie demaskowali tego, który „ma krew nienarodzonych na rękach”, a potem zagłosowali na Trzaskowskiego, raczej niezbyt znanego ze swoich pro-liferskich poglądów.

Głosy o jedności słychać z wnętrza Kościoła. Dotyczą one jedności chrześcijan, ale także jedności wewnątrz katolickiej wspólnoty oraz jedności w społeczeństwie. Niektórzy nawet uważają, że podstawową misją Kościoła jest budowanie jedności między ludźmi. Stąd nie lubią profetycznego przepowiadania, które zło nazywa złem, gdyż – ich zdaniem – takie słowa „dzielą, a nie łączą”. Co gorsza, jakiekolwiek mocniejsze poczucie tożsamości, np. katolickiej, czy też jasność głoszonej doktryny, też dzieli… Niektórzy orędownicy jedności ulegają kolejnym wersjom marksistowskich, a w gruncie rzeczy diabelskim kłamstwom o nowym człowieku i nowym, zjednoczonym świecie. A przecież marksizm pokazał, że jedność, jaką obiecuje, oparta jest na totalitarnym zniewoleniu, pozostającym w radykalnej opozycji do Bożego dzieła stworzenia. Bo przecież radykalnie sprzeciwia się Stwórcy np. opowiadanie o jedności i równości wszystkich 56, czy ile ich tam jest, płci.

Ideolodzy jedności powołują się niekiedy – a jakże by inaczej! – na Jezusa. Wszak Jezus modlił się, aby „wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Trzeba jednak zauważyć, że nie chodzi tu o byle jaką jedność wszystkich ze wszystkimi, wierzących z niewierzącymi, czczących Boga z bluźniercami, diabła z aniołem itd. Chodzi o jedność tych, „którzy dzięki ich [apostołów] słowu uwierzą we Mnie” (J 17, 20). Ponadto, cytując jedno zdanie z ewangelii warto pamiętać o innych. W tym przypadku na przykład o słowach Chrystusa: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (…) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 34–37). W innym miejscu Jezus zapowiada: „I będą was nienawidzić wszystkie narody z powodu mojego imienia. Wówczas wielu upadnie” (Mt 24, 9–10). Jedność między ludźmi nie jest wartością absolutną, ale relatywną. Absolutną wartością jest Bóg. Jezus spierał się z oponentami w imię prawdy o Bogu i dlatego został ukrzyżowany.

„O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi” – głosi Dezyderata. Właśnie! „O ile to możliwe…”, bo czasem nie jest możliwe. Więcej! Niekiedy przyzwoitość, uczciwość, wierność najwyższym wartościom wymagają zdecydowanego wejścia w spór, walnięcia pięścią w stół. Kiedy mowa o jedności, trzeba zapytać, o jaką jedność chodzi. Wokół czego i z kim? Bo przecież istnieje jedność wokół zła ze złymi ludźmi. Jest jedność wieży Babel wznoszonej przeciwko Bogu. I jest jedność, którą może stworzyć w ludzkich sercach i pomiędzy ludźmi jedynie Duch Święty. Tyle że Bóg działa delikatnie, nie gwałcąc ludzkiej wolności. Czeka cierpliwie, że człowiek otworzy się na Jego miłosierdzie.

W liście „Novo millennio ineunte”, który jest swoistym testamentem Jana Pawła II dla Kościoła na XXI wiek, papież pisze o potrzebie „duchowości komunii”: „Komunia powinna być wyraźnie widoczna w relacjach między biskupami, kapłanami i diakonami, między duszpasterzami a całym Ludem Bożym, między duchowieństwem i zakonnikami, między stowarzyszeniami i ruchami kościelnymi”. Dziś, niestety, wydaje się, że jesteśmy jakoś dość daleko od tej wizji komunii. Doświadczamy różnic we wspólnocie Kościoła, które nie są „pięknym różnieniem się”, ale niepokojącymi podziałami w sprawach niekiedy naprawdę istotnych. Nie traćmy jednak nadziei. Kościół jest Chrystusowy, a Chrystus obiecał nam, że bramy piekielne Jego Kościoła nie przemogą (por. Mt 16, 18). Jedność wiecznego Królestwa Bożego przed nami.

Idziemy nr 39 (779), 27 września 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 października

Piątek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
"Dotknął go, uzdrowił i odprawił."
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Flp 1,1-11; Ps 111,1b-6; Łk 14,1-6
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter